Zarządzanie krajem Kaczyńskiemu zupełnie nie wychodzi

Zarządzanie krajem Kaczyńskiemu zupełnie nie wychodzi, ale w zagarnianiu władzy sprawdza się znakomicie

W zagarnianiu władzy sprawdza się znakomicie. 

Znów się nie udało: „Pat w Sądzie Najwyższym. Przez 7 godzin nie ustalono, kto ma liczyć głosy” – takie nagłówki czytaliśmy w piątek wieczorem na dobranoc.

Skala burdelu, jaki sprokurowała w Polsce ekipa Jarosława Kaczyńskiego, jest wprost niewyobrażalna. Przepraszam za dosadne słownictwo, ale to już naprawdę nie jest bałagan czy chaos. To wszechogarniający, totalny burdel.

 

I nawet nie chodzi o taką czy inną politykę – lewicową czy prawicową, socjalną, narodową czy rynkową. Tu chodzi o absolutny brak kompetencji, nieudacznictwo i pospolity kretynizm. Ta zgraja miernot i ludzi zaburzonych nie jest w stanie zgodnie z prawem zorganizować wyborów, rozwala sądownictwo, oświatę i armię, kadłuby statków skleja taśmą, a w stadninach konie jej padają.

Zdarzyło mi się w życiu parę razy pełnić funkcje kierownicze w różnych mediach – organizowałem agencję informacyjną, byłem redaktorem naczelnym ogólnopolskiego tygodnika, kierowałem działami w kilku redakcjach. I doskonale wiem, że gdybym zademonstrował choćby drobną część antytalentów, którymi popisuje się ekipa „dobrej zmiany”, każdy z moich pracodawców w ciągu pięciu minut wywaliłby mnie z roboty na zbity pysk.

Sęk w tym, że Jarosław Kaczyński otacza się takimi ludźmi z wyrachowania i w pełni świadomie. Według jednej z opowieści w czasie prywatnej towarzyskiej rozmowy miał zostać zapytany, dlaczego stawia na miernoty – i wówczas ponoć rozłożył ręce, mówiąc coś w rodzaju: „A co mam zrobić, skoro tylko tacy do mnie przychodzą?”.

Jeśli rzeczywiście tak powiedział, to skłamał. On sam tych osobników – by użyć jego własnych słów: Polaków najgorszego sortu – wyszukuje, wyławia i promuje. Na czele ważnego trybunału stawia panią magister, która nie nadawała się do pracy w sądzie okręgowym, głową państwa czyni osobę ulepioną z budyniu i pozbawioną osobowości, a do rozprawy z sędziami używa postkomunistycznego funkcjonariusza. Tacy ludzie są mu potrzebni, bo tylko nad takimi może w pełni panować.

Ale oczywiście sam nimi pogardza. Zapewne w skrytości ducha mówi o nich to samo, co po latach powiedział o kadrach Porozumienia Centrum, czyli swojej pierwszej partii z lat 1990-91: „Uczciwie mówiąc, całe to ówczesne PC to był straszliwy zoolog, w sensie: ogród zoologiczny. To było dziwne zbiorowisko. Dużo tam wtedy było różnych takich środowisk niesłychanie skrajnych, integrystycznych katolików, ludzi o uogólnionej pretensji do świata, także trochę ludzi niezupełnie zdrowych na umyśle”.

Dramat polega na tym, że o ile tamta zbieranina nie decydowała o losie kraju, o tyle dziś jej przedstawiciele pełnią funkcje ministrów, prokuratorów, prezesów ważnych instytucji państwowych. Zoolog Kaczyńskiego trzyma w łapach całą Polskę. A efekt tego jaki jest, każdy widzi.

