Wybory wygra ten, kto wygra wojnę nerwów

"Mamy wielki skandal w Polsce". KO chce interwencji OBWE i Rady Europy

A majowe i jesienne wybory nie będą walką do pierwszej krwi, ale wojną totalną.

Politycy PiS nie atakują osób LGBT i nie wracają do kultu smoleńskiego, bo są nienormalni czy też nagle zwariowali. Pomijając pojedyncze przypadki, nie ma w tym odrobiny szaleństwa i fanatyzmu, wyłącznie czysty pragmatyzm. To strategia – bo zwycięstwo PiS w majowych i jesiennych wyborach zależy głównie od tego, czy PiS uda się przekonać Polaków, żeby zapomnieli o aferach, a skupili na tym, że zagraża nam wojna cywilizacji, najazd zdegenerowanych barbarzyńców, im bardziej mglistych, tym lepiej, przed którymi może obronić nas tylko partia Kaczyńskiego.

Podprogowy przekaz wtłaczany nam już od jakiegoś czasu do głów brzmi w związku z tym mniej więcej tak: „może i nie jesteśmy doskonali, może mamy na sumieniu grzeszki, a nawet duże grzechy, może dopuściliśmy się nepotyzmu, korupcji, załatwialiśmy poza konkursami posady naszym rodzinom i kochankom, ale wciąż tylko my, jesteśmy w stanie obronić Polskę przed demonami, które nadciągają ze zgniłego Zachodu (zwróciliście uwagę jak bardzo ta retoryka przypomina przekaz Putina?). Jeśli na nas nie zagłosujecie, Polska jaką znacie i kochacie przestanie istnieć”.

Oczywiście owi barbarzyńcy za wszelką cenę nie mogą być konkretni, a przeciwnie, bardzo niedookreśleni i mgliści, podobnie jak powodowane przez nich zagrożenia.

Dlatego osoby LGBT, a wcześniej „gender”, „feministki”, „zdrajcy” czy „lewacy” nadają się do tego wręcz idealnie – nie można wskazać nikogo konkretnego, ani żadnej konkretnej rzeczy, którą ten ktoś miałby zrobić. Bo jak się wskaże konkret, to już nie jest tak wesoło. Bo popatrzcie: geje są przecież krwiożerczy i straszni, ale już konkretny Robert Biedroń wydaje się przecież normalnym, miłym facetem i nikt się go nie boi. Feministki niby zgroza, ale jak się spojrzy na jedną czy drugą, to się okazuje, że to miłe babki, mają rodziny, hobby, są kreatywne i wygadane. Zdrajcy i lewacy – niby brzmi groźnie, ale jak się zacznie dociekać kto kogo konkretnie zdradził i co to znaczy lewak i dlaczego ten lewak, nawet gdyby istniał, miałby komuś szkodzić i kto miałby tę szkodę ocenić – to już jakoś trudno sprecyzować.

I o to właśnie chodzi: zagrożenie ma być przerażające, lęk wyborców PiS wszechogarniający i jak to z lękiem bywa, bardzo niekonkretny, bo przy skonkretyzowaniu okazałoby się, jak zawsze, że nie ma się czego bać, oprócz samego strachu.

Prawda jest oczywiście taka, że w Polsce – wyjąwszy rządy PiS – nic nietypowego się nie dzieje. Ludzie żyją, jak żyli, myślą, co myśleli, chodzą do kina, oglądają seriale, wyjeżdżają za granicę, kłócą się i godzą, rodzą, umierają, rozwodzą i żenią. Jest jak było, a nawet coraz bardziej liberalnie, bo kilka ostatnich badań opinii społecznej pokazało, że więcej niż połowa Polaków jest za uzyskaniem przez kobiety prawa do aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Pod wpływem tego co wyprawiają księża pedofile i chroniący ich biskupi spada także zaufanie do kościoła. Nie toczy się u nas rzecz jasna również, żaden „spór cywilizacyjny”. Nie istnieje podział na cywilizację życia i śmierci ani obrońców i przeciwników rodziny. To całkowicie sztuczne problemy wymyślone przez zdolnych PR-owców na użytek kampanii wyborczej PiS.

