Zacieranie śladów politycznej zbrodni, czyli zaproszenie do Teatru Polonia

Zacieranie śladów politycznej zbrodni, czyli zaproszenie do Teatru Polonia

Na początku roku w repertuarze warszawskiego Teatru Polonia pojawił się spektakl Piotra Ratajczaka „Żeby nie było śladów”. Sztuka powstała w oparciu o znakomity, nagrodzony literacką nagrodą Nike reportaż Cezarego Łazarewicza pod tym samym tytułem. Autor szczegółowo opisuje w niej historię Grzegorza Przemyka, pokazując przy tym cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.

Kulisy tej jednej z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL powracają teraz w naprawdę fascynującym, pełnym dramatu spektaklu Ratajczaka, który czytać trzeba chyba jako ten, który oddaje hołd wszystkim, którzy nie doczekali się sprawiedliwości… Jest także opowieścią o nas i teraz oraz znaczącym sygnałem, że sztuka wciąż potrafi być manifestem.

Spektakl będzie można ponownie zobaczyć w Teatrze Polonia już w ten weekend, poniżej kilka fragmentów recenzji, które powinny Państwa przekonać, że warto to zrobić.

Jakub Panek, Gazeta Wyborcza

Spektakl w Teatrze Polonia to nie tylko udana próba przeniesienia genialnego tekstu na deski sceniczne, ale wyraźny sygnał, że teatrowi Jandy nie jest wszystko jedno.

(…)„Jedyną nadzieją płynącą ze sprawy Grzegorza Przemyka jest to, że prawdy zakłamać się nie da. Można mieć podporządkowany i zdyscyplinowany aparat represji, sądy, prokuraturę, telewizję, radio, gazety, usłużnych dziennikarzy i propagandzistów, a prawda i tak zwycięży. Kłamstwa władzy żaden lud nie kupi. Nawet najciemniejszy. Nadzieja w tym, że ci, co kłamią, manipulują, zastraszają, zostaną kiedyś napiętnowani tak, jak ludzie służący generałowi Kiszczakowi” – takie słowa Cezary Łazarewicz zamieścił w programie do spektaklu. To nie tylko wprowadzenie do sztuki, która powstała na podstawie jego przejmującego reportażu. To sygnał dla widza, że to przedstawienie za sprawą adaptacji Piotra Rowickiego ma też punktować poczynania obecnej władzy. Ma być żółtą kartką dla „dobrej zmiany”, która ignoruje lekarzy, która chętnie sięga po propagandowe hasła, i która w końcu miesza w systemie sprawiedliwości. Czy te zabiegi były konieczne? Myślę, że można je odczytać jako manifest Krystyny Jandy i jej fundacji. Ta „mała prywata” w sztuce Ratajczaka to pokłosie zaangażowania Jandy w życie polityczne. Ale tytuł „Człowieka wolności”, który pani Krystyna otrzymała w 2014 roku zobowiązuje. Sztuką o Przemyku w reżyserii Ratajczaka pokazała, że jej teatrowi nie jest wszystko jedno. Że obok doskonałych fars, komedii i obyczajówek, trzeba sięgać po wybitne, ale też obarczone ryzykiem teksty. I za to, jak i za „Żeby nie było śladów” brawo. 

Aneta Kyzioł, Polityka

(…) Spektakl oddaje hołd tym, którzy nie doczekali się sprawiedliwości, ale też jest lustrem przystawionym naszym czasom, w których tak jak w latach 80. władza leży w rękach jednej partii, a społeczeństwo jest podzielone na dwa wrogie obozy. Boli treść, boli forma przywodząca na myśl plakatowe spektakle lat 80. i boli myśl, że wkrótce może się okazać, że to wcale nie jest tylko rekonstrukcja historyczna.

Witold Sadowy

(…) Szedłem na to przedstawienie z ogromnym zaciekawieniem. Szczególnie, że żyłem w tych czasach. Byłem świadkiem tych wydarzeń, uczestnicząc w pogrzebie Grzegorza Przemyka. Razem z tłumem warszawiaków, którzy wyszli na ulicę w roku 1983, aby zaprotestować przeciwko bezprawiu i metodom Służby Bezpieczeństwa. Przedstawienie jest bardzo dobrze zrobione od strony reżyserskiej, inscenizacyjnej i aktorskiej. Ma atmosferę i klimat tamtych dni. Aktorzy z wielkim zaangażowaniem wcielają się w poszczególne postacie, grając po kilka ról, ze znakomitą Agnieszką Przepiórską na czele w roli matki Grzegorza, Barbary Sadowskiej. Rolę Przemyka gra młody utalentowany Adrian Brząkała, student IV roku Wydziału Aktorskiego łódzkiej PWSTFTViT. Reszta wykonawców to doświadczeni i znani aktorzy, z różnych teatrów. Mający na swoim koncie wiele doskonałych ról – Jolanta Olszewska, Wojciech Chorąży, Paweł Pabisiak i Michał Rolnicki. Ciekawą scenografię zaprojektowała Matylda Kotlińska, kostiumy Grupa Mixer a ruch sceniczny Arkadiusz Buszko. Reżyserem świateł jest Waldemar Zatorski. Wszystkim należą się wielkie i zasłużone brawa. Dowodem sukcesu były długie owacje na stojąco na premierze.

Gorąco polecamy, naprawdę warto.

Tomasz Moskal

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o