Z czym do władzy?

„Nie ma wolności bez samorządności - wszystko w Twoich rękach”

Jeśli koalicja nie zdąży sformułować wspólnego, pozytywnego programu, to na samych tylko błędach PiS może się przewieźć.

PiS wpadł w dołek, który pracowicie sobie wygrzebał. Jeszcze w lipcu partia władzy miała rekordowe poparcie. Potem było już tylko gorzej. Wyniki wyborów samorządowych mocno minęły się z buńczucznymi zapowiedziami partyjnej wierchuszki. Eksplodowała afera piramidy GetBack, finansującej projekty i imprezy PiS. Nadwątlona wiarygodność zwiotczała jeszcze bardziej po upublicznieniu taśm Czarneckiego. Im usilniej ludzie władzy przekonują dzisiaj, że afery KNF nie ma, tym bardziej Polacy im nie wierzą. Im głośniej propagują mit partii prawej, sprawiedliwej i bezlitosnej dla przestępców, tym dobitniej wypomina się im liczne bezprawia, niesprawiedliwości i tolerancję dla własnych przekrętów. Im częściej mówili o godności narodowej i nadrzędności polskiego prawa nad każdym innym, tym bardziej kompromitujące jest dzisiaj fiasko pomysłu zawłaszczenia Sądu Najwyższego i tym zabawniejszy jest widok bulterierów PiS rejterujących z podkulonymi ogonami.

Zwieńczeniem poczucia klęski PiS jest lament wicepremiera nad sytuacją swojej formacji, porównywalną z losem Żydów w czasach Holokaustu. A symbolem bezradności rządzących – zagubienie wiceministra Zielińskiego, który kiedyś jednak „coś o tym słyszał”, gdy policjanci wycinali i zrzucali mu na głowę konfetti, ale teraz – jak wykazała kontrola w Suwałkach – nawet nie zauważył że jego domu pilnuje przez całą dobę załoga radiowozu i funkcjonariusze przebrani za ochroniarzy rządowych.

PiS traci względy wyborców. Z 44 % w połowie roku słupki skurczyły się do 33% (według rządowego CBOS i TVP Info poparcie dla PiS zmalało w tym czasie ledwie o 2%). W szeregach Koalicji Obywatelskiej słychać pierwsze odgłosy otwieranych szampanów i pojawiają się prowizoryczne scenariusze przejmowania władzy. Co trzeźwiejsi pytają jednak: – Skąd pewność, że PiS się nie podźwignie, rozrzucając wśród wyborców kolejne miliardy? I jakie mamy szanse w kampanii, którą PiS bez żenady sfinansuje z budżetu, angażując w nią pracowników budżetówki?   A przede wszystkim – z czym staniemy do wyborów i kiedy do nich wystartujemy? Bo PiS właśnie rozpoczął swoją kampanię.

Nie słychać już szczeniackich pogróżek i nie widać buńczucznego prężenia muskułów.  Partia władzy przeobraziła się w fanklub Unii Europejskiej. Prawie każde publiczne wystąpienie przedstawiciela rządzących kończy się uroczystym oświadczeniem, że on, jak i oni wszyscy, nie zgadza się co prawda z opiniami Komisji Europejskiej i decyzjami unijnego trybunału, ale będzie je realizować z żelazną konsekwencją, bo kocha Unię i nigdy w życiu oraz za żadne skarby nawet nie pomyśli o jej opuszczeniu ( aż do dnia wyborów). Lada dzień Krystyna Pawłowicz ogłosi na Twitterze, że właśnie wyjęła błękitną flagę z kubła, wyprała ją, pocałowała w gwiazdki i z czcią złożyła w szufladzie z bielizną czekając na okazję do bohaterskiej ekshibicji.

