Żenujące wysiłki PiS–owskich dziennikarzy na rzecz „dobrej zmiany”

Żenujące wysiłki PiS–owskich dziennikarzy na rzecz „dobrej zmiany”

Ministerstwo Spraw Zagranicznych sypnęło groszem i postanowiło sfinansować „rajd” prorządowych dziennikarzy po europejskich stolicach, by szerzyli właściwą wiedzę o politycznej sytuacji w Polsce. 268 tys. złotych przeznaczyło MSZ na spotkania najaktywniejszych członków SDP z dziennikarzami w Brukseli, Londynie, Bratysławie, Budapeszcie i Pradze.

Pierwsze takie spotkanie odbyło się w Berlinie. Z tamtejszym środowiskiem dziennikarskim spotkali się najwierniejsi z najwierniejszych polskiej partii rządzącej. Do Instytutu Polskiego w Berlinie zaproszono m.in. dziennikarzy piszących dla tygodnika „Die Zeit”, dzienników „Der Tagesspiegel” i „Märkische Oderzeitung” i portalu „Spiegel Online”. Była też przedstawicielka stowarzyszenia Reporterzy bez Granic. To mało, bo przecież każda większa niemiecka redakcja ma dziennikarza zajmującego się Polską. O dziwo na spotkaniu nie pojawił się ambasador Andrzej Przyłębski.

Podczas spotkania z niemieckimi kolegami prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński wyraził swoje zaniepokojenie tym, co o Polsce mówi się za Odrą. – „Zdecydowana większość tekstów poświęconych naszemu krajowi ma negatywny wydźwięk, a to nie służy dobrym stosunkom, tylko wywołuje wrogość. Niemcy zaczynają bać się jechać do Polski” – mówił Skowroński i przekonywał, że wbrew rozpowszechnionym opiniom, nie trzeba martwić się o wolność słowa i kondycję mediów w Polsce.

„Polskę opisuje się w Niemczech bardzo jednostronnie” – przekonywał z kolei Cezary Gmyz. Piotr Semka z kolei oceniał, że niemieckie media zbyt łatwo przyjmują narrację dominującą w polskich mediach krytycznych rządowi. Olga Doleśniak-Harczuk zwracała uwagę na agresywny, jej zdaniem, język relacji o Polsce.

Wszystko to może i byłoby dobrze przyjęte przez gospodarzy, gdyby nie szybko dostrzeżony brak w składzie polskiej delegacji dziennikarzy z mediów nieuchodzących za przyjazne PiS-owi. – „Dobrze, że jest takie spotkanie, ale gdzie są przedstawiciele innych redakcji, krytycznych wobec rządu?” – pytał Thomas Dudek, piszący m.in. dla „Spiegel Online”.

Obecna na spotkaniu przedstawicielka organizacji Reporterzy bez Granic Ulrike Gruska mówiła, że uważa tego typu rozmowy za bardzo ważne. – „Ale życzyłabym sobie, aby zaproszono polskich dziennikarzy reprezentujących różne polityczne punkty widzenia, tak, aby naszkicować szerszy obraz sytuacji” – powiedziała. Dodała, że jej organizacja jest bardzo zaniepokojona sytuacją mediów w Polsce. – „Pokazuje to nasz ranking wolności prasy, w którym Polska znowu spadła o kilka miejsc” – mówiła.

W odpowiedzi na to szef SDP przekonywał, że niedawna rezolucja Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy DJV, w której piętnuje się presję ekonomiczną wywieraną przez rząd PiS na polskie media, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, chociaż przyznał, że Telewizja Polska rozwija się „w cieniu rządu”.

Poniedziałkowego spotkania w Instytucie Polskim w Berlinie nie można nazwać sukcesem. Thomas Dudek mówił, że nadal jest zaniepokojony sytuacją polskich mediów, zwłaszcza publicznych. – „Niepokoi także to, że prywatne, liberalne media nie dostają reklam od państwowych spółek, albo urzędy nie mogą ich prenumerować. Tu nie pomoże pokazanie nam kilku tygodników” – podsumował. Dudek odrzucił także oskarżenia o jednostronne relacjonowanie polskich spraw.

Inicjatywa ministerstwa spraw zagranicznych wywołała konsternację w polskim środowisku dziennikarskim. Jerzy Haszczyński z dziennika „Rzeczpospolita”, którego nazwisko wymieniano wśród potencjalnych uczestników akcji, odmówił w niej udziału, bo „nie ma zamiaru zajmować się obroną żadnych rządów i partii”. Ale nie brakuje dziennikarzy, którzy najwyraźniej nie mają z tym problemu. Niestety, nie sposób znaleźć wśród nich nazwisk czołowych polskich publicystów i tytułów. W Berlinie obok Skowrońskiego pojawili się Piotr Semka z tygodnika „Do Rzeczy”, Olga Doleśniak-Harczuk z „Gazety Polskiej Codziennie”, Cezary Gmyz z TVP, Andrzej Potocki z tygodnika „Sieci”, a także Andrzej Iwicki z Radia Wnet.
(Źródło: Gazeta Wyborcza, wp.pl)

/jp/

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Żenujące wysiłki PiS–owskich dziennikarzy na rzecz „dobrej zmiany”"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ted

Krótko mówiąc – pojechali za granicę nakrzyczeć na dziennikarzy zagranicznych.
Pewnie strasznie żałują, że nie mają ich czym postraszyć.

Maciek123454321

Pisiorstwo ma jak najbardziej błędne przekonanie, że Niemcy i w ogóle cała Unia Europejska to stado baranów. A tymczasem, gdzie się nie pojawią, sami uchodzą za baranów.

Tomasz

Trzeba być niezłym durniem i nie mieć pojęcia o funkcjonowaniu dziennikarstwa na zachodzie, aby organizować takie agitki. Czy te barany uważają, że dziennikarze zachodni relacjonujący sprawy z Polski są tak mało kompetentni, że nie wiedzą kto jest kim w naszym grajdole, że dla oceny np. „Marszu Niepodległości” potrzebują „naświetlenia kontekstu” od Skowrońskiego, Semki, czy Gmyza? Jak to się stało, że SDP zostało opanowane przez takie osobniki? Czy polskie środowisko dziennikarskie w swojej większości faktycznie prezentuje nurt narodowo-socjalistyczny?

Lasek

Pomyśleć, że Skowroński to był kiedyś dobrze zapowiadający się dziennikarz.
Tanio się sprzedał
A niemieccy słuchacze pewnie mieli niezły ubaw. Choć pewnie dominowało zażenowanie.

wpDiscuz