Wolność wiodąca lud (na manowce)

Wolność wiodąca lud (na manowce)

Czy „lepszy sort” zdaje sobie sprawę, że po orzeczeniu TK w niektórych sklepach, instytucjach i urzędach także i on może się spotkać z odmową obsługi?

Dopiero co pan prezydent na wizycie „czwartej kategorii” w USA promował tam Polskę jako światowego lidera wolności. Nieco na wyrost, ale w sumie cóż znaczą te niespełna dwa tygodnie różnicy. Bo nareszcie „mamy to”! Mamy orzeczenie tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wolności dla każdego Kowalskiego. Wolności sumienia, mianowicie.

Do tej pory taka wolność była tylko dla elit, a konkretnie to wyłącznie dla lekarzy ginekologów. Ale teraz to już każdy może poczuć się wolny we własnym kraju.

Prosta magister, a przecież tak zwana prezes tak zwanego TK dała radę naprawić błędy wszystkich poprzednich składów sędziowskich i uwolniła od kary pewnego drukarza, któremu sumienie nie pozwoliło obsłużyć klienta ze względu na treść jego zamówienia. Fakt, że prawo było dotąd dla takich Kowalskich po prostu nieludzkie, nakładając na usługodawców, pracodawców i w ogóle na wszystkich, w tym drukarzy, obowiązek równego traktowania klientów, petentów, pacjentów i w jakiej tam jeszcze roli nie występujemy w urzędach, sklepach czy instytucjach publicznych.

No, a przecież do sklepu mógł wejść taki – z przeproszeniem – muzułmanin i zakupić fajerwerki, płacąc petrodolarami. Skromna panienka, co wyskoczyła z Mordoru na szybki Seks na Plaży. Jakiś lewak po „Newsweek” albo liberał po „Politykę”. Ewentualnie – po ocet i zapałki – Nowak „gorszego sortu”. I co wtedy? Zbyć albo nie zbyć, oto jest pytanie! Teraz dzięki pani tak zwanej prezes nareszcie nastały czasy prawdziwej wolności. Więc wolno już (chyba?), jak w Ameryce, wywiesić na drzwiach tabliczkę: „Psom i Irlandczykom wstęp wzbroniony!”?

Fakt, że za oceanem takie tabliczki wieszano przed stuleciem, więc każdy może sobie łatwo policzyć, ile to konkretnie lat jesteśmy – względem wolności – „za Murzynami”, ale lepiej późno, niż wcale. Poza tym Amerykę nie tylko dogoniliśmy, ale i prześcignęliśmy, bo u nich za taką tabliczkę można teraz trafić do paki. Więc to tu, nad Wisłą, bije teraz prawdziwe źródło wolności! A przy tym nasze tabliczki są znacznie bogatsze w treści. Miejsce „psów i Irlandczyków” może bowiem na nich zająć dobrych kilka kategorii osób nieobsługiwalnych, od LBGT po Żydów, ateistów, przyjaciół Sorosa, właścicieli mediów polskojęzycznych i wyznawców Latającego Potwora Spaghetti.

Niestety, istnieje niebezpieczeństwo, że w niektórych sklepach, instytucjach i urzędach z odmową obsługi może się również spotkać „lepszy sort”. Bo ta wolność – cóż poradzić – dla wszystkich. No ale z drugiej strony dotyczy ona – jak wskazuje nazwa – sumienia, tymczasem liberałowie, lewacy i gorszosortowcy sumienia nie posiadają z definicji. Podobnie jak prawdziwej wiary, a przecież prawo do „klauzuli” ma – w założeniu – chronić wyłącznie sumienia ludzi wierzących. Tak to – przynajmniej – wyjaśnił przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości w programie Moniki Olejnik.

Drukarz – jego zdaniem – miał prawo odmówić wykonania zlecenia, jest bowiem żarliwym katolikiem, a według KK – LGBT to grzech. No, a zmuszać człowieka do grzechu, to trzeba nie mieć sumienia… Jak rozumiemy, podstawą do bezkarnego korzystania z prawa do wolności jest tu kategoria grzechu właśnie. Znaczy – mamy prawo powiedzieć nasze stanowcze „nie”, ale wyłącznie grzesznikom.

Problem, co z wierzącymi z obozu „anty-PiS”, a są i tacy. Bo weźmy – na przykład – „mówienie fałszywego świadectwa”. Kłamstwa wprost zakazuje ósme przykazanie. Kłamca to grzesznik, niemiły sumieniu prawdziwego chrześcijanina. Jako takiemu, w myśl wykładni tak zwanego TK, wolno mu – chyba – odmówić obsługi? Bo wszak każdy kłamca to – według Pisma – uczeń największego z nich – Szatana.

Tylko więc patrzeć, jak na kancelariach, gabinetach, muzeach i kawiarniach na Krakowskim Przedmieściu pojawią się tabliczki – polityków partii rządzącej nie obsługujemy (podstawa prawna: orzeczenie tzw. TK).

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
2 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
HistorykZgredzinkaAnonGrzegorzJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
antymoher
antymoher

WYBORCY OPOZYCJI -ZAKAZ WSTEPU DO LOKALU WYBORCZEGO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MOŻNA??????????MOŻNA!!!!!!!!!!!!

Maciek123454321
Maciek123454321

A ja sobie przypnę do klapy marynarki znaczek KONSTYTUCJA. (Oczywiście, jak się trochę ochłodzi) I będę miał w dupie wszystkich „dobrozmianowców”. Taki symboliczny „gest Kozakiewicza”. I – rzecz jasna – w dniu wyborów założę koszulkę z wymienionym wyżej napisem. Bynajmniej nie jest to Konstytucja w interpretacji niejakiej mgr Lulci, kucharki i serdecznej przyjaciółki Konusa. (literówka celowa, proszę nie poprawiać)
PS. Tymczasem proszę PT. Forumowiczów – zróbcie, co możecie, żeby gnuśni i ospali ruszyli zadki i poszli w październiku oddać głos za Wolną Polską, a nie za „polną Wolską”.

Jantar
Jantar

„Czy „lepszy sort” zdaje sobie sprawę, że po orzeczeniu TK w niektórych sklepach, instytucjach i urzędach także i on może się spotkać z odmową obsługi?”. Nie, lepszemu sortowi obsługa się należy! Jak ktoś odważy się odmówić obsługi to będzie miał sprawę karną, bo gorszy sort ma usługiwać lepszemu, ma być niewolnikami lepszego sortu.

Grzegorz
Grzegorz

Czy muszę pokazywać bilet konduktorowi?Co będzie gdy biletu nie sprzeda mi sprzedawca „lepszego sortu”?

Anon
Anon

Matoły nauczcie się czytać!!! I myśleć!!! Chodziło o promocję konkretnych wartości, czyli narodowiec nie wydrukuje w tęczowej drukarni plakatów antyaborcyjnych, a lewak nie wydrukuje w prawicowej drukarni materiałów propagujących lewackie wartości. ALE piekarz ma sprzedać chleb i JEDNEMU i DRUGIEMU bo to jest chleb!!!

Zgredzinka
Zgredzinka

A co to niby za różnica, skoro trafi do gorszosortowej mordy?

Historyk
Historyk

Pięknie się pani całej Polsce opisała

Zgredzinka
Zgredzinka

Świetny pomysł … i oby jak najszybciej został podchwycony w praktyce.
Nie czuje się jak bolesne i poniżające jest bicie, dopóki samemu nie zarobi się w mordę.