Zdrowia, szczęścia, normalności!

Zdrowia, szczęścia, normalności!

Żeby nadzieja okazała się matką prawdziwie dobrej zmiany…

W rocznicę przyjścia na świat najsłynniejszego uchodźcy w historii ludzie odwracają się od świata, wchodzą między swoje prywatne sprawy i zatrzaskują drzwi za sobą. W świątecznych rytuałach szukają bezpiecznej równowagi. Często odnajdują w sobie dziecko, zafascynowane muzyką, zapachem i migotliwymi barwami Bożego Narodzenia. A czasem przywracają wspólnotę rodziny we wspólnej kolędzie i wzajemnych życzeniach.

Składając sobie życzenia, ludzie ćwiczą wyobraźnię. Świąteczne życzenia to dla marzycieli trening, dla zagubionych pesymistów sprawdzian wiary lub nadziei, a dla tych, którzy życzenia mylą z żądaniami i w swoich oczekiwaniach stawiają rzeczywistość na baczność, życzenia stają się zadaniem.

Myślę o tym przeglądając napływające życzenia i zastanawiam się, czego ja mógłbym życzyć sobie i Szarym Ludziom – zmęczonym realistom, otaczanym przez rzeczywistość, która skrzeczy, szydzi i pluje wyzwiskami. Czy można życzyć wygumkowania z historii cywilizacji ostatnich dwóch lat po to, żeby było tak, jak kiedyś? Pewnie, że nie można. Nigdy nie ma tak, jak kiedyś. Nie ma powrotu do stanu sprzed 2015 roku. Mnie chodzi tylko o to, żeby było normalnie. I żeby człowiek nie musiał sobie przypominać, co to znaczy: NORMALNIE. Tego sobie i Wam życzę przede wszystkim. A w szczegółach?

Życzę nam, żeby chamstwo nie panoszyło się już tak bezkarnie. Jeśli jakiś Rafał Ziemkiewicz ogłosi, że „wzięliśmy już [z Unii] co było tam do wzięcia i czas wypierdzielać”, to chciałbym, żeby zewsząd dotarło do niego, a zwłaszcza do jego czytelników, że Ziemkiewicz, udając przyzwoitego człowieka zdobył zaproszenie na bankiet, a kiedy już tam wszedł, to najadł się, nachlał, po czym wsadził sobie do kieszeni srebrne łyżeczki i właśnie zmierza do wyjścia, śmiejąc się do rozpuku z naiwności gospodarzy i ze zniesmaczenia gości.

W chwili, gdy władza ustawodawcza z wykonawczą w zmowie mordują z premedytacją władzę sądowniczą, życzyłbym Polsce, aby media przypomniały sobie, że są nieformalną „czwartą władzą”. Żeby te wolne jeszcze publikatory nie czekały bezradnie, aż PiS je spacyfikuje. Żeby dziennikarze wysyłani na konferencje prasowe totalnej władzy, nie stali jak pelikany z otwartymi dziobami, łykając kolejne łgarstwa. Żeby również gospodarze programów telewizyjnych reagowali, prostowali i dopytywali. Żeby domagali się od pana premiera podania nazwisk tych sędziów stanu wojennego, którzy rzekomo orzekają w SN do dzisiaj. Żeby do skutku pytali rzeczniczkę PiS, jakie konkretnie kraje w Europie (poza Białorusią) mają ustawodawstwo, na którym wzorowała się totalna władza, demolując polskie prawo. Żeby ktoś spytał tę panią, czy gdyby wszyscy nasi eurodeputowani siedzieli w Brukseli cichutko jak trusie, to Unia do końca świata nie dowiedziałaby się o notorycznym deptaniu Konstytucji i demolowaniu państwa prawa przez grupę wyznawców Kaczyńskiego. I żeby wydusili z Jarosława Kaczyńskiego wyjaśnienie, dlaczego los wielkiej, dumnej i zwycięskiej Polski, która nareszcie wstaje z kolan, zależy dziś od dobrego humoru premiera małego państwa, które od prawie 500 lat w każdej wojnie stawało po stronie przegranych?

Chciałbym też, żeby ktoś jeszcze wyśmiał durną tezę, którą powtarzają wszyscy funkcjonariusze PiS, że brudy pierze się u siebie, za wszelką cenę, nawet jeśli nic się nie da uprać, a przeciwnie, wszystko uświni się jeszcze bardziej. Żeby może ktoś dołączył się do mojej publicznej propozycji dla pani Witek, by ze swoją ludową mądrością o niekalaniu gniazda poszła do rodzin zamordowanych przez mafię, bezkarna dzięki zmowie omerty, żeby udała się do ofiar gwałtów, wymuszeń, napaści i innych przestępstw okrywanych zmową milczenia. Niech przekona kobiety i dzieci, katowane w tysiącach polskich mieszkań przez lata, czasem aż do zabicia, że domowych brudów wynosić z domu nie wolno.

