Zbiór bzdur

Ex-ksiądz do Dudy: „Jarek RZĄDZI, ale niech go pan zapyta może się zgodzi”

Polska coraz bardziej przypomina kraj podbity przez współczesnych Hotentotów

Po wyborach władza odetchnęła z ulgą. Już nie musi gimnastykować się, by ukryć kompromitujące fakty i niewygodne liczby obrazujące rzeczywisty stan państwa. Na przykład te o budżecie. Do wyborów był on niemal zrównoważony, a po wyborach okazało się, że mamy sto miliardów deficytu i w dodatku nasze zadłużenie, które jeszcze niedawno rząd PiS „trzymał w ryzach”, urosło nagle do 200 miliardów. I co? I nic. Dopóki starcza pieniędzy na rozmaite „plusy” i dodatkowe emerytury elektorat PiS zadowala się wiadomością, że gospodarka polska ma się „dużo lepiej, niż w innych krajach Unii”. A jeśli chodzi o opozycję, która „nie może się pogodzić z klęską i rzuca kłamliwe oskarżenia”, to znów można się z nią kompletnie nie liczyć.

 

Teatralne gesty prezydenta Dudy wyciągającego rękę do zgody, obłudne deklaracje premiera o chęci pojednania z opozycją i fałszywe obietnice zasypywania podziałów mamy już za sobą. Wzorem kierownika szatni w „Misiu”, dziś znowu używa się argumentu: „Bo tak!”, dodając w domyśle: „I co nam zrobicie?”. Władza wie, że elektoratowi PiS to się podoba, i nie musi już szukać wiarygodnych usprawiedliwień dla bezmyślności i partactwa rządzących kolesi. Nie musi też wymyślać argumentów usprawiedliwiających przekręty coraz pazerniejszych beneficjentów „dobrej zmiany”. Epidemia, na którą zwalić można każdą prawie lewiznę, okazuje się szczęśliwym dla PiS zrządzeniem losu. Można nawet odnieść wrażenie, że coraz bardziej szczęśliwym.

Jeszcze niedawno funkcjonariusze partyjno-rządowi mówili o sukcesie na skalę europejską w dziedzinie „wypłaszczania”, „wygaszania” i „okiełznania” pandemii. Premier głosił, że wirus stał się niegroźny nawet dla grup największego ryzyka, dla starszych ludzi w większości popierających PiS, którzy powinni „tłumnie” stawić się w lokalach wyborczych. Dziś sytuacja wróciła do dramatycznej normy. Mamy kolejny szczyt zachorowań. Koronawirus szaleje w najlepsze, a władza ułatwia mu ekspansję luzując ograniczenia hamujące epidemię. Minister już nie poprawia statystyki zachorowań, nie sugeruje lekarzom, by jako przyczynę zgonu podawali choroby towarzyszące COVID-19. Władza już nie steruje liczbą zachorowań regulując zasięg i powszechność testów. Po co? Im dłużej trwać będzie pandemia, tym więcej bezprawnych a intratnych przepisów będzie można przepchnąć w kolejnych „tarczach” i ustawach nadzwyczajnych. Być może jest nawet tak, że im większy zakres pandemii, tym bliżej nam do stanu wyjątkowego, do budowania i umacniania dyktatury, do wzięcia opozycji za pysk i do wygodnego sterowania krajem za pomocą dekretów.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Na razie trwają jeszcze rozliczenia z tymi, którzy wspomagali kandydata PiS w wyborach. Na wyraźne żądanie części Episkopatu oraz współpracującej z rządzącymi sekciarskiej Ordo Iuris władza spłaca dług ogłaszając wypowiedzenie konwencji stambulskiej. Argumenty dowodzące słuszności tego pomysłu, podobnie jak wiele innych, usprawiedliwiających bezprawne ustawy, obrażają intelekt nawet średnio rozgarniętego Polaka. Zbigniew Ziobro, który firmuje projekt ustawy, wyjaśnia, że konwencję należy wyrzucić na śmietnik, ponieważ część postanowień już występuje w polskim prawie, a innych niezbędnych rozstrzygnięć tam brakuje – ale przede wszystkim dlatego, że niektóre sformułowania konwencji są nieprecyzyjne i kojarzą się z nieakceptowalnymi „ideologiami” gender oraz LGBT. Minister Ziobro jakby nie wiedział, że rozstrzygnięcia konwencji potwierdzające istniejące już polskie zapisy stanowią o sile prawa, a nie jego słabości, a jeśli w prawie międzynarodowym czegoś brakuje, to przecież można te braki uzupełnić polskimi przepisami. A co do sformułowań konwencji, kojarzących się ministrowi z nienawistną dla prawicy ideologią, to nie jestem w stanie zrozumieć, co konkretnie dyskwalifikuje międzynarodową umowę państw cywilizowanych chroniącą prześladowanych. Wygląda na to, że polskiemu rządowi, niektórym biskupom i Ordo Iuris paskudnie kojarzy się wszystko, co oczywiste, naturalne i ludzkie. Bo tylko w sekciarskim rozumowaniu gender nie jest kierunkiem badań naukowych , a LGBT to nie są ludzie.

