Zajady Sakiewicza na Kasprzaka i Schetynę

Znany pianista odmawia udziału w koncercie zaplanowanym przez Gazetę Polską w Carnegie Hall.

Polscy narodowcy – jak narodowcy wszelkich nacji – nie są zbyt kreatywni. Nie dotyczy to tylko przypadłości intelektualnej, ale też genetycznej. W obrębie jednej rasy, jednego rodu potomkowie szybko ulegają degeneracji. Podobnie jest z kulturą – zamknięta w sobie rakowacieje, staje się estetycznym zakalcem. Zarówno w nauce, jak i w kulturze kwitnące są pogranicza, które mieszają się i tworzą nowe wartości. Tak powstają największe dzieła, taka jest geneza wynalazków, które są „kamieniami milowymi cywilizacji”.

Powyższa uwaga o zrakowaceniu dotyczy naszych narodowców, a w moim felietonie konkretnie jednej osoby i jego środowiska – Tomasza Sakiewicza. Niedawno zasłynął insynuacją w stosunku do europosłanki Platformy Obywatelskiej Róży Thun: – „Pani się nie czuje w tej chwili Polką. Pani się czuje reprezentantką Niemiec”. Thun odparła, iż Sakiewicz „jest wrednym i podłym kłamcą”.

Jakkolwiek Sakiewicza usprawiedliwiałbym przypadłością, na którą ten osobnik nie ma większego wpływu, to jednak z obecności takich postaci rezygnowałbym w przestrzeni publicznej. Stosować eliminację miękką, po prostu nie zapraszać takich osób, nie bywać z nimi, bo narazisz się na nieprzyjemności estetyczno-intelektualne w postaci ich ograniczeń i degeneracji.

W którymś momencie – i to szybciej niż nam się zdaje – tacy Sakiewicze są skazani na coraz mniejszy i mniejszy krąg, ograniczają się tylko do swojego środowiska naturalnego, do rodziny. Może tak się stać, że Sakiewiczowi pozostanie tylko plecenie insynuacji w stosunku do żony. A mogłaby ona wyglądać następująco, gdy Sakiewicz mówi do Sakiewiczowej: Nie czujesz się Sakiewiczową, ale czujesz się reprezentantką Kramerów (Kramerów niemieckich, a nie Kramera z „Vabank”).

Separowany Sakiewicz dostałby prędzej czy później jakiegoś mentalnego hakenkreuza, na razie ma echolalie. Zaburzenie kreatywności, myślenia, które w jego środowisku jest dzisiaj znane pod pojęciem „reparacji od Niemców za II wojnę światową” albo „opcji niemieckiej”. Gdzie Sakiewicz by nie był, powtarza jak echo jakąkolwiek insynuację niemiecką.

Takie ma skojarzenia w wyniku wyżej opisanych ograniczeń. Napisałem, iż kończy się to mentalnym hakenkreuzem. Muszę się wycofać, bo ten hakenkreuz już jest – i to tak mało kreatywny, jak okładki „Gazety Polskiej” wykorzystujące tylko jedno zdjęcie. Zdjęcie jest słynne, acz zainscenizowane, na którym wojska hitlerowskiego Wehrmachtu atakują polski szlaban na granicy polsko-niemieckiej w 1939 roku.

                                                                      fot. Gazeta Polska

Na wcześniejszej okładce „Gazety Polskiej” w miejsce twarzy hitlerowców wstawiono oblicza Angeli Merkel i Martina Schulza. W najnowszym numerze tygodnika na tym samym zdjęciu żołnierzami Wehrmachtu są Grzegorz Schetyna i Paweł Kasprzak. Jak czytamy w zapowiadanym artykule, na jesieni ma dojść do mniemanego puczu, który mało kreatywny tygodnik nazywa „Nową kampanią wrześniową”.
Takich zajadów dostaje Sakiewicz w wyniku zaburzeń echolalii – „opcja niemiecka”, która aktualnie obowiązuje w środowisku pisowskim.

