Większa część klasy nie uczestniczy w zajęciach z religii, ale musi być obecna w sali

Licealiści doprowadzili do odejścia z ich szkoły katechety – proboszcz miał z nich szydzić i poniżać

W XXIV Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie doszło do paradoksalnej sytuacji. Uczniowie niezainteresowani katechezą zmuszeni są uczestniczyć w lekcjach religii, bo… nie ma dla nich innej sali.

 

Matka jednej z uczennic, wnioskowała do dyrekcji szkoły, by religia odbywała się na pierwszej lub ostatniej godzinie w planie zajęć i mogła córkę z niej zwolnić.

Nic z tego: „Ze względów organizacyjnych nie jesteśmy w stanie ułożyć planu lekcji dla wszystkich klas w taki sposób, aby zajęcia religii odbywały się wyłącznie na pierwszej lub ostatniej lekcji. Aby wyjść naprzeciw Pani oczekiwaniom, od najbliższej lekcji religii Pani córka będzie przebywała w bibliotece, pod opieką nauczyciela bibliotekarza” – napisał dyrektor Łukasz Karkowski.

 

Trzeba było interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, by uczniowie mogli bez przeszkód korzystać z gwarantowanych Konstytucją praw obywatelskich.

Jak dowiadujemy się z radia TOKFM plan lekcji w tej szkole został częściowo zmieniony. Część zajęć z religii została umieszczona na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, a nawet jeśli są w środku – uczniowie, którzy na religię nie chodzą, nie biorą w nich udziału ani czynnie, ani biernie.

/j/

Źródło: TOK FM

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
AndrzejZgredzinkaAndyZbyszekJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Wszelkimi sposobami będą zaganiać do kościoła ogłupianą młodzież. Jak będzie trzeba, to i kijem / policyjną pałą. Zobaczycie.

Andy
Andy

I bardzo dobrze. Każda akcja rodzi reakcję. Jeżeli młodzież będzie przymuszana to będzie się buntować i przestana uczestniczyć w tym cyrku jakim są obecnie lekcje religii w szkole. Średnie pokolenie (rodzice) musi to w końcu zrozumieć. A starsze pokolenie (niereformowalne) wymrzeć. Jeśli tak się stanie to może wreszcie uwolnimy się od tej czarnej zarazy

Zgredzinka
Zgredzinka

Myślę że jeszcze jedno pokolenie i powiemy „czarnej zarazie” … bye, bye …

smętek
smętek

Co znaczy „musi”? Drzwi wejściowe do szkoły lub szatni są zamknięte? Młodzi ludzie są przedsiębiorczy więc nie róbmy z nich ofiar życiowych. Najbezczelniejszym będzie masowe wychodzenie do toalety!

Jantar
Jantar

Musi w tym sensie, że szkoła odpowiada za ucznia podczas jego pobytu na terenie placówki, czyli każde dziecko musi być pod opieką osoby dorosłej, tj. nauczyciela, bibliotekarza, pani ze świetlicy, nawet woźnych. A skoro szkoła nie przewidziała żadnej sali dla dzieci niereligijnych i nie wyznaczyła żadnego nauczyciela lub innego opiekuna to dziecko musi być w klasie z resztą uczniów na lekcji religii. Takie są przepisy. Dzieci i młodzież niereligijni na takich lekcjach mogą oczywiście próbować bezczelnego masowego wychodzenia do toalety, mogą bezczelnie rozmawiać i przeszkadzać tym samym księdzu i katechecie, ale ksiądz ma prawo nie wypuścić ich do toalety i… Czytaj więcej »

smętek
smętek

Nie jestem nauczycielem, ale przeszedłem wszystkie poziomy edukacji. Kiedy wprowadzono lekcje religii do szkół byłem uczniem jednego z bardziej cenionych LO w Warszawie. Z mojej klasy 3 osoby miały chęć spotkań z katechetą. Nie przypominam sobie żeby nie można było siedzieć w holu, wejścia pilnowała przeurocza Pani woźna, na korytarzu, bądź boisku szkolnym. Jeśli stan faktyczny jest taki jak Pan opisuje to zasługa deformy wprowadzonej przez Zalewską i jej mocodawcę.

Jantar
Jantar

Moja przyjaciółka pracuje jako bibliotekarka w jednej z warszawskich szkół. Jest to szkoła, która do deformy Zalewskiej łączyła gimnazjum z liceum, po reformie w jednym budynku mieści się podstawówka z liceum. Codziennie przez kilka lekcji mają w bibliotece dzieci niereligijne. W szkole obowiązuje tzw. zeszyt zastępstw, w który także wpisywane są wszystkie dni opieki nad niereligijnymi. Nie ma tak, żeby dzieci siedziały bez opieki na korytarzu, czy w szatni. Te czasy to zamierzchła przeszłość. Nawet podczas przerw na korytarzach są dyżury nauczycieli, którzy pilnują, co się dzieje. Mnie osobiście religia w szkole ominęła. Na szczęście też nigdy nie było problemu… Czytaj więcej »

Wolnościowiec
Wolnościowiec

Dlatego jestem za tym aby wycofać religię ze szkół z powrotem do salek przy Kościele. Jak ktoś będzie chciał chodzić na religie to pójdzie sobie do Kościoła i tyle. I mówię to jako wierzący.

Andrzej
Andrzej

Ale w salkach przy kościołach są teraz hurtownie, gabinety dentystyczne, kosmetyczne, kancelarie prawnicze itd! I to w salkach najczęściej budowanych w „czynie społecznym” przez wiernych! Jak teraz wyrzucić taki złoty interes, a zamiast tego uczyć dzieci religii? Poza tym, ile młodzieży będzie wtedy uczestniczyć w katechezie?

Jantar
Jantar

No właśnie, nie dość, że kościół straci kasę za wynajem lokalu to jeszcze na religię przyjdzie z 5-o dzieci, a może nawet i nie. A tak to ksiądz ma religię z całą klasą liczącą 25-30 dzieci. Bo szkoła w różny sposób wymusza na dzieciach jak nie chodzenie na religię, to uczestniczenie w uroczystych apelach poświęconych różnym religijnym okazjom, to znowu we mszach organizowanych z różnych okazji, albo przedstawień teatralnych na tematy religijne. Cała podstawa programowa nauczania związana jest z religią.

Zbyszek
Zbyszek

A co na to kuzynka?