Wywiad z Jolantą Turczynowicz-Kieryłło (fragmenty)

Była szefowa sztabu Andrzeja Dudy krytycznie o prezydencie!

Andrzej Duda walczy dziś o reelekcję, a PiS o utrzymanie stabilnej władzy. Za dwa tygodnie odbędą się najważniejsze w jego dotychczasowej karierze wybory. Z mecenas Jolantą Turczynowicz-Kieryłło, byłą szefową kampanii Andrzeja Dudy, rozmawiamy trzy miesiące po jej rezygnacji.

To prezydent poprosił panią o rezygnację? Nie, nigdy takie oczekiwanie nie padło. … Ja w którymś momencie już się po prostu wkurzyłam, bo walczę, walczę, a tu nic. „Szczypie” mnie prasa, a w sztabie nikt nie staje w mojej obronie. Traci mój wizerunek, wszystko się sypie. …Ukazuje się ta fraszka (chodzi o balladę z Milanówka: Różne stosują triki króliki, by zmieść Kaczora z polityki. W kodzie serce całe oddają, by dzielnie walczyć z pisowską zgrają –przypis redakcji Koduj24).  Robi się zamieszanie … zaproponowałam wtedy, że sztab może zrobić konferencję prasową i wyjaśnimy tam wszystko.

 

Konferencji nie było, był pani tweet, w którym pisała pani o manipulacjach i kłamstwach. Konferencji nie było, bo usłyszałam, że to jest sztab prezydenta, a nie Turczynowicz-Kieryłło.

Dodajmy, że cztery dni później publikuje pani kolejny tweet, w którym ogłasza rezygnację. Wcześniej przyjmowałam z pokorą wiele uwag i wskazówek typu: „nie broń się, to może zaszkodzić prezydentowi, musisz jeszcze zdobyć doświadczenie w kontaktach z mediami”. …A potem ci sami ludzie wybrali drogę „a niech cię tam dożynają!”

Zastanawiamy się, jak pani się tam w ogóle znalazła.

To nie jest i nie było tajemnicą dla nikogo …, że mam poglądy raczej prawicowo-centrowe, że wywodzę się ze środowiska dawnego AWS, w którym, mówiąc delikatnie, raczej nie ma zwolenników radykalnego PiS-u. Że jestem niezależna, w takim sensie, że nie jestem związana z obecną władzą, w ogóle z politykami – ani kasą, ani kontraktami, ani partyjnymi relacjami. A do tego, że ważna jest dla mnie Unia Europejska i przestrzeganie unijnych traktatów. … Uważałam, że ktoś taki jak ja był tam potrzebny, chociażby dla zrównoważenia środowiska Zbigniewa Ziobry. Z drugiej strony wiedziałam, że wchodzę do grona, w którym wszyscy mówią sobie nawzajem wyłącznie rzeczy, które chcą usłyszeć. … Byłam związana z ludźmi z Porozumienia. Premier Gowin prosił mnie wcześniej o pomoc przy poprawkach do tak zwanej „ustawy kagańcowej”, choć bardzo nie lubię tej nazwy.

 

To był projekt Zbigniewa Ziobry, który pozwalał karać sędziów na przykład za pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej… Co byłoby oczywistym złamaniem prawa unijnego. … To ja negocjowałam z ministrem Ziobrą, żeby jego pomysły wykreślić z ustawy. Więc jak potem na jednym ze spotkań usłyszałam od profesor Łętowskiej, że jestem ze  zdrajcami, to odpowiedziałam: pani profesor, a co pani zrobiła, żeby ich powstrzymać?

Odważne starcie z byłą sędzią Trybunału Konstytucyjnego!

Czy negocjowałam z diabłem? Tak. Czy dzięki mnie dziś sędziowie nie są ścigani za przynależność do stowarzyszeń, czy aktywność na profilach społecznościowych? Tak. To, że de facto zablokowałam tamte zmiany to moja zasługa i jestem z tego dumna.

Ale wchodząc do środowiska PiS-u, legitymizowała pani inne zmiany w sądownictwie, z którymi, jak sama pani mówi, się nie zgadza. A profesor Łętowska i nie tylko ona twierdzi, że są rażąco niezgodne z konstytucją.

Uznałam, może naiwnie, że jak udało się z „ustawą kagańcową” i jak przekonałam do zmian prezesa, to gdzie indziej też krok po kroku może się uda. Wierzę w ludzi, w możliwość zmiany. Te wydarzenia poprzedzały moje wejście do kampanii prezydenckiej. …ja autentycznie uważałam, że jeśli uda mi się doprowadzić do tego, że prezydent stanie się rozjemcą, arbitrem w kwestiach sądownictwa, to dzięki niemu wspólnie wyjdziemy z tego kryzysu konstytucyjnego. I – co więcej – uważam, że warto było zapłacić każdą cenę za tę próbę. …mówiłam o tym, że prezydent, który staje przed sędziami, mówi do nich podniesionym tonem, nazywa ich „kastą”, traci na wizerunku. Mówiłam to wprost prezydentowi, że te konflikty absolutnie mu nie służą.

