Wypalenie Beaty Szydło i strategia „woła”

Szydło zniesmaczona komentarzami na temat kolizji drogowej w Imielinie

Współpracownicy premier Beaty Szydło twierdzą, że pani premier w ciągu półtora roku stała się „psychicznym wrakiem” – donosi „Newsweek”. Żyje od kryzysu do kryzysu, między pretensjami z Nowogrodzkiej a naciskami ze strony ministra Morawieckiego. „Męczy ją ciągła huśtawka. Gdy tylko ustabilizuje swoją pozycję, ma chwilę wytchnienia, zaraz wpada w kolejny dołek” – opowiada prominentny polityk z PiS. „Kiedyś miała jeszcze sojusz z prezydentem, ale dziś jest z nim na wojennej ścieżce” – dopowiada, aby wyostrzyć obraz pani premier „na zakręcie”.

Pamiętamy walkę na orędzia, w dniu ogłoszenia przez prezydenta dwóch wet w sprawach ustawy o Sądzie Najwyższym i KRS? „Newsweek” przybliża kulisy sprawy. Najpierw – na polecenie z Nowogrodzkiej – w kilka godzin po ich ogłoszeniu Szydło pojechała z żądaniem, aby Duda wycofał się ze swojej deklaracji i podpisał projekt nadesłany przez parlament (!). Gdy prezydent odmówił, premier przejechała tę samą trasę, tylko w odwrotnym kierunku i dostała zadanie, aby wieczorem wygłosić… konkurencyjne orędzie, które „przykryje występ Dudy”.

Jak prezes przyszykowała się do orędzia? Wiemy tylko tyle, że próbowała… wydostać informacje, co powie prezydent. Niewiarygodne? A jednak. Choć do emisji prezydenckiego orędzia zostało jeszcze parę godzin, to ludzie z Woronicza dzwonili do Pałacu z ponagleniami: – Kiedy będzie nagranie? Dajcie cokolwiek, chociaż „prewkę” (poglądowy plik o niższej rozdzielczości – red.). Opowiada człowiek z Kancelarii Prezydenta: – Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że Szydło też zamierza wystąpić, więc nasz pracownik w końcu zapytał, skąd ten pośpiech. „Prezes Telewizji chce to mieć”, przyznał człowiek z Woronicza, czytamy na łamach „Newsweeka”. Słowem, zadaniem premier było zneutralizować przekaz Dudy.

W PiS mówi się, że Szydło utrzymuje się na powierzchni dzięki tzw. strategii woła. „Z pokorą znosi wezwania na Nowogrodzką i żądania Kaczyńskiego, nie przeciwstawia mu się i nie sili się na samodzielność. Jak wół karnie wykonuje polecenia. Jej jedynym celem jest przetrwanie – im dłużej utrzymuje się w fotelu premiera, tym jest silniejsza. Wie, że, gdyby sprzeciwiła się prezesowi, skończyłaby jak Kazimierz Marcinkiewicz” – czytamy w tygodniku. Ale coś za coś. Kaczyński często skarży się współpracownikom, że jest wobec Szydło bezsilny. Dlaczego? Gdy wydaje polecenia, Szydło potakuje, ale niekoniecznie je wypełnia. – „Jarosław twierdzi, że Beata realizuje 30-40 procent jego żądań. On oczywiście może ją potem wezwać ponownie i zdyscyplinować, ale Szydło w takich sytuacjach znowu będzie udawać głupią i kiwać głową” – mówi człowiek z Nowogrodzkiej. Prezes – opowiada rozmówca „Newsweeka” – narzeka, że Beata to „inna liga – trzeba jej tłumaczyć kwestie, które sama powinna łapać w lot”. Co ciekawe, Kaczyński poprzestaje na pogróżkach. A my nie od dziś wiemy, że nie chcę sam wchodzić na arenę pod włączone jupitery. Więc narzeka i korzysta z usług dyspozycyjnej polityczki.
(Źródło: newsweek.pl)

mpm
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Polka gorszego sortuursussmętekAllebaziZwinka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Biedna premier. Biedny prezes. Tak się dla nas męczą, a my nic, tylko się czepiamy. Za grosz wdzięczności.

ursus
ursus

Biedna premier, bez jej zgody musieli przyspawać ją do siedziska ?!

Allebazi
Allebazi

Też mi ich wszystkich żal. Czasami. Miotają się.

smętek
smętek

Lekarz psychiatra jest specjalistą od dołków psychicznych. Nie ma się czego wstydzić idąc do fachowca. Może nauczyłaby się uśmiechać. Coś słabych speców od PR i wizerunku zatrudniła.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Ta pani już się kiedyś promiennie uśmiechała, malując ściany gdzieś tam w czasie kampanii wyborczej, ale długo to nie trwało, pewnie nienawykłe mięśnie dostały skurczu. Teraz po staremu cedzi przez zęby. Swoją drogą nie dziwota, że bidulka dostaje szczękościsku z tego napięcia. Z jednej strony poseł szeregowy prezes, z drugiej ta wredna opozycja, a teraz jeszcze prezydent staje okoniem. Spindoktor tu na nic, już prędzej wspomniany specjalista od dołków.