Wokół środkowego palca

Wokół środkowego palca

Telewizja tak publiczna, jak dom schadzek Mariana Banasia w Krakowie, ma wielkie zasługi w rozbudzaniu nienawiści do ludzi innej opcji politycznej.

Środkowy palec, który Joanna Lichocka wsadziła w oko sobie, swojej partii oraz ulubionemu kandydatowi na prezydenta, nie był moim zdaniem wyrazem pogardy dla chorych na nowotwory. Bo liczne deklaracje formacji pani Lichockiej o empatii i wsparciu dla słabych i cierpiących, w istocie kryją obojętność i zniecierpliwienie. Ich prawdziwy stosunek do ludzi chorych mieliśmy okazję zauważyć podczas „okupacji” Sejmu przez osoby z niepełnosprawnością.  Widzieliśmy nieczułość posłów partii sprawującej władzę podczas głosowania nad kiełbasą wyborczą, fundowaną przez PiS emerytom ze środków przeznaczonych dla ludzi najbardziej skrzywdzonych przez los. Widzimy tę obojętność i teraz, gdy machina propagandowa partii rządzącej aż furczy, by odwrócić uwagę opinii publicznej od katastrofalnego stanu polskiej onkologii i szerzej – degrengolady w nieudolnie zarządzanej służbie zdrowia.

 

Moim zdaniem pani Lichocka nie wyraziła swoim gestem żadnego stosunku do chorych na raka, być może wcale go nie ma. Myślę, że jej środkowy palec był tym samym paluchem, jakim pirat drogowy daje nam do zrozumienia, że możemy mu naklaksonić, nabłyskać światłami, czyli ogólnie mu skoczyć, bo choć złamał przepisy i naraził nas na kolizję, to jednak wszystkich wyprzedził i jest wygrany. W omawianym przypadku był to strzelisty akt radości i satysfakcji funkcjonariuszki zachwyconej, że jej partia okazała się cwańsza i sprytnie sfaulowała opozycję, powtarzając przegrane wcześniej głosowanie, dzięki czemu udało się odbić funkcję posła sprawozdawcy z rąk posłanki wrażej partii.

Rzecz jasna pani Lichocka grzebiąc środkowym palcem w oku wyraziła nie tylko pogardliwy stosunek do przeciwników politycznych i radość z ich pokonania. Niewątpliwie cieszyła się również z miliardów, które trafią do mediów bliskich jej poglądom, ale też sercu. Bo Joanna Lichocka była kiedyś dziennikarką, także TVP, choć swojej zawodowej tożsamości szukała aż w pięciu stacjach telewizyjnych i w jedenastu redakcjach gazet i czasopism. Myślę, że przestała być dziennikarką, gdy uznała, że jest to zawód usługowy, wykonywany na zlecenia polityków. Odtąd chyba już bez reszty oddała się propagandzie i agitacji. W Radzie Mediów Narodowych miewa swoje zdanie odrębne, ale w rzeczywistości wszelkimi siłami wspiera aktualną misję TVP, która sprowadza się do wsparcia Andrzeja Dudy w jego prezydenckiej kampanii i tym samym do zapewnienia beneficjentom „dobrej zmiany” kolejnych lat spokojnego dobrostanu.

Misja telewizji, którą właściciel bezczelnie nazywa „narodową”, polega obecnie na propagandowym wsparciu dla PiS w zawłaszczaniu państwa i w niszczeniu demokracji. Polega też na szukaniu winnych niepowodzenia projektów obecnej władzy, na kreowaniu kolejnych wrogów typowanych przez Kaczyńskiego i na pomocy w realizacji jego chorej wizji budowy nowej Polski na gruzach poprzedniej. Telewizja tak publiczna, jak dom schadzek Mariana Banasia w Krakowie, ma wielkie zasługi w rozbudzaniu nienawiści do ludzi innej opcji politycznej i do całych grup społecznych, w upowszechnianiu tej ślepej nienawiści, która mogła być powodem zabójstwa prezydenta Gdańska z wrogiej Platformy i ataku na sędzię z Rybnika, reprezentantki „złodziejskiej i niesprawiedliwej sędziowskiej kasty”. W ramach tej misji promowana jest też groźna strategia energetyki (narodowej, a jakże!), opartej na polskim, narodowym, biało-czerwonym węglu podłego gatunku, produkującym tony trującego smogu.  Mamy więc do czynienia z takim oto dylematem: przeznaczyć 2 miliardy na propagandowe wsparcie m.in. strategii skutkującej śmiercią przez uduszenie 40 tys. ludzi rocznie – czy raczej skierować te pieniądze na profilaktykę i leczenie chorób spowodowanych przez ową chorą strategię.

