Za Macierewiczem Szwejki sznurem

Za Macierewiczem Szwejki sznurem

Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, iż dymisja Antoniego Macierewicza nawet w PiS przyjęta została z ulgą. Były minister szkodził obronności Polski, można mniemać – świetnie to zostało zebrane w książce Tomasza Piątka – iż interes ojczyzny nie jest dla niego najważniejszy.

Nie zaskakują także informacje podane przez Wojciecha Czuchnowskiego w „Wyborczej”. Były minister ze swoim swoiście dobranym personelem w MON szukali kwitów ubeckich i wyprodukowanych przez niemieckie Stasi na Mateusza Morawieckiego, gdyż mieli świadomość, że nie przystają do zmienianego kierunku polityki PiS.

Z ulgą odetchnęli po dymisji Macierewicza nasi sojusznicy w NATO, zarówno Amerykanie, jak pozostali, którzy unikali Macierewicza w kontaktach służbowych, bo nie wywiązywał się z zobowiązań. Interweniowała nawet Kwatera Główna NATO, by zażegnać konflikt Dudy z Macierewiczem.

Opinia publiczna zapamięta jednak na długo nazwiska ponurych i karykaturalnych postaci Misiewicza, Berczyńskiego, Cenckiewicza, Jannigera, Bączka i Głąba. To są fatalne 2 lata dla polskiej armii!

W imię jakich interesów Macierewicz pozbył się kadry generalskiej – gen. Różanski, Gocuł, Pytel i inni – mającej świetną markę w NATO – i czy ci dowódcy wrócą, bo są w sile wieku zawodowego?

Elity nie powinny podlegać wymianie, bo to jest samoistny proces emancypacyjny. Jeżeli wnika się w nie narzędziami politycznymi, skutek zawsze jest zawsze taki sam, jak w prawie Kopernika-Greshama: „gorszy pieniądz wypiera lepszy”.

Taką „gorszość” wprowadził w kadrach armii Macierewicz, a nawet wprowadził „gorszość” formacyjną – prześmieszne Wojska Obrony Terytorialnej zostały zrównane z zawodowym Wojskiem Polskim. Coś z tym trzeba będzie zrobić. Najprościej byłoby rozformować WOT.

Nowy minister obrony Mariusz Błaszczak szybko czyści złogi po Macierewiczu. Odchodzą w ekspresowym tempie wiceministrowie, w tym ten „słynny” od widelców – Bartosz Kownacki, który obok Misiewicza jest znamienny dla groteski tworzonej przez byłego ministra.

Macierewicz jednak gdzieś za kulisami zostaje, bo trzyma w szachu Kaczyńskiego tematem „zbrodni smoleńskiej”. Stoi na czele podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej. Ostatnią jego decyzją jako ministra było przyznanie szefowi podkomisji limuzyny służbowej i ochrony, czyli sobie.

„Za mundurem panny sznurem” – można strawestować: za Macierewiczem jego Szwejki (Misiewicze, Kownackie etc.) sznurem wyprowadzani na śmietnik historii, którzy jak karaczany, prusaki i inne wstrętne owady zamieszkały w naszym domu: Polska.

Waldemar Mystkowski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Za Macierewiczem Szwejki sznurem"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PiJar

Bardzo dobrze ujęty temat, z jednym tylko zastrzeżeniem. Szwejk jest raczej symbolem pewnej mądrości życiowej i umiejętności zdystansowania się do groteskowej rzeczywistości. Natomiast do wywalanego teraz towarzystwa pasuje inne określenie użyte w książce Haszka – to po prostu (cytuję!) pierdoły, czyli ten najgorzej oceniany w armii element. Zaś sam towarzysz Macierewicz to po prostu taki latrinengeneral z jednego z rozdziałów powieści. Odrębną kwestią jest to, że towarzysza Błaszczaka można określić co najwyżej innym mianem zapożyczonym od Szwejka – wicepierdoła.

Andrzej

W punkt!!!

Maciek123454321

Ściślej mówiąc, nie powinno się używać nazwiska Szwejka, zgadzam się z kolegą. Natomiast w gwarze wojskowej istnieje podobne słowo oznaczające gamonia, popychadło i głupka, a to słowo brzmi SZWEJ. (bez „k” na końcu)
Słynny wojskowy dowcip:
„Kto to jest szwej?”
„Szwej jest to przestrzeń między czapką a butami.”