Zdrowia, szczęścia, normalności!

Zdrowia, szczęścia, normalności!

Wielu tych, którzy nie tak dawno kręcili nosem na ciepłą wodę w kranie, teraz marzy o jakiejkolwiek, byle czystej.

Ledwo się człowiek uporał z życzeniami świątecznymi, a tu już noworoczne trzeba wymyślić. Internet pełen jest gotowców – poetyckich sentencji i grafomańskich wierszydełek, którymi w Sylwestra zapychają się komórki, messengery i konta mailowe – ale i tak większość okolicznościowych serdeczności sprowadza się do nieśmiertelnej triady: ZDROWIA, SZCZĘŚCIA oraz POMYŚLNOŚCI wymiennej na SPEŁNIENIA MARZEŃ.  Sęk w tym, że wbrew najlepszym nawet intencjom życzenia te stają się coraz bardziej chybione, bo również tutaj dotarła już „dobra zmiana”. Stan placówek i poziom dezorganizacji służby zdrowia powodują na przykład, że uchowanie w dobrym zdrowiu przemieściło się z kategorii „utrzymanie dobrej kondycji” do sfery marzeń, a pomyślność zaczęła kojarzyć się ze szczęściem i ślepym losem zamiast ze zdolnościami i pracą.

 

Życzenia z wolna przestają być przejawem serdecznej pamięci o ludziach z kręgu rodziny, przyjaciół i znajomych, a coraz częściej są uciążliwym obowiązkiem towarzyskim, daniną dla tych, którzy mają wpływ na naszą sytuację zawodową i społeczną, albo inwestycją w jakość naszego życiach.  A co do życzliwości intencji… pesymiści są zdania, że gdyby któregoś dnia spełniły się wszystkie marzenia wszystkich Polaków, to kraj całkowicie by się wyludnił. To oczywiście przesada, ale gołym okiem widać , szczególnie w telewizji – tak publicznej jak dom prezesa Banasia w Krakowie – że postępuje proces intensywnej demoralizacji naszego społeczeństwa. Troska o interes publiczny już nie nobilituje, empatia nie budzi większego szacunku, a naturalna w cywilizowanych krajach życzliwość wobec nieznajomych ustępuje miejsca nieufności i podejrzliwości.  Obsadzanie intratnych posad dyletantami zaprzyjaźnionymi z władzą już tak nie razi, kłamstwo i obiecanki bez pokrycia stają się zwykłymi narzędziami polityki, a kradzież publicznego mienia, podobnie jak kiedyś w komunie, dowodzi jedynie sprytu i obrotności.

Rozmaici ludzie rozmaite składają życzenia. Kiedyś życzyło się innym tego, na co samemu miało się ochotę. Dziś, kiedy składa się je z towarzyskiego obowiązku, powinszowania stają się wtórne i banalne, a kiedy przekazywane są w oczekiwaniu korzyści, życzenia dobierane są do oczekiwań adresata.  Szybko uczymy się egoizmu, deformując równocześnie definicję samolubnego sobkostwa.  Przybywa przekonanych, że egoista to jest taki człowiek który bardziej dba o siebie niż o nich. Przybywa też ludzi, którzy w razie kłopotów nie zastanawiają się nad ich przyczyną, tylko pytają – dlaczego ja? Czemu to czy owo spotyka akurat mnie, a nie Kowalskiego z naprzeciwka? Z jakiej racji lekarze, sędziowie i rozmaite elity żyją sobie wygodnie, przytulają wielką kasę i nie dość, że mają wypasione fury, to jeszcze żony, na widok których biskup wybiłby dziurę w witrażu? Coraz więcej ludzi nie martwi się wcale, że trąba powietrzna zerwała dachy sąsiadom, a jedynie cieszy się, że nawałnica nie dotarła do ich domu. Chcą, żeby ludzie nie tłoczyli się w tym autobusie, którym jeżdżą do pracy, tylko w jakimś innym. Choćby nie wiedzieć, ile jeszcze pisowskich afer ujrzy światło dzienne, popierać będą każdego, kto ich doceni, przyzna im rację, dopuści do podziału kasy i umożliwi iluzoryczny choćby wpływ na losy kraju i ludzi.  Nie wiedzą, że im bardziej pragną kontrolować rzeczywistość, tym mniej kontrolują siebie.

Partia, zwana już kaczystowską, w drodze do wprowadzenia dyktatury spowodowała, że przyzwoitym ludziom żyje się gorzej. Zdawałoby się, że okradzionym z wolności i godności, oszukanym i ubezwłasnowolnionym, życzyć trzeba po prostu WSZYSTKIEGO! Ale to nieprawda, że im gorzej żyje i czuje się człowiek, tym większe są jego potrzeby.  Paradoksalnie – im bardziej postrzega się świat jako niewygodny, nieprzewidywalny i niepokojący, tym oczekiwania wobec niego są skromniejsze, a marzenia ograniczają się do zaspokojenia najważniejszych potrzeb. I odwrotnie: ci, którzy widzą Polskę odrodzoną, rozkwitłą, zreformowaną i ze zrównoważonym budżetem winszują sobie dziś miliona aut elektrycznych, światowego centrum komunikacji lotniczej między trzema istniejącymi już lotniskami, flotylli polskich promów, zbudowania 100 tysięcy mieszkań do końca 2019 roku oraz 46 miliardów cudownie wytrząśniętych z rękawa na realizację ostatnich obietnic wyborczych.

