Wspólny front polityków. Czy to możliwe przed wyborami?

W PO nie wszystkim podobają się najnowsze inicjatywy Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego dotyczące terminu wyborów

W Senacie toczą się prace nad poprawkami do kolejnej już ustawy o wyborach prezydenckich. Już w czwartek ustawą zajmą się komisje: Ustawodawcza, Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej,  a przed marszałkiem Grodzkim spotkanie z PKW oraz SN, by rozwiązać wątpliwości. W ramach okrągłego stołu odbywają się też rozmowy z przedstawicielami klubów parlamentarnych.

 

Jak przyznaje marszałek Senatu w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” jest wiele punktów w tej ustawie, które wymagają przyjrzenia się, doprecyzowania i wyjaśnienia. Ot, chociażby kwestia uznania list kandydatów, zebranych na wybory 10 maja za nadal aktualne czy też przyznanie odpowiedniego czasu na zebranie podpisów przez nowych kandydatów.

Kolejne problemy, które wymagają wyjaśnienia to również sprawa finansowania kampanii, która w jakiś sposób stawia „starych” kandydatów na pozycji uprzywilejowanej, bo mogli oni wydać dotychczas 100% na swoją kampanię, ale „nowi” będę mogli tylko 50%.

Duży opór Grodzkiego budzi też pomysł, aby to minister zdrowia mógł zadecydować, w której gminie, ze względu na epidemię, wybory będą mogły mieć tylko formę korespondencyjną. „Tak nie powinno być. O tym powinna decydować PKW na wniosek ministra (…)Nie może być tak, że minister zdrowia, który ma się nijak do wyborów, będzie decydował, że np. w Warszawie nie odbędą się tradycyjne wybory”.

 

Marszałek Grodzki widzi szansę, by ustawa wyszła z Senatu już w przyszłym tygodniu. Ma nadzieję, że tym razem uwagi zostaną przyjęte przez Sejm i będzie to wynikiem ponadpolitycznej zgody, bo przecież „nikt nie chce, by mandat nowo wybranego prezydenta był podważany, musimy głosowaniu nadać wszystkie cechy wyborów demokratycznych oraz zapewnić, by wynik odpowiadał woli narodu. A będzie to szalenie trudne, bo galimatias prawny, który wywołała nieroztropna decyzja PiS o wyborach korespondencyjnych, powoduje, że balansujemy na cienkiej linie”.

Chciałabym być taką optymistką jak pan marszałek i może rzeczywiście tym razem uda się dojść do porozumienia ponad podziałami politycznymi? Hm, biorę jednak głęboki oddech, nie spekuluję i po prostu czekam.

Tamara Olszewska

(Źródło: onet.pl)

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Jacek DolińskiHerodAntypisMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

A my czekamy w blokach startowych……..

HerodAntypis
HerodAntypis

Pisowcy podchodzą do ustawy o wyborach prezydenckich jak do przetargu na limuzyny. Tak kombinują z warunkami aby spełniał je jeden konkretny model określonej marki. Tam, gdzie WYPAD leży, szumowina zarządzi kopertowe, tam, gdzie dupa ma się dobrze, będzie tupot. Na wszelki wypadek klecha im przypomni kto jest prawdziwym polakiem.

Jacek Doliński
Jacek Doliński

Marszałek Grodzki jest niepoprawnym optymistą, albo uważa, że jego słowa zaczarują rzeczywistość! Kaczyńskiemu zależy tylko na tym, żeby na następne 5 lat zainstalować swój długopis w pałacu prezydenckim. A czy te wybory będą demokratyczne i uczciwe, czy nie będą, to mu zwisa i powiewa. Swoi ludzie w Sądzie Najwyższym zatwierdzą każdy szwindel. Na demonstrantów krajowych ma pały neo-ZOMOwców, gaz pieprzowy i drakońskie kary nakładane przez Państwową Inspekcję Sanitarną (skrót PIS, bardzo wymowny), a opinie Komisji Europejskiej i innych państw ma od dawna w d… Idę o zakład, że wszystkie senackie poprawki zostaną odrzucone. A pani Witek, wykonując polecenie Kaczyńskiego, da… Czytaj więcej »

Maciek123454321
Maciek123454321

Kolego Jacku, proszę jednak w swoim pesymizmie nie zapominać o śląskich górnikach i epidemii. Jak znam życie, nastroje na Śląsku chyba bardzo szybko się zmieniają. Myślę też, że mogą się te nastroje przenieść też na sąsiednią Małopolskę. O mały figiel górnicy nie przyjechali teraz do Warszawy. Ale to wcale nie znaczy, że nie odwiedzą stolicy za kilka miesięcy, kiedy recesja objawi nam się w całej okazałości. Coraz częściej podnoszą się głosy, że na jesieni zaczną się rozruchy. PiS o tym doskonale wie. Dlatego sądzę też, że niejaki Stępkowski Mordo Iuris nie zechce prowadzić ZO Sądu Najwyższego tak, jak jego poprzednik… Czytaj więcej »