Koalicji ludzi przyzwoitych trudno będzie przegrać wybory do Parlamentu Europejskiego, tym bardziej, że PiS przestrzelił już sobie oba kolana. Jednak wyniki kolejnych rund starcia o przyszłość Polski wcale nie są takie pewne. Termin najbliższej konfrontacji jest nieodległy, a roboty po łokcie. Na razie pytań jest więcej niż odpowiedzi. Czy program wyborczy KO ujrzymy dopiero w przeddzień kampanii? Czy główne jego hasło to „powrót do normalności”, czyli do stanu sprzed najazdu PiS? Czy będzie to tylko lista wpadek partii Kaczyńskiego, czy jednak konkretne projekty naprawcze?

Są powody do niepokoju. Opozycja rozdrabnia się, lewica nie garnie do wspólnej walki o powrót do demokracji, a wizja Polski po upadku PiS wciąż jest mglista i rozmazana. Nie znamy dorobku gabinetu cieni PO, nie wiemy nawet, czy to ciało daje jeszcze oznaki życia. Nieznane są dokonania nieformalnego zespołu wybitnych prawników pod wodzą prof. Marcina Matczaka, który pracował (pro bono!) nad przywróceniem w Polsce stanu prawnego zgodnego z Konstytucją. A projekt uszczelnienia Konstytucji, ochrony ustawy zasadniczej przed rozmaitymi włamywaczami jest nam potrzebny jak czyste powietrze. Warto pokusić się o dodatkowe zabezpieczenia dla niezależnej władzy sądowniczej i czwartej władzy – mediów publicznych.  Trzeba doprecyzować co dla rządzących oznaczać musi rozdział spraw państwowych od kościelnych i „bezstronność w sprawach przekonań religijnych”.  I jak krowie na rowie wyjaśnić trzeba wszelakim politycznym majsterkowiczom, że domniemanie konstytucyjności, na które po opanowaniu Trybunału Konstytucyjnego powołuje się PiS, nie dotyczy ustaw wprost sprzecznych z Konstytucją.

Jeśli KO chce wygrać wybory, to nie wystarczy obiecać, ze odkręci wszystkie deformy podłej zmiany. W nadchodzącej kampanii nie wolno licytować się na obietnice, bo podatność na nie znacznie się obniżyła, podobnie jak zasoby środków w budżecie państwa. Nie wystarczą nawet gotowe projekty przywrócenia stanu sprzed napaści PiS na Polskę, bo wątpię, by ludzie marzyli o Polsce dokładnie takiej, jak w ostatnich latach rządów PO-PSL. Potrzebne są projekty rzeczywistej naprawy trzeciej Rzeczpospolitej. Coraz więcej ludzi oczekuje konkretnych, pomysłów na sprawowanie władzy, czyli dowodu, że partia aspirująca do rządzenia jest do tego przygotowana. Pomysłem nie jest biadolenie, ze jakaś ustawa wymyślona przez obecną władzę jest szkodliwa. Pomysłem jest gotowy projekt nowej ustawy. Na przykład w sprawie nepotyzmu i kolesiostwa, które niszczą gospodarkę i demolują więzi społeczne.

Owszem, prezentacja listy Misiewiczów, ukazanie rozmiarów kolesiostwa, jakiego dotąd nawet w PRL nie bywało, może być bardzo skuteczne. Tyle tylko, że nawet najdłuższa lista niewykwalifikowanych krewnych i znajomych ekipy Kaczyńskiego, zgarniających niebotyczne pensje, nie przekona wyborców, że nowa władza nie obstawi spółek skarbu państwa swoimi kolesiami. Dalece skuteczniejsze byłoby zaprezentowanie ustawy reaktywującej państwową służbę zawodowych urzędników nieusuwalnych pod byle pretekstem, a także projektu otwartych, uczciwych, transparentnych konkursów na stanowiska w administracji i spółkach skarbu państwa, monitorowanych przez niezależne ciało eksperckie. Pakiet nowych przepisów blokujących politykom i funkcjonariuszom partyjnych bez kwalifikacji dostęp do wysokopłatnych stanowisk mógłby przekonać wyborców, że spółki skarbu państwa nie będą już łupami wojennymi, odbijanymi po każdych wyborach z wrogich rąk.