Waldemar Mystkowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
4 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
PedziwiatrTomaszDONZgredzinkamagdalena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldemar
Waldemar

Daleko zaszliśmy w tych historycznych przebierankach: Schetyna i Kasprzak z kolegami z Wehrmachtu przełamują polski szlaban , Tusk w mundurze esesmana, „Reparationen macht frei”… Co jeszcze? Jakie są granice głupoty, zaślepienia i nieodpowiedzialności autorów tych zabaw fotoshopem? Czy zdają sobie sprawę z tego, jak wielkie szkody wyrządzają w świadomości historycznej młodych Polaków? Jak dalece banalizują to, co powinno być traktowane jako symbol wielkiej, narodowej tragedii i zarazem stanowić ostrzeżenie? Jednym słowem, czy wolno w imię politycznych przepychanek czynić z wielkiej księgi historii zeszycik do dośc głupawych wycinanek? Sporo retorycznych pytań, niestety, zdaję sobie sprawę, stawianych w kompletnej próżni.

Zrjn
Zrjn

Nie narodowcy, tylko nacjonaliści pełną gębą.

Maciek123454321
Maciek123454321

Nie wiem, czy warto zajmować się pisowskim śmieciem. Z opluwania zrobił sobie biznes. Skończy się PiS, skończy się sakiewicz. Co tu dumać nad psem?

magdalena
magdalena

To prawda, że ONR i temu podobne organizacje, a także obecna władza są zdegenerowani genetycznie, wystarczy popatrzeć na te prymitywne fizjonomie i knajackie słownictwo, gdy słyszę w tvpis i pisradiu wyrażenia w Helu, w uniwersytecie itp., szlak mnie trafia, degeneracja umysłowa, luki w wykształceniu i brak zasad savoir vivre’u.

Zgredzinka
Zgredzinka

Naprawdę miałaś w stosunku do tej tłuszczy tak wysokie oczekiwania ?
Przecież elektorat nowej władzy, to same doły społeczne, bądź intelektualne.

DON
DON

Przygłupia opozycja po prostu sama kręci na siebie bat dla pisuarów jak zwykle swoją głupotą: 1. Wyśmiewają po całości te reparacje zamiast merytorycznie wskazywać, że nie ma jak ich osiagnąć i pisowcy po prostu robią z ludzi idiotów tymi wizjami bez żadnego pokrycia. Przecież one nam się owszem należą, to nie jest nic śmiesznego – tyle że nie ma kompletnie jak ich osiągnąć bo zachód nas olał i zostawił najpierw w 39 a potem w sowieckim bagnie. 2. opozycja używa chorego argumentu powołując się na sowieckie pachoły, zdrajców którzy ‚zrzekli’ sie reparacji. A wiec w ten sposób nobilituje sowieckich zdrajców… Czytaj więcej »

Tomasz
Tomasz

Oczywiście, reparacje wojenne nam się należą bo tak zadecydowali alianci po wojnie, a my się ich nie zrzekliśmy – zrzekli się komuniści i to tylko wobec NRD. Ziemie zachodnie nam się należą, chociaż tak nie zdecydowali alianci po wojnie, ale załatwili to komuniści w traktacie zgorzeleckim z 1953 roku zawartym z NRD, ponownie komuniści w 1970 r. z RFN, no i zdrajcy okrągłostołowi w traktacie z 1990 r. A ja mieszkam w mieście, które przed II wojną światową było odrębnym podmiotem prawa międzynarodowego i jego włączenie w obszar RP po drugiej wojnie światowej, nie może wynikać z traktatów z państwem… Czytaj więcej »

Waldemar
Waldemar

Po pierwsze: warto nie pleść bzdur o zdrajcach, bo mogę przypomnieć, kto tam wśród nich bywał. Po drugie: Wolne Miasto Gdańsk – odrębny podmiot? Chyba raczej przedmiot? Cos się Panu pokierdasiło od upału zapewne…

Pedziwiatr
Pedziwiatr

Panie Tomku,cóż takiego Pan wie o(jak Pan to sprytnie nazwał)okrągłostołowych zdrajcach?
Co każe Panu tak mówić?
Co wie Pan czego nie wiem ja?