„Wyborcza” ujawnia nowe wątki w aferze. Czy maseczki są „certyfikowanym wyrobem medycznym”?

"Wyborcza" ujawnia nowe wątki w aferze. Czy maseczki są "certyfikowanym wyrobem medycznym"?

Pojawił się kolejny wątek w „aferze maseczkowej”, opisywanej od kilku tygodni przez „Gazetę Wyborczą”, a w którą zamieszany jest Łukasz G., drobny biznesmen z Zakopanego, instruktor narciarski i przyjaciel rodziny Szumowskich. Otóż Ministerstwo Zdrowia powinno było zorientować się, że kupiło maseczki ochronne, które nie nadają się dla medyków … po stawce VAT przypisanej do towaru. Co więcej, posiadając tę wiedzę, ich jakość skontrolowało dopiero 36 dni po zakupie. Po ujawnieniu afery resort złożył do prokuratury przeciwko Łukaszowi G., jego żonie i trzem wspólnikom zawiadomienie o przestępstwie.

 

Dla certyfikowanych wyrobów medycznych wynosi ona 8 proc., natomiast w mailach, jakie Łukasz G. wysyłał m.in. do wiceministra Janusza Cieszyńskiego, jest mowa o stawce 23 proc. Tę właśnie, większą stawkę wymieniał, prosząc 24 marca o potwierdzenie odbioru przesyłki, która dotarła do Polski z Chin. Kilka dni wcześniej, 19 marca, operował nią także w mailu do Małgorzaty Dębskiej, dyrektorki z Ministerstwa Zdrowia, która bezpośrednio nadzorowała cały zakup. Wyższym VAT-em obłożone były także oferowane przez Ł. przyłbice ochronne.

Z ustaleń „GW”, która dotarła do treści ministerialnego zawiadomienia do prokuratury wynika, że w chwili rozpoczęcia rozmów ministerstwo nie wymagało od Łukasza G. żadnych dowodów na to, że maseczki spełniają normy.

Dopiero 24 marca instruktor wysłał skan certyfikatu ICR (International Certification Registrar), lecz o oryginał nikt go nie poprosił. Zakup maseczek został zrealizowany 31 marca właśnie w oparciu o te skany, „w zaufaniu do ich prawdziwości i tego, że sprzęt faktycznie spełnia normę [tu numer]” – czytamy na stronie portalu.

 

Tymczasem resort Zdrowia nie ma sobie nic do zarzucenia. „Kwestia właściwej stawki VAT leży po stronie dostawcy. Ministerstwo nie jest czynnym podatnikiem VAT” – odpowiedziano „Gazecie Wyborczej”. Takie niefrasobliwe podejście ułatwia zapewne art. 10c specustawy koronawirusowej.

Zapewnia on bezkarność sprawcom przestępstw z art. 231 i 296 kodeksu karnego. Pierwszy mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, drugi – o wyrządzeniu szkody majątkowej w obrocie gospodarczym. Za te przestępstwa normalnie grozi do dziesięciu lat więzienia, ale specustawa stanowi, że jeśli ktoś kupował towary i usługi niezbędne do zwalczenia epidemii, działał w interesie społecznym oraz w sytuacji zagrożenia i wyższej konieczności, to odpowiedzialności nie będzie. Urzędnik, który przekroczy uprawnienia i wyrządzi wielką szkodę majątkową, nie odpowie też za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

mpm

Źródło: natemat.pl, wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
smętekLUCJANPredator Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Predator
Predator

pisowske chamy mają w dupie prawo, im wszystko wolno, kraść, zmieniać po nocy ustawy, obsadzac komuchami stanowiska itp. A jak się ich złapie za rękę to wmawiają wszystkim że to nie ich ręka.

smętek
smętek

Każda mafijna organizacja uważa, że jej przysługuje bezwzględne prawo kłamstwa i kradzieży.

LUCJAN
LUCJAN

hahah pisowskie szambo