Oszukańcze zobowiązania obliczone na utrzymanie władzy i na dokończenie procesu zawłaszczania państwa, obrażają inteligencję wielu Polaków. Ale myślę, że na pytanie, czego przyzwoici obywatele sobie życzą w nowym roku, tylko nieliczni zażądają, by PiS został zdelegalizowany, a jego funkcjonariusze znaleźli miejsce w zakładach karnych lub, w miarę potrzeb, w psychiatrycznych ośrodkach zamkniętych. Założę się, że większość okradanych i obrażanych zapragnie po prostu, by ich nie okradano i nie obrażano. Wbrew dramatycznym opisom wściekłych ataków na Kościół wierni życzą sobie jedynie, by polscy katolicy stali się chrześcijanami. Chcą tylko tego, by delegaci Pana Boga na Polskę kierowali się Ewangelią miłości, a nie programem PiS i nienawistnym jątrzeniem „zielonego ludzika”, podkopującego fundamenty wiary bredniami o islamskich hordach czyhających na Polskę, o tęczowej zarazie i o ekoterrorystach.  A ludzie, którzy coraz liczniej protestują przeciw niszczeniu przyrody pod fałszywym pretekstem „czynienia sobie ziemi poddanej”, bynajmniej nie życzą polskim górnikom bezrobocia. Oni tylko nie życzą sobie, by 70% najbardziej zadymionych miast Europy znajdowało się w Polsce. Nie chcą, żeby każdego roku 45 tys. Polaków umierało z powodu zanieczyszczeń powietrza, nie chcą, by straszną śmiercią przez uduszenie ginęło 15 razy więcej ludzi niż wskutek wypadków komunikacyjnych! A ci, którzy wychodzą na ulicę w obronie Konstytucji, nie podpalają aut, nie przewracają tramwajów, nie budują barykad i nie życzą sobie rewolucji. Oni jedynie życzą sobie, by prawo było przestrzegane i przy okazji, żeby władza nie prześladowała ich za to, że ośmielają się publicznie mówić co myślą o prawdzie, prawie i o sprawiedliwości.

Marzeniami steruje propaganda, która tworzy nowe potrzeby lub potęguje te istniejące. Wszechobecna w Polsce propaganda sączy jad tylko w jednym kierunku, podkręcając oczekiwania i nadzieje bez związku z faktami, a często i wbrew faktom. Po przeciwnej stronie marzenia są mniej wyuzdane. Wielu tych, którzy nie tak dawno kręcili nosem na ciepłą wodę w kranie, teraz marzy o jakiejkolwiek, byle czystej.  Ot, żeby tylko nie było gorzej. Wystarczy, jeśli kłamstwa będą dostrzegane, a oszustwa karane. Wystarczy, że nowa sędzia TK nie odezwie się przez tydzień, a już świat staje się jaśniejszy, cieplejszy i mniej szarobury.

 

W naszym pokręconym światku, podstawowe prawa zdają się nieosiągalne, a minimalne standardy to nierealne fanaberie. W tak ważnych dla Polski wyborach prezydenckich nie szukamy człowieka wybitnego formatu, nieskazitelnego charakteru, z charyzmą przywódcy narodu. Wystarczyłby nam ktoś, kto z grubsza przestrzega prawa, nie wyrywa kartek z Konstytucji, rzadko kłamie, niechętnie obraża ludzi, nie pajacuje za granicą, stara się nie ośmieszać Polski i nie zraża do nas tych, od których zależy wsparcie dla polskiej pomyślności i rozwoju.

W nadchodzącym roku trzeba zatem życzyć sobie nie tylko WSZYSTKIEGO NORMALNEGO. Również tego, żebyśmy od nowa nauczyli się marzyć.  I jeszcze – wraz ze Stefanem Kisielewskim – życzę Wam, kochani, byście się zbytnio nie martwili tym, że znaleźliśmy się w ciemnej dupie.  To może się zdarzyć każdemu narodowi. Rzecz tylko w tym, żebyśmy nie zaczęli się tam urządzać.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
smętekWolnościowiecHerodAntypis Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
HerodAntypis
HerodAntypis

Mały Piotruś z „Kogel-mogel”, gdy był prowadzony do babci, aby się nim zaopiekowała, powtarzał jedno życzenie: „Żeby jej nie było, żeby jej nie było…”
Tak i ja Wam życzę:
” Żeby ich nie było, żeby ich nie było…”

Wolnościowiec
Wolnościowiec

Ja też wszystkim życzę zdrowia, szczęścia i normalności.
Życzę sobie oraz wszystkim aby Polska była normalnym i liberalnym krajem, krajem bez socjalnego rozdawnictwa, bez wysokich podatków, z dużą wolnością osobistą, krajem gdzie każdy obywatel jest wyłącznym posiadaczem swojego życia i sam decyduje co robić ze swoimi pieniędzmi i swoim życiem a rząd mu w tym nie przeszkadza.
Pozdrawiam

smętek
smętek

Życzę pisuarom niech ich ziemia pochłonie. Jeśli Matka Ziemia pozwoli nam jeszcze żyć jakoś poukładamy na nowo naszą Polskę.