Jeśli koalicja nie zdąży sformułować wspólnego, pozytywnego programu, to na samych tylko błędach PiS może się przewieźć. Owszem, można wytykać niezrealizowanie obietnic, ale zrobi to niewielkie wrażenie na wyborcach już przyzwyczajonych, że nikt jeszcze nie zrealizował wszystkiego, co obiecał w kampanii. Znacznie skuteczniej jest ukazać absurd zobowiązań rzucanych na wiatr i skalę nierealnych przyrzeczeń niewiarygodnych polityków łaknących podziwu i chwały. Można na przykład informować, że do miliona aut elektrycznych które mają niedługo jeździć po polskich drogach brakuje 996 tysięcy oraz stacji ładowania akumulatorów.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
ZgredzinkaParagraf22MarekWaldemarbulka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dr.dym
Dr.dym

Czy opozycja to czyta?
Wypadałoby wziąć sobie głęboko do serca!

adama
adama

Wyliczanka afer, nepotyzmów, przyznanej sobie i innym, także kościołowi kasy – to trzeba robić, bo to działa na wyobraźnię. Ale pozytywny przekaz musi być. Po pierwsze styl ‚na Tuska’ czyli różniący się od ujadania w stylu Kaczyńskiego. Po drugie nie „wstawanie z kolan” tylko Polak to Europejczyk – tak można dowartościować każdego suwerena. Dalej – dobra zmiana całkowicie nie ma poczucia humoru i dystansu – to coś co jest dla nich zabójcze.

bulka
bulka

Powinni wszystko ujawnic, zeby mozliwe stalo sie zablokowanie wszystkiego i ucieczka do przodu … ? no nieeeee

Waldemar
Waldemar

Podpisuję się pod tym tekstem oburącz. Zwłaszcza pod zablokowaniem pisowskiego ustawiania przyjaciół Królika na ciepłych posadkach – mało co kompromituje państwo PiS jak te korowody wujków, ciotek, stryjków które jak szarańcza (właśnie!) obsiadły spółki skarbu państwa. Dodałbym do tej listy takie kwestie jak zmiana prawa wyborczego – czyli szlaban na kałużopodobne korupcje. Nie może by tak, żeby jak panienkę kupowano sobie radnych, by stworzyć większośc. Jest to faktycznie kradzież głosów i tyle. A;le autor ma rację w punkt: potrzebne pozytywne propozycje – bo opozycja nie ma szmalu jak PiS, by korumpować wyborców.

Marek
Marek

PiS-owski elektorat jest ……dziwny. W normalnej demokracji PiS stracił by więcej jak połowę poparcia a u nas jakieś marne 10% Na PiS-owskim elektoracie nie robią żadnego wrażenia ujawniane afery, nie robi wrażenia niekompetentni pisiewicze którzy obsiedli spółki, urzędy i ministerstwa. Nie działa też na ten elektorat wszechobecny nepotyzm. Nie robi wrażenia to że PiS-owscy funkcjonariusze traktują swoich wyborców jak ludzi „specjalnej troski” których trzeba karmić tandetną propagandą. To elektorat który kupił antyunijną retorykę, przy okazji jest tam grupa która materialnie skorzystała na wejściu do UE najbardziej czyli rolnicy. Jakoś nie irytuje tego elektoratu to że płacimy coraz wyższe podatki, że… Czytaj więcej »

Paragraf22
Paragraf22

Tam gdzie opozycja była razem czyli w wyborach na prezydentów miast wygrała 103 : 4.

Zgredzinka
Zgredzinka

A przede wszystkim musi fizycznie trafić z prawdziwym przekazem informcyjnym do betonowego pisowskiego elektoratu (konwoje wstydu, spotkania w terenie, plakatowanie), który w większości skazany jest na manipulacje medialne ze strony rządowych szczujni.
Trudno spodziewać się rozeznania w rzeczywistości po ludziach poddawanych sukcesywnie naziolsko-katolskiej indoktrynacji.