Powiada Ziobro, że konwencja jest niepotrzebna, bo dzięki niemu i jego formacji mamy obecnie tak świetne przepisy chroniące przed przemocą, jakich na świecie nie bywało. Nie wspomina jednak o drobiazgu: zgodnie z polskim prawem przemoc MOŻNA ścigać, a w myśl konwencji państwo MUSI przeciwdziałać dyskryminacji i przemocy. Konwencja zmusza sygnatariuszy do pełnej i konsekwentnej ochrony osób prześladowanych. Konwencja nie godzi się na uznaniowość, sprzeciwia licznym w Polsce odmowom zakładania damskim bokserom niebieskiej karty, czy niewszczynania przez policję postępowań mimo ewidentnych przejawów przemocy. Chodzi o to, by organy ścigania i administracja państwa NIE MOGŁY stawać po stronie prześladowców.

Przeciwników konwencji oburza też konstatacja, że niektóre formy przemocy wynikają z historycznej tradycji, kultury i religii. Tak jakby w naszej „tradycji” nie było zwyczaju palenia na stosach ludzi odmiennych zachowań i poglądów. Jakby do dziś nie kontynuowano obyczaju obcinania kobietom łechtaczek i nie było obyczaju honorowych zabójstw. I jakby poza religią katolicką nie było na świecie innych wierzeń, legitymujących przemoc, prześladowania i zabójstwa w imię wiary. Argumentacja zwolenników wypowiedzenia konwencji stambulskiej to delikatnie mówiąc zbiór bzdur. Poczesne miejsce zajmuje w nim powtarzany w dyskusjach argument, że w krajach gdzie podpisano konwencję, stwierdzono wyraźny wzrost przypadków przemocy. Myśl godna prezydenta Trumpa, który głosi, że w USA przybywa zachorowań, ponieważ robi się za dużo testów. A przecież w sprawie przemocy jest dokładnie odwrotnie: rzetelne stosowanie przepisów konwencji ujawnia przypadki przemocy, które wcześniej nie przedostałyby się poza rodzinę, zostałyby zamiecione pod dywan w stołowym pokoju, a maltretowane kobiety nadal słyszałyby od swoich proboszczów i biskupów, że więzy rodzinne są nierozerwalne, że kobiecie nie wolno opuścić sadystycznego męża, choćby był skończonym łajdakiem, że muszą nieść swój krzyż do końca, aby dostąpić zbawienia … Oczywiście sakrament trwałości więzów małżeńskich dotyczy tylko maluczkich i nie ma zastosowania do ludzi majętnych, zblatowanych z Kościołem hierarchicznym oraz Jacka Kurskiego.

