Postawię na swoim, pozostając w słusznym żalu

Opozycja nie skorzystała, aby być silna razem

Ważniejsza nawalanka zwolenników różnych kandydatów z I tury wyborów prezydenckich niż Polska

Jeszcze dziewięć dni. Dziewięć dni i wreszcie będzie wiadomo, z jakim prezydentem startujemy w kolejne pięć lat, w jakiej Polsce przyjdzie nam żyć. Teoretycznie sprawa wydaje się prosta. Na boisku pozostało dwóch kandydatów, więc cała opozycja powinna teraz zagrać do jednej bramki. Hm, powinna, ale czy tak zrobi? Słuchając celebrytów z mojej strony, tej obywatelskiej, czytając wypowiedzi internautów na forach społecznościowych, mam spore wątpliwości.

 

Zacznijmy od tego, że wyborcy poszczególnych kandydatów z I tury, nie kryją swojego niezadowolenia, chwilami wręcz wzburzenia, takim, a nie innym wynikiem. Na ten stan ich ducha nakłada się złość i rozżalenie, bo przez wielu swoich internetowych znajomych zostali niezbyt dobrze potraktowani. Są prześmiewani, wręcz obrażani i za co właściwie? Za to, że w swoim wyborze kierowali się sercem oraz tymi poglądami, które są im najbliższe. Głosowałeś na Szymona Hołownię to puknij się w głowę, bo Hołownia to taki PiS bis. Swój głos oddałeś Robertowi Biedroniowi to ależ bez sensu, bo ten to się w ogóle na prezydenta nie nadaje. Władysław Kosiniak –Kamysz? Toż to totalna pomyłka!

Trzeba przyznać, że co jak co, ale w krytykowaniu i dowalaniu jesteśmy mistrzami. Efekt? Ano część wyborców się obraziła i stwierdziła, że teraz to już pozostanie w domu i w II turze udziału nie wezmą. A co…jak się ich tak traktuje, to mają prawo mieć w nosie, co dalej, prawda? Mało tego, tak skrzywdzeni przez grono koleżanek i kolegów, nie chcą pozostać dłużnymi i odbijają piłeczkę, tym razem dowalając Rafałowi Trzaskowskiemu, szukając jego niezbyt zręcznych wypowiedzi, krytykując za to, co zrobił, a czego nie zrobił, wyszydzając jego umizgi do elektoratów tych kandydatów, którzy przegrali, w tym Bosaka, co już w ogóle woła o pomstę do nieba. No i na chwilę obecną mamy ciekawą sytuację. Z jednej strony ostre słowa o Dudzie, biadolenie nad losem nieszczęśliwej Polski, jeśli sprawdzi się najgorszy scenariusz i ten pan będzie nam prezydentował przez kolejne lata. Z drugie zaś, ostra krytyka Trzaskowskiego, który w ich mniemaniu jest nie do przyjęcia, nie nadaje się na głowę państwa, reprezentuje skompromitowaną PO i wybór między nim a Dudą to jak wybór między dżumą a cholerą.

Ech, a to się porobiło. Towarzystwo nam się skłóciło, traci czas na zbędne waśnie oraz złośliwości, a jakoś zapomina o tym, co najważniejsze. Właśnie o Polsce. I z takim nastawieniem zwiększa szanse Andrzeja Dudy. O to chodzi? Czy rzeczywiście emocje i serce są ważniejsze od dokonania takiego wyboru, który może powstrzymać niszczycielską działalność partii rządzącej?

Przed pierwszą turą wyborów obiecałam sobie jedno. W pierwszej głosuję sercem, w drugiej rozumem i niezależnie od tego, który z kandydatów stanie w szranki z obecnie panującym nam Dudą, to on zdobędzie mój głos. Miałabym wielki problem tylko w jednym przypadku. Gdyby rywalem „syna ojca narodu” został Krzysztof Bosak, ale w każdym innym przypadku, czy byłby to pan Hołownia, Biedroń, Kosiniak-Kamysz, zagłosowałabym na niego.

