Wielu z nas oblało egzamin z życia w dobie pandemii

Wielu z nas oblało egzamin z życia w dobie pandemii

Jestem po pierwszej dawce szczepionki!

I delektuję się pierwszym od roku dniem, gdy czuję się już prawie wolna. Wolna od strachu, niepewności. Ale i pełna nadziei, że jeszcze kilka tygodni i wreszcie będę mogła spotkać się ze swoimi córkami. Starszej nie widziałam od marca ubiegłego roku, młodszej trzy miesiące…

Jestem szczęśliwa i nie zamierzam katować się słuchaniem tych, co to o szczepionkach mają swoje zdanie i walczą jak lwy, by przekonać innych do odpuszczenia ich sobie. Powołują się na jakieś pseudoautorytety, wydumanych ekspertów i mieszają ludziom w głowach, byle tylko postawić na swoim…czyli właściwie, na czym? Oczywiście, zawsze znajdą się podatni na takie gadanie, szczególnie ci, którzy stawiają wyżej wiarę od potwierdzonych naukowo tez. No ale cóż, ja tego nie przeskoczę i mogę tylko wierzyć, że czas zrobi swoje, a gdy choróbsko dotknie i ich najbliższych to się otrząsną i polecą do najbliższego punktu szczepień.

Jakoś też nie chcę pisać o tym, jak w tej sytuacji sprawdza się Morawiecki i jego ekipa, bo po prostu szkoda słów. Wolę skupić się na tym, co mnie najmocniej w minionym roku uderzyło. Chodzi o stosunek nas, obywateli do pandemii.

Od czasu, gdy pojawiła się u nas, przemieszczam się tylko taksówkami. Teoretycznie to bezpieczniejsze, bo nie mieszam się z tłumem, bo to jakaś większa gwarancja, że nie złapię tego paskudztwa. No, ale to wszystko tylko teoretycznie.

Od kilku miesięcy zauważyłam wśród taksówkarzy mojej korporacji dziwny trend, a właściwie masowy rzut pewnej przypadłości. Wielu z nich nagle zaczęło mieć problemy z przegrodą nosową i z tego powodu nie zakrywają twarzy maseczką. Po prostu nie mogą i tyle w temacie. Nie dociera do nich, że przegroda nosowa nie znajduje się na liście schorzeń upoważniających do poruszania się bez maseczki. Oni wiedzą lepiej!

A ileż razy miałam i taką sytuację. Zamawiam taksówkę, chcę wsiadać, a taksówkarz bez zabezpieczenia przed rozsiewaniem Covida. Reakcja na moją uwagę bezcenna. Stara baba się czepia; te maseczki i tak nic nie dają; przecież zainwestowałem w osłonkę od pasażera, więc to wystarczy

Jestem jednak nieugięta, więc taksówkarz z oburzeniem wyciąga skądś pomiętą maseczkę, nie pierwszej świeżości, zakłada ją i cierpi w milczeniu, że mu się taka upierdliwa pasażerka trafiła.

Idźmy dalej…

Zakupy, czy to w sklepie, czy na ryneczku. Niesamowite! Osoby z prawidłowo założoną maseczką można policzyć na palcach jednej ręki. Jedni mają wyrąbane, robiąc zakupy na totalnym luzie i rozsiewając uśmiechy wokół, może nawet wraz z covidem. Kolejni noszą maseczki na szyi. Nie wiem, może traktują je jako rodzaj ozdoby, ochrony przed wiatrem? A jeszcze inni, owszem, maseczka pięknie zakrywa im usta, za to nochale odsłonięte, w pełnej krasie.

W kościołach sporo owieczek nie przestrzega reżimu sanitarnego. Po roku pandemii nie zauważyli, że Bóg jakoś nie chce ich wesprzeć i zapadają na covida w takim samym stopniu jak ci, co do kościoła nie chodzą. Ale co tam, wiara każe im wierzyć, że w kościele nic złego ich nie spotka, więc po co im jakieś tam maseczki, które tylko przeszkadzają w modlitwie, ograniczają pełne oddanie Sile Wyższej, za bardzo oddzielają od ukochanego pasterza.

O szaleństwie, jakie ogarnęło ludzi, gdy nieco poluzowano lockdownu, to już nawet nie wspomnę.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Nie ma co, drogi narodzie! Żeby poradzić sobie z pandemią trzeba wziąć na wstrzymanie i samemu przestrzegać zasad. Nawet jeśli nie dla siebie, to dla tych, których swoją niefrasobliwością możemy wysłać na drugi świat.

Gdzie ta odpowiedzialność, jakieś poczucie, że nie jest się samemu w tej pandemii, zauważenie, że mogę wpłynąć na losy tego człowieka, który właśnie przed chwilą stał obok mnie?

Przykro mi, ale takiej postawy nie da się wytłumaczyć zmęczeniem pandemią, frustracją z tym związaną. Złością, że kolejne święta w lockdownie i buntem, że niech mówią eksperci, co chcą, i tak będzie rodzinnie, hucznie.