W tym tygodniu prezydent znowu powiedział o niektórych sędziach Sądu Najwyższego, że to „komuchy”. Ubolewam nad tym, na szczęście dziś mnie już tam nie ma.

Można odnieść wrażenie, że kreuje się dziś pani na ofiarę politycznych gier… Ależ nie. Jestem wojownikiem, nie ofiarą, zresztą po co miałabym to robić. Jestem dorosłą osobą, bardzo doświadczonym prawnikiem i wiedziałam, na co się piszę. Tylko moje wyobrażenia zweryfikowała rzeczywistość. Nie wiem, czy tam faktycznie ktoś uznał mnie za zagrożenie, czy po prostu to była zwykła niechęć. Ale to jest też między innymi powód, dlaczego mam taki kryzys zaufania.

Do prezydenta? Również. Marzyła mi się wspólnota, otwarcie na centrum, nowa solidarność wokół wartości. … Mówiłam otwarcie: panie prezydencie, pan sobie może ustawić tę kancelarię pod siebie, przecież pan nie jest od nikogo zależny. … No i te nasze rozmowy też szybko ucięto.

Kto je uciął? … ludzie ze sztabu, którzy na przykład zapominali mnie poinformować, kiedy i skąd rusza Dudabus. …

W polityce nazywa się to „wycinaniem„.

…Dla mnie to nie była gra o względy prezydenta czy prezesa, ale o Polskę. Zresztą ze strony najbliższych współpracowników prezydenta spotykałam się z życzliwością.

Próbowała pani rozmawiać z prezydentem, prezesem? Z prezesem już wtedy nie miałam kontaktu. Próbowałam nawet dzwonić, chciałam wiedzieć, na czym stoję i czy on wie, co się naprawdę dzieje, ale miał wtedy chyba zepsuty telefon. Zadzwoniłam więc do pani Basi, poprosiłam, żeby mnie z prezesem skontaktowała, jak robiła to zresztą chętnie wcześniej. Ale tym razem była znamienna cisza.

Rozumiemy, że Andrzej Duda nie jest dziś dla pani naturalnym wyborem? Niestety dziś nie dostrzegam w tym, co prezydent mówi i prezentuje, tych spraw, które były dla mnie ważne w kampanii. …Dziś zdecydowanie bliżej mi do tego, co mówi Trzaskowski o potrzebie nowej solidarności, wspólnej Polsce i silnej prezydenturze, niż do tego, co mówi prezydent Duda, który całą kampanię oparł na programie rządu. Taka kampania nie pomaga prezydentowi w rozszerzeniu poparcia. …Widzę, że się gubi, że ta kampania jest kompletnie nieskonsolidowana, a pomysły odtwórcze, schematyczne. … I na przykład dla Porozumienia to jest gra o być albo nie być w koalicji. Jeśli wybory będą przegrane przez Dudę, to oni będą oskarżeni o doprowadzenie do porażki jako ci, którzy forsowali przesunięcie wyborów.

Żałuje pani wejścia do kampanii Andrzeja Dudy? Nie, nie żałuję.

/ep/

źródło: www.tvn24.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
HerodAntypisWitoldRafał PZbyszekMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zwinka
Zwinka

Dzisiaj bliżej tej pani do Trzaskowskiego ? Ale dlaczego ? Bo szanse Dudy maleją ? Nie przekonuje mnie taka zmiana postawy, bo oportunizmem i chęcią znalezienia dla siebie miejsca na przyszłość ( a prezes telefonów nie odbiera) zalatuje.

Rafał P
Rafał P

Żeby tylko go nie pogryzła.

Maciek123454321
Maciek123454321

Ci, którzy się z pisiozy wyleczyli (Joanna Kluzik-Rostkowska, Ludwik Dorn, Michał Kamiński, Paweł Kowal, Paweł Poncyliusz, Marek Migalski) są dziś najostrzejszymi krytykami tej bandy. Mam nadzieję, że pani mecenas dołączy do tego szacownego grona.

HerodAntypis
HerodAntypis

Czas na wyjście z PiSu z rozsądku już minął. Jeśli ktoś wychodzi z PiSu teraz, czyni to z wyrachowania; nie dołączy więc do szacownego grona, lecz do zbiegłych szczurów. Oczywiście lepszy zbiegły szczur niż betonowy członek. To jednak coś, jak kiedyś Volksdeutsch. Już nie Polak, ale nigdy Niemiec. Tyle że tamte szczury uciekały „do” Hitlera, a obecnie uciekają „od” naszego hitlerka.

Zbyszek
Zbyszek

Może to wszystko prawda ale ja w to nie wierzę.

Witold
Witold

Jakoś trudno mi uwierzyć w szczerość tego wyznania.