Za taką „Wolność” jaką mi wciska PiS, to ja dziękuję…

Prezydent Warszawy wyraża zgodę a spanikowany PiS już nie chce grodzić Sejmu

Wolność dzisiaj mierzona jest barierkami, które wyznaczają granicę między obywatelami pisowskiej Polski a resztą

Czym dla mnie jest wolność? Jedną z tych wartości, która od zawsze była podstawą mojego życia. To przekonanie, że w ramach społeczeństwa i państwa, w jakim żyję, mam prawo do własnego zdania, własnych poglądów. Do funkcjonowania w zgodzie z samą sobą tak, by jednocześnie nie krzywdzić innych. Nie ukrywam, że taka właśnie wolność towarzyszyła mi od 1989 roku, gdy Polska zmieniła swoje oblicze. Wiadomo, nie było lekko. Raczkująca demokracja niejeden raz dała mi popalić, wielokrotnie z oburzeniem obserwowałam takie działania kolejnych rządów, które nie przystawały niczym do mojego pojmowania wolnościowych realiów, jednak czułam się jak ptak, wreszcie po latach wypuszczony z klatki zakazów, nakazów, partyjnych przekazów. Od prawie już czterech lat ponownie znalazłam się w klatce. Teraz to bardziej boleśnie odczuwam, bo udało mi się liznąć tej wolności sporo i znowu ją straciłam.

Wolność stała się wyświechtanym frazesem, narzędziem w rękach partii rządzącej, która usiłuje przekonać nas, że nigdy wolni nie byliśmy, a dopiero teraz, prezes i spółka niosą nam tę wolność jak pochodnię oświecenia i prawdy. Jarosław Kaczyński przekonywał nas w maju 2017 roku w Stoczni Gdańskiej, że okres rządów PO to „był czas strachu. Dziś jest czas wolności. Chciałbym żebyście to wiedzieli. Idąc w tym marszu i twierdząc, że dziś wolność jest zagrożona idziecie w innym kierunku niż sądzicie (…) Wy maszerujecie właśnie dlatego bez żadnych przeszkód, że wolność w Polsce istnieje. Nie ona jest dzisiaj zagrożona. Zagrożeniem są plany, które w gruncie rzeczy godzą w wolność. Bo pamiętajcie państwo, że prawo do pracy to też wolność”.

Podczas miesięcznicy smoleńskiej we wrześniu 2017 r. prezes rzucił między tłum, że „pozostaniemy i będziemy tą wyspą wolności, tolerancji, tego wszystkiego, co tak silnie było obecne w naszej historii”, a na konwencji w Gdańsku, 30.03.2019 r., przekonywał, że „Prawo i Sprawiedliwość jest partią wolności. Dobre prawo, równe dla wszystkich i sprawiedliwość równa się wolność. Dlatego nie będziemy już mówić o „piątce” PiS, tylko o „piątce” plus, gdzie ten plus, to wolność”.

Ta wolność, o której z takim zapałem opowiada prezes, dotyczy tylko polityków Zjednoczonej Prawicy i jej sojuszników, a całą reszta obywateli może sobie o tej wolności tylko pomarzyć. Wolność dzisiaj mierzona jest barierkami, które wyznaczają granicę między obywatelami pisowskiej Polski a resztą. Granicę również w sensie psychologicznym. Barierki na miesięcznicach smoleńskich, barierki na spotkaniach polityków PiS z narodem, barierki wokół pomników Lecha Kaczyńskiego. Barierki, które wbijają się nam w głowę, coraz wyraźniej pokazując, że władza stoi tam, a my zupełnie gdzie indziej, poza tym dzisiejszym państwem prawa i sprawiedliwości. Wyraźnie widać, że PiS ma bardzo specyficzne rozumienie pojęcia „Wolność” i buduje ją na dzieleniu Polaków na tych, którym wolność się należy i tych, którzy nie mają do niej żadnego prawa.

Te barierki wyznaczają obszar, na którym za przyzwoleniem PiS zamyka się lesbijki, gejów i osoby transpłciowe. Już dzisiaj są one wykluczane z polskiego społeczeństwa obywatelskiego, a homofobia urasta do niebotycznych rozmiarów. Mówi się o leczeniu homoseksualizmu jako zaburzenia psychicznego, grozi wsadzaniem do więzień, ostrzega przed przyjmowaniem do pracy, myli się homoseksualizm z pedofilią.

