Wielka improwizacja i jeszcze większa kompromitacja

Już nie poczytamy maili z prywatnej skrzynki Dworczyka?

Dawno nie słyszałem tak żałośnie naiwnych tłumaczeń jak w sprawie wycieku rządowych dokumentów ze skrzynki Michała Dworczyka. Na oko sprawa jest prosta jak pałka teleskopowa: oto szef kancelarii premiera (oraz jego liczni koledzy) prowadził służbową korespondencję z prywatnego niezabezpieczonego konta pocztowego, z którego wyciekło prawie dwa tysiące dokumentów państwowych z okresu sprawowania władzy przez PiS. Dokumenty te, zawierające również informacje niejawne, są obecnie upubliczniane, ku uciesze tych obywateli, którzy bezrefleksyjnie nie lubią Dworczyka, Kaczyńskiego i ich formacji, a ku zmartwieniu Polaków którzy nie cierpiąc PiS, równocześnie myślą propaństwowo.

W kraju bardziej demokratycznym niż Polska do dymisji podałby się nie tylko szef gabinetu, ale i sam premier, do którego kierowana była spora część maili i który długo tolerował ten nieodpowiedzialny proceder. W państwie bardziej cywilizowanym służby przeczesałyby prywatne skrzynki licznych parlamentarzystów i urzędników, którzy korespondowali z Dworczykiem, a następnie pozbawiły ich dostępu do informacji niejawnych i skierowały odpowiednie wnioski do prokuratury. Polska nie jest jednak ani państwem demokratycznym, ani cywilizowanym. Zamiast trafić do właściwych służb i organów ścigania afera dostała się w brudne ręce funkcjonariuszy rządowej propagandy. Dotąd radzili sobie jakoś, wciskając swoim wyborcom pokrętne wyjaśnienia dziesiątków skandali i przekrętów ludzi władzy. Ale tym razem sprawa wyraźnie ich przerosła. „Ratunkowe” w zamierzeniu działania speców od odwracania kota ogonem okazały się wielką i wielce prymitywną improwizacją.

Najpierw zaliczyli falstart podpowiadając władzy, że ujawnianą korespondencję bulwersującą obywateli należy potraktować jak zmanipulowane fałszywki. Nie zdążyli jednak podzielić się tym pomysłem ze wszystkimi parlamentarzystami skłóconej prawicy i wielu z nich zdążyło potwierdzić w mediach prawdziwość zarówno maili, jak i całego procederu, powszechnego wśród ludzi władzy. W tej sytuacji propagandyści Kaczyńskiego sięgnęli po sprawdzoną metodę obrony swojego człowieka umoczonego w bezprawie, polegającą na przeniesieniu odpowiedzialności na kogoś innego lub – jak w przypadku przekrętów z maseczkami, respiratorami i wyborami – na okoliczności zewnętrzne. W tym przypadku ustalono, że Michał Dworczyk jest niewinną ofiarą przestępstwa, a odpowiedzialnym za upublicznienie rządowych dokumentów jest włamywacz – haker. Pisowscy „inżynierowie dusz” nie przewidzieli jednak reakcji właściciela i operatora portalu Wirtualna Polska, na którym Dworczyk miał swoja skrzynkę. Naiwnie przyjęli, że ABW cieszy się wśród rodaków większym zaufaniem niż WP.pl, która ogłosiła, że włamania ani śladu, a pocztę skopiowano używając właściwego loginu i hasła. Skutek był taki, że nawet wśród tych, którzy ślepo uwierzyli we włamanie, Michał Dworczyk jest w tej sprawie tak samo Bogu ducha winny jak kierowca, któremu ukradli pozostawiony na noc otwarty samochód z kluczykami w stacyjce. Tak jakby minister zostawił rządowe dokumenty w nocnym barze, a rano ogłosił, że go okradli.