Wszystkim wiadomo, jak bardzo p.o. prezes telewizji ongiś publicznej przywiązany jest do wiary katolickiej, a w szczególności do ewangelicznej miłości bliźniego i przykazania zabraniającego głosić fałszywe świadectwo, czyli po prostu kłamać. Na tę kwestię zbliżony pogląd ma także minister Ziobro. Ich nieformalna współpraca przynosi rozmaite owoce, w większości trujące.  Rządowe media z nieskrywaną satysfakcją zawiadomiły na przykład swoich odbiorców, że europoseł lewicy (LEWICY!) Włodzimierz Cimoszewicz rozjechał swoim autem starą kobietę na przejściu dla pieszych i uciekł z miejsca wypadku. W rzeczywistości ponad rok temu mieszkanka Hajnówki wjechała rowerem na przejście i były premier nie zdążył wyhamować.  Cimoszewicz odwiózł poszkodowaną najpierw do domu, potem do lekarza i żywo interesował się jej zdrowiem. W pamięci wielu Polaków pozostanie jednak obraz bezwzględnego przedstawiciela znienawidzonej lewackiej elity, zimnego drania obojętnego na los starej kobiety, którą skrzywdził – oraz obraz praworządnej prokuratury, która nie bacząc na koneksje i byłe stanowiska wystąpiła do Europarlamentu o pozbawienie Cimoszewicza immunitetu. Prokuratura nie wspomniała, że oskarżyła go o ucieczkę z miejsca wypadku dlatego, że udzielił poszkodowanej pomocy nie zawiadamiając jednak policji… Brzmi jak żart, ale dowcipem nie jest.

Z chwilą, gdy PiS przestał się liczyć z samodzielnie myślącymi Polakami, gdy nadprezes Kaczyński odmówił im polskości, gdy władzy przestało zależeć na opinii wyborców, rozpoczęła się wielka, niczym nieskrępowana ofensywa partaczy obsadzających wysokie stołki. Trwa szarża lizusów licytujących się, kto najlepiej zrobi prezesowi dobrze. Kontynuowane jest natarcie nierozgarniętych polityków i ważnych urzędników z ambicjami, zasypujących nas stertą bzdurnych decyzji i niedorzecznych argumentów. Mimo protestów wielu mazowieckich gmin do Sejmu trafić ma projekt ustawy o podziale województwa na Warszawę i obwarzanek, co według fachowców nie przyniesie nikomu korzyści, a przeciwnie, pauperyzacja gmin peryferyjnych będzie postępować. Antoni Macierewicz objawił się z kolejnymi sensacjami: w samolocie Tu-154 doszło do wybuchu nie tylko trotylu, ale również RDX, „materiału, który był i jest używany przez różnych lewackich i postkomunistycznych terrorystów, m.in. w zamachu na metro londyńskie”, co potwierdziły jakoby nie tylko polskie laboratoria, ale także jedno natowskie, którego nazwy na razie nie może ujawnić. Sejmowa komisja zdrowia przegłosowała właśnie poprawkę PiS do ustawy, której nie ma, bo jeszcze nie wyszła z Senatu – i to mimo ostrzeżeń, że jest to prawnicze horrendum i że poprawka będzie nieważna. Kasa państwa świeci pustkami, a Jacek Sasin przeznacza 130 mln na kolejny magazyn węgla, choć zapotrzebowanie na węgiel spada. I tak dalej, i dalej…

 

Polska coraz bardziej przypomina kraj podbity przez współczesnych Hotentotów. Źle wróży fakt, że słabo protestujemy i jakby przyzwyczajamy się do idiotycznych decyzji, do bezprawnego prawa, do argumentów obrażających inteligencję. Źle nam wróży krótka pamięć Polaków. Co prawda dowody bezprawia pozostaną w pamięci i w dokumentach, ale umykają nam przejawy złej woli i głupoty rządzących. Przydałby się bardzo jakiś trwały, uzupełniany na bieżąco ZBIÓR BZDUR. Jeśli nawet nie nam, to chociaż naszym dzieciom.

 

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek123454321
Maciek123454321
26 lipca 2020 22:05