Za barierkami, w strefie pisowskiej, stoi tolerancja dla narodowców, ataków na cudzoziemców, dla antysemityzmu i najbardziej prymitywnych przejawów rasizmu. Jest tu też miejsce dla Polskiej Instytucji Kościelnej, która wraz z partią prezesa buduje tę „chorą” Polskę. Polskę krzyży, przyzwolenia na pedofilię, kościołów tylko dla wybranych, pełną indoktrynacji religijnej w publicznych palcówkach oświatowych.

Barierkami śmiało możemy nazwać pogorszenie sytuacji kobiet na rynku pracy, bo po co im praca? Dostają 5 stów na dziecko, jak się postarają to, mając czwórkę potomków, załapią się na emeryturkę, więc niech siedzą w domu i będą na usługi swego męża pana. To też działania PiS ograniczające wolność organizacji pozarządowych, poddanie ich ostrej kontroli państwowej i zakręcenie kurka z dofinansowaniem, bo pieniądze ta władza woli przekazać ojcu Rydzykowi i instytucjom związanym z kościołem. To przejęcie mediów publicznych, by manipulować Polakami i wpędzać ich w stan permanentnej głupoty. Ograniczenie wolności słowa, o zamachu na Trybunał Konstytucyjny i nagminne manipulowanie Konstytucją, już nie wspomnę.

Czyż możemy wierzyć w tę Wolność w wersji PiS, gdy widzimy, jak przywódcy narodu nie wpuszczają mediów niezależnych na swoje imprezki czy konferencje. Gdy zamyka się dziennikarzom usta, zakazując zadawać pytania na konferencjach prasowych? Gdy odmawiają dofinansowania imprez, za którymi nie stoją politycy PiS i są one zbyt wolne i śmiałe? Gdy, zależne już od PiS-u, sądy wydają wyroki na przeciwników tej władzy, a uniewinniają „swoich”?

Nie zapominajmy też o kolejnym „akcie wolnościowym” czyli wprowadzonej zasadzie cyklicznych zgromadzeń, którą daje się świetnie manipulować i wykorzystywać ją do odbierania obywatelom prawa do wspólnego obchodzenia rocznic tak ważnych dla naszej historii i naszej tożsamości obywatelskiej. Przykłady? Proszę bardzo… Oddanie narodowcom Warszawy w dzień obchodów Święta Niepodległości. Miesięcznice smoleńskie, w których wolno było wziąć udział tylko fanatykom zamachu. No i najświeższa sprawa. Oddanie NSZZ Solidarności pl. Solidarności w Gdańsku, by 4 czerwca nie mogły tu się odbyć ogólnopolskie uroczystości w 30 rocznicę wyborów, które otworzyły nam drzwi do demokracji. Co ciekawe, do dzisiaj pan Duda nie jest w stanie pokazać, jaką imprezę tego dnia na placu organizuje. On wie tylko jedno: hura, hura, hura! Placu Solidarność nie odda, ewentualnie pozwoli położyć kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców i tyle. Przy okazji Solidarność zajęła sobie to miejsce na kolejne trzy lata na 10 kwietnia, 3 maja, 14 sierpnia i 11 listopada. A co jakiś obcy element ma się wtryniać w polskie święta?

Nie wiem, jak Wam, ale mnie ta wolność w wersji PiS zupełnie się nie podoba. Mało tego, z prawdziwą wolnością nie ma ona nic wspólnego. To tylko jakiś slogan, bez treści, bez solidnych podwalin. To populistyczne hasełko, które ma jedno zadanie. Przekonać Polaków, że jest super, a te wykluczenia, te barierki na każdym kroku, to właśnie ta prawdziwa wolność. Wolność prawdziwych Polaków, prawdziwych Patriotów, a kto tego nie rozumie to niech spada… nie zasługuje na życie w tak wolnej Polsce.

Pamiętacie piosenkę Marka Grechuty „Wolność”?

„Wolność to skrzypce z których dźwięków cud 
Potrafi wyczarować mistrza trud 
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz 
To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz”…

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
TamaraJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jantar
Jantar

P. Tamaro, świetny tekst! Mam dokładnie te same odczucia! Dodam jeszcze, że niedobrze mi się robi, jak mam wejść do jakiegokolwiek urzędu, w którym ponad godłem państwa wisi krzyż. Jeszcze trochę i zamiast „Dzień dobry!” będziemy zobowiązani do używania „Niech będzie pochwalony” i całowania księży po rękach. Nie wspomnę już o tym, co czeka niewierzących lub innowierców w przyszłości. Taką wolność funduje nam Kaczyński ze swoją świtą i Kościołem. Będzie powtórka gett i więzień z III Rzeszy.

Tamara
Tamara

cieszę się, ze jest nas dużo, podobnie myslących. Oby więcej niż tych, zapatrzonych ślepo w prezesa i resztę. Pozdrawiam serdecznie.