To najzwyklejszy objaw egoizmu, zapatrzenia w siebie, nie liczenia się z innymi, jakiś rodzaj narcyzmu społecznego.

To pokazuje, kim jesteśmy i … to smutne. Smutne, że tak wielu z nas nie zdaje tego, najtrudniejszego chyba w naszym życiu, egzaminu.

Tamara Olszewska

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tom
Tom
19 marca 2021 22:26

Tak jest. Maseczki i lockdown. Potem paszporty. Niewolnictwo w nowej odsłonie.

Maciek123454321
Maciek123454321
20 marca 2021 16:25
Reply to  Tom

Kolejny idiota nam się objawił na forum. Życzę jak najszybszego znalezienia się pod respiratorem.

Tom
Tom
21 marca 2021 10:14

Czyli popierasz wprowadzenie dokumentów odbierających prawa podstawowe ze względu na stan zdrowia? Uważasz, ze lockdown przynosi pozytywny skutek?
Jeśli tak, to wspaniale, masz widocznie szczęście pracować i zarabiać, a nie patrzeć, jak dorobek całego życia upada, bo kilku kretynów żyjących z moich podatków myśli, że pieniądze rosną na drzewie.

Ps. Idea segregacji ludzi na zaszczepionych i niezaszczepionych ma wiele wspólnego z faszyzmem, którym to tak lubisz straszyć w komentarzach i zarzucać faszyzowanie innym.

Darka
Darka
29 marca 2021 14:21
Reply to  Tom

Prawem podstawowym każdego człowieka jest prawo do życia. Dzisiaj podali, że w katastrofie zginął najbogatszy człowiek z Czech. Najbogatszy, a zginął….To nie pieniądze są najważniejsze, a życie. Jeżeli nie ma innej metody, aby ustrzec się przed tą zarazą, to usiądź na „siądźce”, zaciśnij i się zaszczep. Uwierz w naukę i lekarzy. To proste. Już przed wiekami, przed „morowym powietrzem” zasłaniano się maseczkami, a i tak miliony umarły, bo nie było zachowywanego dystansu. Teraz mamy szansę. Ty uważasz, że pieniądze dla ciebie są ważniejsze, musisz jednak przeżyć żeby tego dowieść. Życzę powodzenia

druh Marek
druh Marek
20 marca 2021 09:52

Niestety jak się jest narodem, w którym każdy każdego ma na końcu pleców, jak ignoruje się ostrzeżenia naukowców, lekarzy i ratowników, jak sobie niektórzy rodacy kpią z tych, co zachorowali i tych co boją się zachorować- bo mają swój wiek i towarzyszące choroby- to mamy co mamy. W niektórych ośrodkach narciarskich w Karkonoszach, nie było reakcji obsługi na wejścia do wyciągów bez maseczek, w wielu sklepach – o czym się sam przekonałem – obsługa maseczki nosiła pod nosem albo na brodzie, niektórzy ochroniarze w galeriach nie reagowali na łamanie przepisów antycovidowych . Będzie niewesoło ! Będzie nawet smutno w wielu rodzinach jak w mojej i u mych sąsiadów.

jurek
jurek
20 marca 2021 10:57

Nobody knows the numbers*. To zdanie z jutubowej pogawędki jeszcze z początków pandemii, pogadanki koronosceptyka (!) zresztą, wydaje się ciągle być prawdą. Chaos, czasami generowany świadomie, utrudnia racjonalny ogląd sytuacji.
Ostatnio, np. modne doniesienia o badaniach(?) nieskuteczności maszeczek (odpowiednich?) można usłyszeć z usta osób wydawałoby się rozumnych.
Po roku chciałoby się bardziej jednoznacznych komunikatów ze świata nauki, a o to ciągle trudno. Skazani jesteśmy na samodzielne poszukiwanie źródeł. Nadal*

D3rsztuka.

Maciek123454321
Maciek123454321
20 marca 2021 16:30

Kłania się XIV wiek i pandemia dżumy. Ciemny lud uciekał się pod boską opiekę do kościołów. Księża świecili co się dało, żeby odwrócić zarazę i było jeszcze gorzej. A Polskę od zarazy uratowały PUSZCZE I LASY. Trudno było się do nas dostać, a tym samym trudno było przywlec zarazę. Dziś niestety taka izolacja jest niemożliwa, a lud ciemny dalej radośnie się zaraża, i im żarliwiej się modli, tym bardziej się zaraża. Na debilizm i nieuctwo rady nie ma. To okrutne, ale musi toto wymrzeć, skoro samo się prosi.

