„Zbyszek bardzo chce wrócić, ale prezes go nie chce”. Ziobro w PiS Kaczyńskiemu nie leży

Koniec dyskusji o wcześniejszych wyborach

Obóz władzy czeka w napięciu na jesienną rekonstrukcję rządu. Po zmianach w rządzie Solidarna Polska zachowa prawdopodobnie jedynie swój bastion – Ministerstwo Sprawiedliwości. Premier Mateusz Morawiecki na listopadowym kongresie PiS ma natomiast dostać potwierdzenie swojej pozycji i zostać wiceprezesem partii.  Oba ruchy osłabią jego głównego rywala politycznego Zbigniewa Ziobrę. Jej szef bezskutecznie zabiega o włączenie polityków Solidarnej Polski w szeregi partii Kaczyńskiego.

 

Jaki jest powód tych decyzji politycznych? – Zbyszek bardzo chce wrócić, ale prezes go nie chce. Namaszcza Morawieckiego na swojego następcę, a Ziobro w partii to byłaby już wojna domowa nie tylko na szczeblu rządowym – wyjaśnia jeden z posłów PiS.

Zbigniew Ziobro nie daje partii Kaczyńskiego odpocząć ostatnio. W ostatnich tygodniach trwa ofensywa ideologiczna jego partii, coraz częściej zmuszając do reakcji szefa rządu. Przykłady? W audycji pod hasłem „Wojna cywilizacyjna – zagrożenia dla Polski” w mediach Tadeusza Rydzyka minister sprawiedliwości skrytykował premiera Morawieckiego, który do Trybunału Konstytucyjnego odesłał konwencję antyprzemocową. Z kolei europoseł Patryk Jaki w prawicowym portalu: „Quo Vadis, Zjednoczona Prawico?” przestrzega, że państwa narodowe w starym kształcie wypiera społeczność międzynarodowa, narzucająca nachalnie „swój profil ideowy”. W ubiegłym tygodniu na Nowogrodzkiej naradzało się ścisłe kierownictwo partii. – Poszedł potężny atak na Solidarną Polskę, bo oni już nie tylko sięgają po elektorat PiS, ale też próbują budować swoją tożsamość, a to wywołuje w partii ogromne emocje. Dlatego na razie droga do PiS jest dla nich zamknięta – tłumaczy „gazecie Wyborczej” polityk z Nowogrodzkiej.

 

W PiS rośnie niezadowolenie, chociaż ziobryści wysyłają sygnały, że sytuacja jest stabilna, a oni tylko upominają się o wartości. – Bardzo dziwna zbieżność czasowa. Akurat zaczęli się tak głośno i publicznie upominać, gdy prezes nie wpuścił ich do PiS – mówi jeden z działaczy partyjnych. Narzeka przy tym, że codzienna konfrontacja z ludźmi Ziobry zaczęła „utrudniać już nie tylko rozmowy koalicyjne, ale też codzienną współpracę w rządzie”. – Ziobro przekroczył cienką granicę. Jeśli Jarosław Kaczyński go nie przytnie, to nie wiadomo, dokąd się posunie. A teraz nikt mu już nie musi podszeptywać, że Ziobro może zdradzić. Kaczyński to wie, sam tego doświadczył i dobrze o tym pamięta – dodaje rozmówca z Nowogrodzkiej.

Zostań patronem KODUJ24.PL

Przypomnijmy: Ziobro zakwestionował styl zarządzania PiS przez Kaczyńskiego w 2011 r. Razem z Jackiem Kurskim i Tadeuszem Cymańskim domagali się demokratyzacji partii i otwarcia na inne środowiska, i za to zostali z PiS usunięci. W toku kampanii prezydenckiej Ziobro miał zadeklarować, że rozwiąże swoją partię, jeśli politycy Solidarnej Polski zostaną przyjęci do partii Jarosława Kaczyńskiego. Ale politycy jego partii mówią co innego: nie chcieli do PiS, a jedynie gwarancji, że w wyborach w 2023 r. będą na listach wyborczych – takie bowiem zapisy były w poprzedniej umowie koalicyjnej. Wśród polityków PiS Ziobro teoretycznie może liczyć na przychylność m.in. byłej premier Beaty Szydło. To jednak „nic pewnego”, a stronnikom takim jak ona odpowiada, że Ziobro jest na zewnątrz partii Kaczyńskiego.

mpm

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Obserwator
Obserwator
8 września 2020 09:54

Wiemy kim był Brutus- ale to chyba zbyt pochlebne dla tego mściwego nieudacznika.

Jantar
Jantar
8 września 2020 16:41

Ziobro wróci do PiS, kiedy wchłonie Konfederację w swoją partyjkę, bo wtedy na prawo od PiS (znaczy Kaczyńskiego) będzie już tylko ściana. A dokładnie o to Kaczyńskiemu chodzi.

Ponadto człowiek Ziobry, Woś, mówił dziś w wywiadzie, że „pracują nad tym, aby mieć więcej posłów, bo konieczna jest zmiana tej wstrętnej postkomunistycznej konstytucji pisanej przez komunistów i nieakceptowanej przez społeczeństwo”. Wiemy z wywiadów Kaczyńskiego, że tą konstytucję chcą zmienić jak najszybciej, a do tego potrzebują właśnie posłów Konfederacji i PSL-u.