Życzę Wam i sobie, żeby pan prezydent, od którego nikt już nie oczekuje ani heroizmu, ani niezłomności, przynajmniej dorósł. Jeśli nie chce, czy też nie może bronić Konstytucji, to niech przynajmniej broni Polaków przed groźnym ostracyzmem w koniecznych relacjach z dotychczasowymi przyjaciółmi z Unii Europejskiej. Niech nas broni także przed chorymi pomysłami człowieka, który naraża nasze bezpieczeństwo, otaczając się przyjaciółmi naszych wrogów i rozbrajając armię. Jeśli już pan prezydent wybrał sobie los krzywoprzysięzcy, to niech będzie konsekwentny w innych, mniej dolegliwych zobowiązaniach. Skoro np. nawołuje gromko do narodowej zgody i pojednania, to niech przynajmniej depcze Konstytucję w milczeniu. Niech nie prowokuje ludzi szyderstwami, że ostatnie ustawy o KRS i SN „są pogłębieniem demokratyczności”. I jeszcze chciałbym, żeby pan prezydent nie musiał sobie wciąż przypominać, że jest prezydentem („ja, jako prezydent…”, „mnie, jako prezydentowi…”) – tylko, żeby raz sobie zapisał, zapamiętał i był. Trudno.

Mam też życzenie, żeby zabrali się do roboty ci, którzy najwięcej mogliby zdziałać dla przywrócenia normalności. Żeby opozycja przestała tylko gawędzić o zjednoczeniu, a rozmowy przywódców PO i Nowoczesnej nie przypominały dwuosobowej zabawy w salonowca, znanej z filmu „Rejs”. Żeby przyzwoici prawnicy wymyślili i podsunęli organom Unii taką koncepcję sankcji, jaka nie zaszkodzi Polsce i Polakom, natomiast precyzyjnie i boleśnie uderzy w tych łobuzów, co Polskę niszczą i zawłaszczają – na wzór przedłużanych ostatnio restrykcji, które naprawdę mocno bolą przydupasów Putina. A w wolnej chwili, żeby nasi prawnicy przygotowali i opublikowali projekty aktów oskarżenia z art. 128 Kodeksu Karnego przeciwko konkretnym ludziom, którzy podjęli działania „w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej”, czyli Trybunału Konstytucyjnego, a także przeciw tym, którzy wywierali „przemocą lub groźbą bezprawną wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej” oraz przeciwko temu facetowi, który poduszcza, namawia i skłania ludzi do popełniania tych i nie tylko wymienionych przestępstw, za co grozi tyle samo lat więzienia, co wykonawcom jego poleceń.

Moje najgorętsze życzenie jest jednak takie, by nie spełnił się czarny i – mimo że trąci spiskową teorią – być może całkiem realny scenariusz. Taki mianowicie, że PiS po zawłaszczeniu wszystkich instytucji demokratycznych zabierze się teraz za niepokornych. A skoro nie może zdusić oporu ot tak, tylko dlatego, że na demonstracji brzydko o nim krzyczą, to dla skutecznej pacyfikacji opozycji poszukuje mocnego pretekstu. Byłoby więc z korzyścią dla PiS, gdyby samodzielnie myślący ludzie dali się sprowokować. Czy zatem Błaszczak marzy, by demonstranci zdemolowali siedzibę PiS, obrzucili policję kamieniami, ranili policjantów albo nawet… ? Nie wiem. Ale zastanawiam się, dlaczego funkcjonariusze PiS zrobili się nagle tak demonstracyjnie bezczelni? Dlaczego nie kryją już swojej pazerności i obłudy? Dlaczego coraz częściej przyznają się publicznie do naruszania prawa i deptania Konstytucji? Czemu totalna władza tak prowokacyjnie kpi i szydzi z ludzi, których okrada z wolności i godności? I skąd jej poparcie dla szalonego pomysłu ułatwienia obywatelom dostępu do broni, także automatycznej? Liczą na jakąś desperacką reakcję obywateli doprowadzonych do ostateczności?

Nie chcę szukać odpowiedzi na te pytania. Chcę natomiast z całego serca życzyć Wam, drodzy przyjaciele, żeby nadzieja okazała się matką prawdziwie dobrej zmiany. Żebyśmy spotykali się tu, na łamach wolnego KODUJ24 i w realu, na placach wszystkich polskich miast, co najmniej do wygranych wyborów. Wszystkiego normalnego, kochani!

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o