Z uwagi na skalę tej afery włamanie musiało być spektakularne, z pompą i fajerwerkami. Sprawa jest bowiem za poważna, by przestępcą okazał się byle jaki haker. Dlatego ustalono, że mamy do czynienia z potężną machiną wielkiego, odwiecznego wroga Polski. Adam Bielan, czy może jego uczniowie, skorzystali tu z doświadczeń podsłuchów w restauracji Sowa i Przyjaciele, kiedy to zastanawiano się serio, czy plan obalenia rządu PO-PSL nie jest przypadkiem pisany cyrylicą. Jednak w przypadku afery Dworczyka pomysł wyjaśnienia sprawy za pomocą ruskiej agresji informatycznej wypalił jak kulą w płot. Mało kto uwierzył wicepremierowi od spraw bezpieczeństwa (!), któremu jakiś bałwan podsunął pomysł oficjalnego oskarżenia służb specjalnych Federacji Rosyjskiej o cyberatak na Polskę. Tym bardziej nikt myślący nie uwierzył premierowi, którego prawdomówność przetestowaliśmy już wielokrotnie, a który podtrzymał i kontynuował dyrdymały prezesa o agresji inspirowanej przez Kreml.

Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie odpowiedzialni przed Kaczyńskim za wizerunek jego formacji nie wzięli pod uwagę argumentów przeczących forsowanej przez prezesa tezie. A jest ich mnóstwo. Pomińmy pytanie, cóż to za włamanie autorstwa najwybitniejszych hakerów europejskich na konto niechronione żadnym specjalnym hasłem, gdzie dostać się może średnio zdolny maturzysta? Ważniejsze jest pytanie – po co? No bo jaki interes ma Rosja w pogrążaniu formacji, która od lat stara się jak może, by wspomóc Putina w dziele dezintegracji Unii Europejskiej? Niby czemu przeszkadzać tym, którzy z własnej woli uczestniczą w rosyjskiej taktyce prowokowania napięć i niesnasek między państwami członkowskimi? Po co szkodzić formacji, która demoluje praworządność, osłabia polską gospodarkę i demoralizuje społeczeństwo kraju, a tym samym oddala Polskę od sojuszników zachodnich i kieruje ją wprost w objęcia Putina, którego marzeniem jest odbudowa dawnej strefy wpływów? Wręcz przeciwnie: w interesie Rosji jest wspieranie, a wręcz hołubienie tych, którzy przysparzają Putinowi wiele radości i wciąż dają okazje do otwierania szampanów na Kremlu.

Żałośnie brzmi argument, że udziału Rosji w cyberataku dowodzi publikowanie wykradzionych dokumentów na kanale Poufna Rozmowa w serwisie Telegram. Pomińmy fakt, że to, co publikują w Telegramie wcale nie musi być cenzurowane przez Putina – tak jak za treści faszystowskie czy rasistowskie emitowane z serwerów amerykańskich trudno winić prezydenta USA. Prawda jest taka, że Telegram wcale nie jest „ruski”, a jego providerem nie jest tamtejsza bezpieka. To jeden z najpopularniejszych na świecie serwisów komunikacyjnych, z którego korzysta pół miliarda ludzi, w tym opozycja rosyjska i dysydenci z krajów autorytarnych, a ostatnio masowo publikują tam uczestnicy protestów w Białorusi, ponieważ dotarcie niewtajemniczonych do szyfrowanych treści i ich autorów jest w Telegramie prawie niemożliwe.

Rzewna opowieść o niewinnym Dworczyku i wrogich knowaniach Putina, nie trzyma się nawet, z przeproszeniem, kupy. Gdybyśmy naprawdę mieli do czynienia z cybernetyczną agresją, gdyby rzeczywiście Rosja przypuściła cyberatak na członka NATO i UE, to nie obyłoby się bez zdecydowanej reakcji obu tych organizacji, w Polsce zwołano by Radę Bezpieczeństwa Narodowego, wezwano ambasadora Rosji, wysłano ostrą notę protestacyjną, a światło dzienne ujrzałyby liczne dowody owej bezprecedensowej agresji. Nic takiego nie nastąpiło, bo prezes i jego spółka dobrze wiedzą jaka jest prawda. A jednak Kaczyński palnął głupotę, Morawiecki bzdurę powtórzył, a świat spojrzał na nas z politowaniem, jak wtedy, gdy nawiedzeni hurrapatrioci snuli opowieści o rosyjskim zamachu na polskiego tupolewa. Dlaczego się podłożyli? To proste: prezes, a za nim premier mają gdzieś opinię cywilizowanego świata.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