I teraz: przegrana lub zwycięstwo PiS w wyborach zależą od tego, czy opozycja sprawi, że Polacy to dostrzegą, zobaczą kłamstwo, które się im wciska.

Opinia publiczna powinna zrozumieć, że w interesie Jarosława Kaczyńskiego jest odwrócenie uwagi opinii publicznej od jego własnych podejrzanych biznesów, dwóch wież, przywilejów i nieudolności władzy, nepotyzmu, łamania prawa i afer finansowych i korupcyjnych i skierowanie ją na sprawy obyczajowe, które z politycznego punktu widzenia nie są w tym momencie istotne, ale od zawsze wzbudzają ogromne emocje.

Jego determinacja, żeby tak się stało jest ogromna, bo ta kampania wyborcza, to nie tylko dla opozycji, ale także dla PiS wojna o wszystko. Bo majowe i jesienne wybory nie będą wcale, jak sobie to wciąż wielu co bardziej naiwnych komentatorów i polityków  wyobraża, walką do pierwszej krwi, ale wojną totalną.

Wygra ją ten, kto narzuci przeciwnikowi temat kampanii i na kilka miesięcy zawładnie wyobraźnią Polaków, narzuci im o czym mają myśleć, czym ekscytować i czego się bać, w taki sposób, że nawet tego nie zauważą.

Sprawa jest prosta. Opozycja zwycięży, jeśli wyborcy skupią się na aferach finansowych PiS, pedofilii w kościele, która pośrednio uderza też w formację Kaczyńskiego, dwórkach Glapińskiego, domniemanej korupcji Chrzanowskiego, dwóch wieżach Kaczyńskiego, zniknięciu Falenty, przywilejach i bezczelności władzy i olbrzymim deficycie budżetowym. przegra, jeśli pozwoli by w nieskończoność prowadzić głupie dyskusje o LGBT i tym podobnych.

Dlatego z ciekawością obserwuję pojedynek obu partii i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na razie lekko prowadzi PiS.

Owszem, pojedyncze nadużycia PiS budzą oburzenie opinii publicznej, ale opozycja nie potrafi skonstruować z niej spójnej, ciągłej opowieści, którą można by snuć miesiącami. Nie jest w tym, w przeciwieństwie do PiS konsekwentna.

Obserwując dziś scenę polityczną, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wygra nie ten, który ma słuszność, tylko ten, kto lepiej sprzedaje swoją wersję Polski. A przede wszystkim: jest w tym bardziej konsekwentny i ma silniejsze nerwy.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
3 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
bisnetuskosjurekMaciek123454321smętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dociekliwy
Dociekliwy

Dlatego opozycja powinna dorosnąć. Zachowuje się jak dziecko, które dziecięcą łopatką posypuje piaskiem dorosłego. Wystarczy ręką strzepnąć i spokój. Dorosły podjechałby wywrotką i wykipował 20 ton piachu. O ile zasypany by się spod tej góry wygrzebał to strzepnięcie by nie wystarczyło. Opozycja powinna zbierać sprawy jak ziarenka piasku i w odpowiedniej chwili wysypać je. Takie robienie „bum” co tydzień powszednieje ludziom i nie robi wrażenia na przeciwnikach – wystarczy strzepnąć ręką.
Wysypanie „góry piasku” naprawdę odnosi skutek – wiem bo sprawdziłem to empirycznie w realu.