Dlatego nie dam się wciągnąć w te absurdalne dyskusje, agresywne wypowiedzi, udawadnianie swoich prawd. W to wszystko, co powoduje naszą słabość obywatelską i wciąż zwycięstwo prywaty. Trzymam się z dala, jestem ponad, bo mam pełną świadomość tego, w jakiej Polsce przyjdzie mi żyć od 12 lipca, jeśli obrażona na cały świat, odpuszczę sobie wybory.

Andrzej Duda już zupełnie nie ukrywa, kim jest, jaki z niego polityk, komu służy na dwóch łapkach. Pięć lat temu jeszcze się krygował, mamił naród maseczką łagodności, wciskał bajki o tym, jak to będzie prezydentem wszystkich Polaków, czarował obietnicami. Dzisiaj już nie musi. PiS wygrało drugą kadencję w Sejmie, wcześniej w wyborach samorządowych zdobyło większość, podobnie i w Europarlamencie. Wywiązało się z najbardziej populistycznych obietnic i naród to kupił. Po co więc teraz Dudzie się wysilać.

On już wie, że wystarczy podać Polakom na tacy wroga, utrwalić w nim te demony, które wspomagają partię rządzącą i tyle. On już wie, że gdy zostanie prezydentem na kolejne lata, to wraz ze swoją partyjką wybiją nam z głowy wszelką demokrację, marzenia o wolności i swobodach obywatelskich. Na uszach stanie, by nas zamknąć w bańce swego wstecznictwa, zabobonów i wszelkich fobii. Pójdzie śladem Stalina, który tak umiejętnie potrafił skłócić swój naród, by dzięki temu trzymać go w żelaznej pięści. Będą pokazowe procesy „zdrajców narodu”, akceptacja dla prześladowania ludzi za własne zdanie, inne poglądy, kolor skóry, pochodzenie czy religię. Od czasu do czasu rzuci swoim wielbicielom jakiś ochłap w postaci kasy, pozwoli im, by z krzyżem w sercu i różańcem w ręce prześladowali „niepokornych”, a gdy już nie będzie miał czego dawać, gdy uwolni Polskę od nas i naszej wolnej myśli, będzie już za późno. Kiedy naród się ocknie, będziemy na zgliszczach udawać, że to wciąż nasza Polska. Pozbawieni sił, chęci i przyszłości.

 

Jaki więc sens w obecnej sytuacji mają te niekończące się dyskusje między zwolennikami poszczególnych, byłych już kandydatów na prezydenta? Te kłótnie, złość i agresja? To zapewnianie, że nie pójdę na wybory, bo ktoś mnie wkurzył, bo ktoś mi dowali? „Na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Postawię na swoim, pozostając w słusznym żalu, a że Polsce przez to dowalę, a co mi tam, ważne, że moje będzie na wierzchu.

Tak to ma wyglądać? Tyle jest warta odpowiedzialność obywatelska tych, co to marnują swój czas na bzdury? Jeszcze jest wybór. Wybór między urażoną dumą a Polską. Może więc warto już odpuścić?

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JantarjurekTamaraDarka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Darka
Darka

Pełna zgoda, tyko jak dotrzeć do tych zacietrzewionych i pozbawionych świadomości wagi tych wyborów. Być może są nakręcani przez trole pisowskie, bo tej stronie zależy na niskiej frekwencji. Tylko, że jeżeli nie pójdziemy zagłosować, przeciwko temu co się teraz dzieje, to obudzimy się w Polsce autorytarnej, rządzonej przez faceta nierozumiejącego dzisiejszego świata. Mamy tylko jeden wybór, jeżeli nie chcemy dalej być obrażani i wykluczani

jurek
jurek

I dalej udajemy, że partia-Kościół nie prowadzi agitacji. Udało się stwierdzić, że znacząca część wyborców podejmuje decyzję W DRODZE z domu do komisji wyborczej, takie pytanie zadano i statystycznie uznano za wiadrygodne.
A nigdy nie zadano pytania, czy głosowałeś jak zasugerowano w kościele i czy byłeś przedmiotem agitacji na mszy – bo badacze nie radzą sobie z takimi problemami, naprawdę sobie nie poradzą?