O tym, że prezes w gruncie rzeczy pogardza swoimi marionetkami, świadczy choćby sposób, w jaki traktuje Andrzeja Dudę. Aż żal było patrzeć i słuchać, gdy człowiek mieniący się prezydentem RP w dzień po zawarciu paktu Kaczyński-Gowin w telewizyjnym oświadczeniu zapewniał Polaków: o wszystkim wiedziałem, ze wszystkimi rozmawiałem, plany były ze mną konsultowane, osobiście informował mnie o nich pan premier. Na kilometr było widać, że o niczym nie wiedział i nikt z nim niczego nie konsultował, bo i po co?

Szczerze mówiąc, nie byłbym zaskoczony, gdyby w rozpisanych ponownie wyborach okazało się, że wprawdzie PiS oficjalnie nadal popiera kandydaturę Andrzeja Dudy, jednak jakiś rzekomy „komitet społeczny” (to stała metoda pisowskich krętaczy, którzy swoje projekty kamuflują jako inicjatywy poselskie albo społeczne) zgłosił nową kandydaturę osoby w rodzaju popularnego ostatnio ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

 

Wycofanie Dudy wydaje się mało prawdopodobne, bo w społecznym odbiorze byłoby odczytane jako objaw słabości i przyznanie się do porażki. Jednak, gdyby obok urzędującego prezydenta w wyścigu wyborczym uczestniczył jako rzekomy „kandydat społeczny i apolityczny” drugi człowiek PiS i gdyby jeszcze można było doprowadzić do tego, by to on spotkał się w drugiej turze z Dudą… Cóż za wymarzona sytuacja!

Myślicie, że to niemożliwe? A ja nie dałbym sobie ręki uciąć. O ile bowiem zarządzanie krajem Kaczyńskiemu zupełnie nie wychodzi, o tyle w intrygowaniu, spiskowaniu i zagarnianiu władzy sprawdza się znakomicie.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
MarekRafał PMariolasmętekmarian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Piotr
Piotr

Prezydent, który nie jest prezydentem, premier, który nie jest premierem, sędzia, który nie jest sędzią, wybory, które nie są wyborami, itd…. Brawo my !

smętek
smętek

Jaki stan umysłów osiągnęli Polacy, że godzą się na te upokorzenia jakich ta zgraja idiotów im dostarcza.

Mariola
Mariola

Też codziennie zadaję sobie to pytanie.

marian
marian

Gdyby na najważniejszych stanowiskach byli ludzie z odrobiną szacunku do siebie to Kaczyński byłby referentem w Gminie np Pścim Panie Prezydencie, Panie Premierze, Pani Marszałkini weżcie się wszyscy w garść. Jak wy możecie patrzeć ludziom w oczy, Co na to wasi najbliżsi, rodzina , znajomi? Chyba , ze rodzina i znajomi są Państwa warci!

Rafał P
Rafał P

No przecież i DudaPiS, i Pinokio i ta marszalica są z nadania kaczego. Kaczor ich tam wstawił, gdzie są, i kaczor może ich w każdej chwili wypieprzyć. A rodziny tych kaczych pacynek mają być niezadowolone? Przecież dopiero co siostrunia tej marszalicy awansowała ze sprzątaczki w przedszkolu na rządową pozycję.

Marek
Marek

Jest takie powiedzenie że „Rosja to nie kraj to stan umysłu” i jak patrzę na to co wyrabiają nasi rządzący to chce mi się krzyczeć że „PiS to nie partia to stan umysłu”. Przez ostatnie 5 lat PiS i popierany przez niego prezydent naprawdę zrobili wszystko aby być zmiecionym ze sceny politycznej, a rządzą i będą rządzić przez minimum kolejne 3,5 lat. Elektoratu nie wzrusz to że niszczone są struktury demokracji, niezależne sadownictwo, że kwitnie nepotyzm, kolesiostwo i partyjniactwo, nagrody i kasa dla swoich, że rządzą nami notoryczni kłamcy i zwykli nieudacznicy…… Prawo stanowione przez PiS to niestety jeden wielki… Czytaj więcej »