Maciek123454321
Maciek123454321

Powoli, powoli, górka piachu rośnie. Właśnie dlatego – tak myślę – opozycja jest wciąż „grzeczna”, właśnie, aby nie spowszedniało. Dlatego też na razie atak idzie na pedofilski KK, aby osłabić PiS-lam. A na koniec zmasowane uderzenie na pisiorów, właśnie po to, żeby slogany (aczkolwiek prawdziwe) nie spowszedniały.

greg
greg

Pani Eliza pisze: „Sprawa jest prosta. Opozycja zwycięży, jeśli wyborcy skupią się na aferach finansowych PiS, pedofilii w kościele, która pośrednio uderza też w formację Kaczyńskiego, dwórkach Glapińskiego, domniemanej korupcji Chrzanowskiego, dwóch wieżach Kaczyńskiego, zniknięciu Falenty, przywilejach i bezczelności władzy i olbrzymim deficycie budżetowym. przegra, jeśli pozwoli by w nieskończoność prowadzić głupie dyskusje o LGBT i tym podobnych.” Święte słowa, tylko trzeba dodać,że „wyborcy się skupią …” jeśli media będą pisać i mówić o tym, na czym wyborcy powinni się skupić.A za przekazy w mediach nie odpowiada opozycja tylko przede wszystkim publicyści i niestety Pani wśród nich jest jednym z… Czytaj więcej »

smętek
smętek

Zgadzam się w całości. Sprawa „taśm z Sowy” była wałkowana ciągle i ciągle a teraz afery pisuarów szybko zakrywa kurtyna milczenia.

kos
kos

A ja mysle, ze te wszystkie afery powroca przed jesiennymi wyborami. A moze nawet sie okaze, ze jest ich znacznie wiecej. I ze sa jeszcze nowe tasmy w sprawie Srebrnej. I z pewnoscia cos sie I na Ziobre w trzech osobach znajdzie. Nie ma sensu ujawniac rewelacji za wczesnie…………krotko przed wyborami, to najlepszy czas, zeby ich dobic.

Marek
Marek

Ma pani , p. Elizo dużo racji. Nikt kto choć trochę myśli nie wierzy w „demony” które wywołuje PiS. Niestety mamy grupę ludzi (o dziwo jest to grupa spora) która w te demony wierzy. W 2015 r. uwierzyła w „Polskę w ruinie” i „najazd uchodźców”. Był to przekaz idiotyczny i nikt kto choć trochę używa szarych komórek, kto cokolwiek czyta w te brednie nie uwierzył. Przekaz nie był skierowany do ludzi myślących tylko podatnych na socjotechnikę i niewykształconych. Ale w kampanię na rzecz PiS włączył się kościół i przekaz się wzmocnił. Okazało się że jesteśmy „nowym narodem wybranym”, i jak… Czytaj więcej »

smętek
smętek

Odnoszę wrażenie, że KE nie bardzo wie co ma robić. Nie mają pieniędzy na stworzenie super centrum PR? Bez tego zginą jak w 2015 r. a tego bardzo bym nie chciał. Jestem obywatelem świata i bez problemów znajdę inne miejsce na Ziemi ale bardzo bym tego nie chciał. Wybory do PE za 2 miesiące. Opozycjo, larum grają.

jurek
jurek

Ilu ludzi spotkało się z agitacją w kościele, ilu uległo i głosowało jak ksiądz kazał?

Nie trafiłem na wyniki takich pytań w sondażach. Lęk trawi też pracownie badania opinii. Politycy nie chcą poznać PRAWDZIWEj siły politycznej Kościoła. PKW musiałaby przynać się do tolerowania bezprawnej agitacji.

Aż tu, kilka dni temu prof. Radosławowi Markowskiemu udało się powiedzieć o badaniu z 2011 roku (!). Wątek oczywiście nie znalazł uznania u prowadzącego w tvn24 i program się skończył. O ile pamiętam 30% respondentów spotkało się z agitacją, 60% (chyba spośród nich?) głosowało jak chciał ksiądz. Szokujące, ale dopóki nie poznamy aktualnych badań, coż można więcej powiedzieć.

bisnetus
bisnetus

Ja tam nie głosuję i mam wojny POPiSdzielonych kiboli głęboko gdzieś.