– Czego się czepiacie? – pytają prominenci z partii sprawującej kierowniczą rolę w państwie. – Kolejki są przecież nie tylko do onkologów, a co do pieniędzy, to przecież daliśmy na tę całą onkologię kupę kasy, więcej niż poprzednicy, i w przyszłości jeszcze dołożymy, a poza tym wymyśliliśmy nowy program leczenia nowotworów, wiec niech sobie chorzy chorują na zdrowie, a opozycja niech lepiej wesprze naszą nową Strategię... Czyli zamiast 2 mld na onkologię, PiS zaoferował chorym Narodową (oczywiście!) Strategię Onkologiczną. Tylko, że to klasyczna wyborcza ściema. Kto ma tą strategię realizować, jeśli brakuje nie tylko onkologów, ale lekarzy w ogóle? Specjaliści od organizacji służby zdrowia twierdzą, że kolejki w przychodniach zmniejszą się do cywilizowanych rozmiarów, jeśli w Polsce pracować będzie co najmniej 250 tys. lekarzy. Obecnie jest ich 175 tys., przy czym co czwarty z nich posiada prawa emerytalne. Ale nawet, gdyby jakimś cudem pojawiło się 75 tys. lekarzy, to skąd wziąć pieniądze na ich wynagrodzenie? No i gdzie mieliby realizować PiS-owską strategię leczenia na bieżąco, skoro oddziały onkologiczne pękają w szwach? I czym mieliby leczyć, jeśli dramatycznie brakuje sprzętu i wielu leków?

Są pieniądze na komisję Macierewicza, na wsparcie projektów Rydzyka, na kolejne muzea i pomniki, na kosmiczne pensje i premie prominentów, na hejterską fundację narodową, na tysiące innych fanaberii obecnej władzy oraz na ziejącą nienawiścią telewizję publiczną. Premier Morawiecki ściga się z prezydentem Dudą na wizje dostatniej Polski, która już-już dogania bogate kraje i prawie zaczyna rozdawać karty w Unii. Prawda jest taka, że wskutek zszarganego zaufania nie dają nam tych kart nawet  do tasowania. W wielu naprawdę ważnych obszarach nie jesteśmy nawet średniakami. Także w dziedzinie walki z rakiem. Choćby minister zarzekał się, że przeznacza na onkologię najwięcej od czasów Mieszka I, to faktem jest, że na ten cel wydajemy niewiele ponad 40 euro na głowę, dwa razy mniej niż np. w Czechach. I faktem jest, że nie refundujemy połowy skutecznych leków onkologicznych stosowanych w Europie. A co najważniejsze – ŚREDNI  wskaźnik całkowitych wyleczeń raka w Unii przekracza 55%, a w Polsce nie sięga nawet 45%. O profilaktyce też lepiej nie wspominać, bo to osobny wielki rozdział odwiecznej walki nauki z głupotą: dla naszych rządzących choroby płuc mają luźny związek z zatrutym powietrzem, a szczepienia HPV nie tyle zapobiegają nowotworom, co raczej prowokują do „seksualizacji dzieci”…

 

Każdego roku rak dopada 160 tys. Polaków, z których ponad 100 tys. musi umrzeć.  Przy ok. jedenastoprocentowej nadumieralności można sobie wyobrazić, że każdego roku giną w katastrofach wszyscy pasażerowie z jedenastu tupolewów, albo że wykonywana jest kara śmierci na niewinnych mieszkańcach średniego miasteczka. Takiego jak te, które ostatnio w pocie czoła odwiedza Andrzej Duda opowiadając dyrdymały o wielkiej trosce i opiece, którą osobiście otacza Polaków w potrzebie. Ale informacji o rzeczywistym stanie polskiej onkologii i o prawdziwej reakcji rządzących na zagrożenia nowotworami nie poda telewizja publiczna. Ani za dwa miliardy, ani za żadne skarby.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Pytiaobserverandrzejsmętekparagraf22 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Andrzej Duda przegra te wybory.

HerodAntypis
HerodAntypis

Wkradł się błąd. Zabrakło literki „ł” w trzecim słowie.

Maciek123454321
Maciek123454321

Cierpliwości, pisiory jeszcze bardziej się pogrążą. Wyciekła nowa informacja, że ministrowie przyznali urzędnikom 30 mln złotych premii.

smętek
smętek

Z całego serca życzę mu tego.

Pytia
Pytia

….jak większość rozsądnych ludzi, którym na sercu leży dobro kraju!

observer
observer

Pewnie i tak….gdyby nie to popiera go wielu najmłodszych wyborców, I to jest niebezpieczne!

Jantar
Jantar

Ulotki ze zdjęcia powinny być rozklejone wszędzie, gdzie to tylko możliwe! Niech ten wizerunek wdrukuje się wyborcom głęboko w pamięć.

paragraf22
paragraf22

11% nadumieralności ze 160 000 chorych to 17 600 osób. To są 183 Tupolewy pasażerów, a nie jedenaście.

andrzej
andrzej

Nadumieralność jak sama nazwa wskazuje nie wiąże się z liczbą chorych (160.tys,), tylko z odsetkiem pacjentów, , którzy umierają (100 tys.). Czyli w stosunku do średniej europejskiej umiera na nowotwory o 11 tys ludzi więcej Polaków, To ok. sto jedenaście tupolewów – niestety „”sto”: wypadło z tekstu gdzieś po drodze… Pozdrawiam.

paragraf22
paragraf22

Uspokoiłeś mnie. Czyli co trzeci dzień jeden Tupolew, a ja myślałem że co drugi.