Nie wiem, czy zauważyliście, jak w gruncie rzeczy słaba jest ta tekturka-dyktaturka. Nie stoi za nią żadna realna siła społeczna. Gdyby zrządzeniem losu szlag nagle trafił kilku prominentnych pisowców, gdyby PiS się rozleciał, masa bezwolnych i bezmyślnych wyborców poprze każdego, który obieca utrzymanie 500+, wieku emerytalnego i 13-tej emerytury. Ponarzekaliby, trochę by się pozłościli i rozeszli. Na następne wybory by nie poszli, bo i po co? Po stronie PiS stoi być może jedna grupa zawodowa, czyli rolnicy. Natomiast realną siłą dysponują samorządowcy, są to społeczności dużych i średnich miast, inteligencja, artyści, większość przedsiębiorców. Włodarze największych miast cieszą się autentyczną sympatią i poparciem większości z nas. Ludzie w miastach darzą – delikatnie mówiąc – dużą antypatią pisowskich bandziorów. Dlatego ŻADEN z nich, cokolwiek bardziej znany, nigdzie nie rusza się bez eskorty. Najbardziej widocznym przykładem jest główny wodzuś zwany Karaluchem. Spróbujcie tylko na chwilę zatrzymać się przy jego zaniedbanej willi. Ręczę, że zaraz podejdzie policjant i was wylegitymuje. Ale gdyby podeszło pod tą „posiadłość” 1000 osób? Podobnie jest z sejmem. Podejdzie dwóch i się gapią – zostaną wylegitymowani. Ale 10.000? Mogą sobie uchwalać bzdury, jakie chcą, my na to ***** ***. Prokurator się czepia – my ***** ***. Sędziowie wzywani są do tzw. rzeczników dyscyplinarnych – ***** ***. Dlaczegóż to miłościwie nam panujący pisiorzy nie zabrali się za wprowadzenie stanu wyjątkowego? Nawet nic o tym nie słychać. A moment wręcz wymarzony. Mają w ręku wszystkie instrumenty władzy, a stan wyjątkowy załatwiłby wolność słowa i resztki demokracji całkowicie. Powiem Wam, dlaczego. Otóż PiS boi się dwóch rzeczy – ludności Warszawy, która ich – znów delikatnie mówiąc – nie lubi, oraz Unii Europejskiej. Jeżeli Unia Europejska zabrałaby pisowi ulubione zabawki, czyli dotacje, a ludność Warszawy wyległa tłumnie na ulice, po pisie zostanie mokra plama. Co, może rolnicy i wiejska ludność kiwnie palcem w ich obronie? Wolne żarty. Warszawa przypomina uśpiony wulkan. Im dłużej pozornie nic się nie dzieje, tym silniejszy będzie wybuch niezadowolenia społecznego. Nadal uważam, że jesień zapowiada się niezwykle burzliwie. Była szansa, żeby to powstrzymać, jednak bezmyślni zwolennicy pisu zadecydowali inaczej. Nigdy, powtarzam, nigdy nie było w historii Polski znaczącego zwrotu historycznego dokonanego przez wieś. Rabacja chłopska w Galicji, jedyna próba, utopiona zresztą przez Austriaków we krwi. Bezmyślna poza tym. Zwróćcie uwagę – bez ludności Warszawy nie byłoby Konstytucji 3 maja, bez Poznania nie byłoby odwilży 1956 roku, bez Gdańska nie byłoby „Solidarności”. Wygląda na to, że znowu przyszedł czas na Warszawę. Prezydentem, ale też niekwestionowanym autorytetem jest postać, którą pis szczególnie nienawidzi – Rafał Trzaskowski. Wygrał on wybory na Prezydenta Warszawy w I turze, zebrał ponad pół miliona głosów – 56,67%. Obecnie zebrał głosów prawie 700 tysięcy – 67,65%. Duda przegrał nawet w swoim rodzinnym Krakowie – 38,53% do 61,47% na korzyść Trzaskowskiego. Jak myślicie, czy pis przy takiej opozycji ludności może długo rządzić? Wielu ekspertów twierdzi, że gdyby nie ohydna nagonka KURwizji, Duda nie miałby szans na wygraną Ja się z tym zgadzam. Nie było w naszej historii ŻADNEGO politycznego ugrupowania, które postawiłoby na chamów i prostaków. Po prostu nie wypadało. Teraz – jak widać – chamy i prostaki usiłują rządzić. Nie dajmy się! ***** ***.

Iwona
Iwona
27 lipca 2020 17:16

Nadzieja w młodym pokoleniu. Do następnych wyborów pójdą trzy nowe roczniki. Trzy roczniki starych ludzi, którym najczęściej TVPis robi wodę z mózgów, się wykruszą. Przynajmniej ja mam taką nadzieję.
Choć populizm zyskuje poklask w wielu krajach, niestety.

smętek
smętek
28 lipca 2020 14:45
Reply to  Iwona

Ja również wierzę w młodych Polaków. Z przyjemnością i wzruszeniem patrzyłem na nich protestujących pod siedzibą Ordo Iuris.