Opowieść o ruskiej agresji na Polskę sfabrykowano na rynek wewnętrzny. Na szczegóły tej afery narzucono zasłonę milczenia organizując tajne posiedzenie Sejmu, gdzie nie przekazano żadnej tajnej wiadomości, bo jego celem było zamknięcie obywatelom dostępu do informacji, zaszantażowanie opozycji (ten kto mówi o mailach Dworczyka, gra z ruskimi hakerami i jest wrogiem Polski), a także zatkanie gęby tym parlamentarzystom, którym przyszłoby do głowy ujawnienie tego, co i tak wiedzą. Dobrze wiedzą, że Polska PiS, która raźno zmierza do dyktatury podobnej Rosji i Białorusi, jest państwem z tektury. Tekturowa Polska jest dzisiaj rządzona przez dziwaczne panoptikum przedstawicieli rozmaitych, często sprzecznych idei i intencji. Są wśród nich chorobliwie wzmożeni patrioci, oszołomieni kato-narodowcy, samorzutni wodzowie zaślepieni żądzą władzy absolutnej, cwani misiewicze, zachłanne obajtki, prymitywne prostaczki i pazerne cwaniaczki.

Rzecz jasna wśród „lepszego sortu” trafiają się także zwyczajni ludzie, którzy usiłują uczciwie pracować łudząc się, że mimo błędów kraj zmierza w dobrym kierunku. Niektórzy ostatnimi czasy jakby przejrzeli na oczy. Z ostatnich doniesień wynika, że jeden z nich, mając dostęp do haseł i do komputera Dworczyka, skopiował i upublicznił państwowe dokumenty. Według źródeł „Wyborczej” takich ustaleń dokonała ABW prowadząca śledztwo w sprawie wycieku, a do włamywacza bardziej pasuje określenie „sygnalista” niż „haker”. Tak czy owak niedługo okaże się, że był na ruskich usługach…

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Waldemar
Waldemar
20 czerwca 2021 20:49

Po raz drugi przypominam, że za podobną wpadkę Hillary Clinton była przesluchiwana przez FBI i fakt ten wpłynął na przebieg kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Przy czym nikt tego nie tłumaczył tak głupio, jak czynią to polskie władze. Jak widać nadal obiwazuje w PiS żelazny aksjomat: Nigdy nie przyznawać się do błędu.

Zbyszek
Zbyszek
20 czerwca 2021 22:04

Martwi mnie to, że jesteśmy tacy bezbronni. Wszyscy wiedzą o co kaman i nikt nic nie robi aby zapobiec katastrofie.

HerodAntypis
HerodAntypis
21 czerwca 2021 08:07
Reply to  Zbyszek

Wg mitologii pisowskiej bóg tak chciał

Rafapon
Rafapon
21 czerwca 2021 03:51

Polityczne znaczenie Polski jest praktycznie żadne. Podobnie traktowany jest polski rząd. W konsekwencji prawdopodobnie żaden obcy rząd nie jest zainteresowany jakimiś formalnie tajnymi dokumentami tego rządu. Ta cała afera szybko zostanie zapomniana.

HerodAntypis
HerodAntypis
21 czerwca 2021 08:20
Reply to  Rafapon

Innymi słowy stara pisowska dziwka zdjęła majty, ale nikt się do tego kina nie kwapi.

Celia
Celia
21 czerwca 2021 07:18

Od początku wszyscy wszystko wiedzą w tej historii – bardzo ważny członek władzy zachował się lekkomyślnie. Wg standardów zachodu powinien niezwłocznie podać się do dymisji. Ale oczywiście za pisu nic takiego się nie stanie. Nawet gdyby ten wychowanek obłąkanego antoniego został przyłąpany z kozą, nic by mu nie zrobili.

jurek
jurek
21 czerwca 2021 08:55

Nie slyszalem pytania do inkryminowanych, dlaczego używali prywatnych skrzynek do służbowej korespondencji. Odpowiedzi ich wlasnymi słowami. Wiem, skłamią bo to mają w DNA, ale gdyby te pytania powtarzać i drążyć coś może by się okazało. Dlaczego ich używali.