Zwinka
Zwinka
20 marca 2021 18:54

Pani Tamaro, przykład idzie z góry. Rządzący sami lekceważą obostrzenia, które wprowadzają dla zwykłych ludzi, a przykładów na to jest tyle, że nie wiadomo by było, od czego zacząć. Że już o całkowitej „dyspensie” rządu dla kościoła w czasie epidemii nie wspomnę. Człowiek myślący zachowuje się zgodnie z zaleceniami, ale już ten mniej rozumny widząc to lekceważenie dochodzi do wniosku, że skoro sami ONI mają gdzieś te zalecenia, to widać tego zagrożenia nie ma, albo jest niewielkie. Tak to działa.
Mały przykład z prowincji Ontario w Kanadzie, opowiedziany mi przez przyjaciółkę z Toronto. Minister finansów tej prowincji w czasie, kiedy obowiązywał ścisły lockdown ( Sylwester ), poleciał sobie z rodziną na Karaiby. Kiedy wracał, już na lotnisku czekał na niego premier i kazał mu wyp…..ać. A u nas ??? Ktoś ? Coś ? Jakieś konsekwencje ?
No właśnie.
Odpowiedzialnością za rozwój epidemii rząd próbuje obciążyć społeczeństwo, bo przecież nie Morawieckiego, który posłał samoloty do Londynu, aby zaimportować stamtąd wariant brytyjski…
To prawda, że wielu z nas zachowuje się nieodpowiedzialnie, ale …no muszę to powtórzyć: przykład idzie z góry.

Pozdrawiam serdecznie. Też jestem po pierwszej dawce…

DJ Ramol
DJ Ramol
20 marca 2021 23:13

Pani Tamaro, wszystko fajnie, tylko gdy już będzie Pani miała 2 dawkę, to dalej może Pani roznosić wirusa, więc kontakty z rodziną należaloby wstrzymać przynajmniej do czasu, gdy i oni nie będą zaszczepieni.

מְנֵא
מְנֵא
29 marca 2021 20:29

„A ileż razy miałam i taką sytuację. Zamawiam taksówkę, chcę wsiadać, a taksówkarz bez zabezpieczenia przed rozsiewaniem Covida. Reakcja na moją uwagę bezcenna. Stara baba się czepiate maseczki i tak nic nie dająprzecież zainwestowałem w osłonkę od pasażera, więc to wystarczy…” Szanowna Autorko. Ten taksówkarz miał rację. Maseczka (nawet ta najwyższej klasy FFP3) to przecież zwykły filtr o zdefiniowanej dokładności filtracji (w tym wypadku 300 nm) i sprawności wynoszącej w przypadku klasy FFP3 99% (co oznacza, że na 100 cząstek o wielkości powyżej 300 nm jedna z nich ma prawo wydostać się poza maseczkę, natomiast te mniejsze mogą nawet wszystkie). Tymczasem największy z koronawirusów jest cząsteczką, której wymiar nie przekracza 180 nm (łącznie z wypustkami) a wirus SARS Cov 2 mierzy sobie nie więcej niż 140 nm. Teoretycznie więc nawet najdokładniejsza maseczka nie stanowi żadnej bariery zapobiegającej wydostawaniu się koronawirusa. Na szczęście maseczka to nie struktura jednowarstwowa a wielowarstwowa, powstaje więc rodzaj labiryntu, dzięki któremu większość nawet tych mniejszych cząsteczek (w tym wirusy) zostaje na jakiś czas w nim uwięziona, choć z każdym wydechem i tak powoli przemieszcza się, aż w końcu opuści maseczkę. Również to, że wirusy znajdują sie w wydychanym aerozolu (a jego kropelki mogą być nawet większe niż te 300 nm) ułatwia czasowe ztrzymywanie ich w strukturze maseczki. Niestety nie trwa to zbyt długo, gdyż wilgotne środowisko to prawdziwy raj dla wirusa a niska lepkość kropelek aerozolu nie zatrzymuje przemieszczania sie wirusów w trakcie wdechów i wydechów. To właśnie z tego powodu nie powinno sie nosić maszeczki dłużej, niż 20 min. (czego tak na dobrą sprawę nikt nie przestrzega, może poza niektórymi pracownikami służby zdrowia), gdyż póżniej (szczególnie gdy nosi ją osoba chora) staje się ona prawdziwa bombą wirusową i dalej noszona może być bardziej niebezpieczna, niż gdyby ten chory nie nosił jej w ogóle. Z uwagi na bardzo niską porowatość (znacznie mniejszą niż rozmiar wirusa) przegroda z przeźroczystego tworzywa sztucznego stanowi więc znacznie lepszą barierę przed rozprzestrzenianiem się wirusa pod jednym wszak warunkiem – że będzie regularnie dezynfekowana (szczególnie od strony pasażera. I tego należało domagać się od taksówkarza a nie wkładania maseczki, która jest bardziej elementem poprawiajacym samopoczucie a nie realnym zabezpieczeniem przed koronawirusem.

Jac
Jac
2 kwietnia 2021 18:20

Czytając komentarze widzę że pranie mózgów jakie robią nam władze i media odnosi zadziwiający skutek, ale z zainteresowaniem przeczytałem post wyżej