Zaneta
Zaneta
30 lipca 2020 14:51
Reply to  Iwona

Młodzi na wsi chlaja i nic nie robia i tak im dobrze

***** ***
***** ***
27 lipca 2020 17:23

Słusznie!

Gekon
Gekon
28 lipca 2020 06:47

Dalej trolujesz, platformiana łajzo? XD

Maja
Maja
27 lipca 2020 09:23

Lata lecą, szkoda niszczonej przez pisowską zarazę Polski. Natomiast, co stwierdzam bez satysfakcji, jeśli jakiś senior posłuchał kłamstw Morawieckiego o epidemii i najpier polazł na wiec wyborczy Dudy, potem na niego zagłosował, a finalnie okazało się, że ma Covida, to sam sobie jest winien.

HISTORIA SIĘ POWTARZA
HISTORIA SIĘ POWTARZA
27 lipca 2020 17:21

OBECNA SYTUACJA PRZYPOMINA ANALOGICZNIE I W CZYSTEJ POSTACI POWOJENNE. PRZECIEŻ ARMIA CZERWONA NAS „WYZWOLIŁA” (TERAZ WYZWOLIŁ NAS pis OD RZĄDÓW TEGO OKROPNEGO PO); CZASY STALINOWSKIE TO TERROR I PRZEŚLADOWANIA (TAK JAK OBECNIE NP PRZEŚLADOWANIE PRZEZ ZIOBROWĄ PROKURATURĘ TYCH CO NIE Z pis, LUB LGBT ITD),
POTEM NASTĄPIŁY PEWNE ZŁAGODZENIA (CHOĆ W CZASACH GOMÓŁKI RÓŻNIE Z TYM BYWAŁO), AŻ LUDZIE PRZYWYKLI AŻ DO CZASU BUNTU „SOLIDARNOŚCI”.

מְנֵא
מְנֵא
28 lipca 2020 15:30

„Polska coraz bardziej przypomina kraj podbity przez współczesnych Hotentotów. Źle wróży fakt, że słabo protestujemy i jakby przyzwyczajamy się do idiotycznych decyzji, do bezprawnego prawa, do argumentów obrażających inteligencję. ” Szanowny Autorze, nie wiem, czym akurat podpadli Panu Hotentoci (oni sami nazywają się Khoikhoi, czyli ludzie – ludzie), członkowie jednej z najstarszych ras ludzkich, według niektórych oszacowań rozwijającej się nawet od 100 000 lat, skoro użył Pan popularnej niegdyś nazwy ich plemienia w jak najbardziej negatywnym znaczeniu. Przypomnę Szanownemu Panu, że wg Wikipedi „Nazwa „Hotentoci”, popularna w okresie kolonialnym, jest obecnie uważana za obelżywą i przestarzałą. Została ona nadana przez kolonizatorów holenderskich i pochodzi prawdopodobnie od słów wypowiadanych często tubylców w trakcie rytualnych tańców.” To, że ich resztki żyją ciągle jeszcze w buszu, wcale nie oznacza, że są ludem prymitywnym, zasługującym na pogardę. Myślę, że gdyby Szanowny Pan znalazł się pośród nich, z pewnością okazali by Panu zdecydowanie więcej empatii, niż Pan okazuje im swoim „Inteligentnym” porównaniem. Dziwię się władzom tego portalu, że udziela swoich łamów Autorowi, który swoimi słowami dowiódł, że jest po prostu zwyczajnym rasistą.

Zaneta
Zaneta
30 lipca 2020 14:49

Ale to ze oni rzadza to wina Polaków ich ciemnoty i zadowolenia ze jak daja na flaszkę to jest lepiej jak gdy budowano drogi ! Gospodarka by to rozdawnictwo może i wytrzymała śle straty moralne po pisich będą na dziesięciolecia wytworzyła się nowa grupa darmozjadow nierobów przekonanych o swojej mądrości wsiowej i to będą straty na dziesięciolecia To tacy współcześni pegeerowcy

Stary Wuj
Stary Wuj
31 lipca 2020 14:11

Mocny tekst – jak cios w żołądek. Czasem trzeba coś takiego by sie ocknąć. Równie mocny komentarz Macieją 1-5-1/ Myśleć i działać!