daroo
daroo
22 czerwca 2021 18:36
Reply to  jurek

To proste ; w swej ignorancji wyszli z założenia że to co jest na prywatnych kontach już tam zostanie , a na rządowych zawsze zostałyby ślady za które ktoś mógłby ich „ścignąć”

jurek
jurek
23 czerwca 2021 08:07
Reply to  daroo

To popularne wyjaśnienie racjonalnych komentatorów.
Ja postuluję wymuszeni na inkryminowanych ich wlasnych tłumaczeń. Kolejny raz tzw. opinia publiczna, a jej narzędziem powinni być dziennikarze, daje się wekslować w kierunku wygodnym jednoosobowej „partii” dowodząc nieprofesjonalizmu swoich sygnalistów. Kiedyś takie zasługi dziennikarzy w dojściu do władzy uzurpatorów będą opisane w naukowych podręcznikach, ufam.

Dron
Dron
21 czerwca 2021 09:47

Czy ktoś będzie taki miły i pomoże mi wymyślić określenie/a na 34% ludzi, którzy w ostatnim sondażu chcą głosować na pis? Mnie już brak słów. Ewentualnie jakich argumentów używać, żeby ich przekonać, że ta partia to porażka Polski zawsze i wszędzie? Czy ktoś w tym nierządzie zastanowił się choć przez chwilkę jakie musiała ta afera zrobić na naszych sojusznikach w NATO? Mogli czy nie mogli oni pomyśleć, że skoro takie dokumenty „chodzą” kanałami prywatnymi, to inne nie? Banda debilnych dyletantów, ignorantów i patałachów!!!

Predator
Predator
21 czerwca 2021 11:44
Reply to  Dron

Piździelska partia pis (popaprańcy i szmaciarze) stworzyła z ich wyborcami grupę przestępczą, której nic i nikt nie wytłumaczy że to jest rak toczący Polskę. jarosław polskę zbaw doprowadził, że coś zaczęli znaczyć w tym kraju, do tej pory pies z kulawą nogą o nich nie słyszał, więc zrobią każde świństwo aby utrzymać się na tym miejscu.
Jak jarek się skończy, skończy się pislam.

Kundzia
Kundzia
21 czerwca 2021 17:58
Reply to  Predator

I tyle w temacie….

smętek
smętek
23 czerwca 2021 11:38
Reply to  Predator

Jarek kaczafi będzie, jak Lenin, wiecznie żywy.

HerodAntypis
HerodAntypis
21 czerwca 2021 13:06
Reply to  Dron

Pisowcy wyszli poza skalę i nawet tak bogaty język jakim jest polski, jest bezradny w próbach opisu tej trzody. Skala Beauforta jest do 12-stu, wszystko co powyżej to wiatr o sile xuj wie ile i chyba tylko w tym kierunku można znaleźć jakąś szansę na wynalezienie adekwatnych określeń.

Red skinhead
Red skinhead
21 czerwca 2021 21:38

Jestem absolutnie przekonany, że ta cała afera mailową to wewnętrzne porachunki tych gangów wchodzących w skład Zjednoczonej Korytem Prawicy.

daroo
daroo
22 czerwca 2021 18:33

I nawet jeśli fakty przeczą tej narracji …..cóż ,tym gorzej dla faktów.

Wujo Wkurw
Wujo Wkurw
22 czerwca 2021 22:16

Podstawowa przyczyna unikania rządówki w mailach to oczywista dla wszystkich funkcja „Ukryte do Wiadomości” – Mariusza o szczurzej urodzie i charakterze plus służby jego. Dworczyk, tłumacząc cierpliwie rozwibrowanemu trzęsidupie, że użycie terytorialsów przeciw kobietom i młodzieży będzie przeciw skuteczne, już miałby haka w ich hakowni. Wolał już użyć swojej poczty, do której dawał dostęp współpracownikom.

Dami.pz
Dami.pz
23 czerwca 2021 04:25

Czyli członek władzy z PiS może zrobić wszystko. Umoczony staje się nawet bardziej przydatny dla Kaczyńskiego!

Last edited 1 miesiąc temu by Dami.pz