Zero tolerancji dla podłości

Zero tolerancji dla podłości

Tolerowanie „zdradzieckich mord” czy „chamskiej hołoty” doprowadziło do sytuacji, że politycy PiS mówią dziś publicznie, że niektórzy ludzie nie są ludźmi i że nie są „normalni”.

Tylko w ciągu ostatniego tygodnia TVP, usiłując zaszkodzić opozycji i pomóc w kampanii Andrzejowi Dudzie, zdążyła zaatakować stowarzyszenie skupiające powstańców warszawskich, które stanęło w obronie poniżanych osób LGBT, przypuścić antysemicki atak na Rafała Trzaskowskiego, sugerując, że sprzyja roszczeniom żydowskim i dopuścić się szczytów absurdalnej propagandy, przykrywając jego konferencję dotyczącą bezpieczeństwa państwa i zapowiedź postawienia Antoniego Macierewicza przed Trybunałem Stanu „zarzutem”, że dwa lata temu kupił na bazarku dżem.

 

Czyta się to, przynajmniej ja czytam, z gorzkim uśmiechem, podobnym do tego, jaki towarzyszy zazwyczaj lekturze „Dzienników” Stefana Kisielewskiego – człowiek nawet czuje się rozbawiony skalą państwowego absurdu i niegodziwości, dopóki nie uświadomi sobie, że to wszystko jest rzeczywistością w której żyje i od której nie ma ucieczki. Że ludzie chciwi, podli, mali i cwani, chytrością typów spod ciemnej gwiazdy, po których choćby potop, meblują mu życie i swoimi decyzjami, wynikającymi głównie z chciwości (choć z głupoty i podłości też), wpływają na jego kształt i przebieg.

Widzę jeden tylko ratunek i remedium na tę sytuację: zasadę zera tolerancji dla polityków. I podkreślam z całą mocą, że pisząc „zero tolerancji”, mam na myśli naprawdę zero tolerancji. Nie żadne tam: „No dobrze, skłamał, ale to przecież drobiazg”, „Ukradł, ale przynajmniej się podzielił”, „Krzyczy i ubliża, ale ma swoje zalety”… i tak dalej.

Uważam, że taka właśnie postawa, znana zresztą świetnie wszystkim ofiarom przemocy (stoi za nią kilka ciekawych mechanizmów psychologicznych, o których warto poczytać, bo nie opiszę ich w tym felietonie), pełna umniejszania, zaprzeczania, bagatelizowania, pokrywania rozmiarów własnej krzywdy zupełnie niestosownymi żarcikami i trzymania buzi na kłódkę, kiedy nie wolno siedzieć cicho, jest niestety charakterystyczna dla nas, Polaków i to ona w dużej części doprowadziła nas do tego, co dziś mamy.

Do tego, że prezydent i premier wychodzą i kłamią w żywe oczy, co do ogólnie znanych faktów. Do tego, że minister Szumowski, który jest w samym jądrze podejrzeń o ogromne afery finansowe i dorabianie się na Covidzie, wciąż jest członkiem rządu. Do tego, że szefem NIK jest wciąż przyjaciel ludzi z półświatka, prowadzący podejrzane interesy. Do tego, że szefa PIS w sprawie dwóch wież i domniemanej łapówki w wysokości 50 tysięcy złotych nadal nie przesłuchała prokuratura, będąca zresztą jawnie i bez krygowania się na usługach rządu i PiS. Do tego, że opłacana z naszych podatków, a nie z prywatnych pieniędzy polityków PiS, telewizja służy tylko PiS.

 

Nie da się dbać o dobro wspólne, interes Polski i jej obywateli, wprowadzać sensownych i rozsądnych rozwiązań w jakiejkolwiek dziennie, czy to w prawie, czy w ochronie zdrowia, czy gospodarce – w takiej rzeczywistości. Żeby zmienić coś w Polsce, najpierw trzeba posprzątać – sprawić, żeby politycy zaczęli pełnić wobec ludzi funkcję usługową i czuć respekt przed swoimi wyborcami, przywrócić prawdziwe znaczenie słów i pojęć i minimalne choćby zaufanie obywateli do państwa i jego instytucji, ukarać polityków złodziei i tych, którzy przekroczyli swoje uprawnienia tak, żeby sprawiedliwości stało się za dość. Moim zdaniem nie da się tego zrobić bez wprowadzenia zasady zera tolerancji. I uświadomienia sobie, że nie ma większych i mniejszych kłamstw polityków – każde kłamstwo jest oznaką braku szacunku. Tak jak nie można być trochę w ciąży albo trochę uderzyć żony, tak nie da się trochę ukraść, trochę zachachmęcić, trochę oszukać czy trochę gardzić wyborcami.

To właśnie tolerowanie „zdradzieckich mord”, „zdrajców”, „lemingów”, „hołoty” i innych wyzwisk doprowadziło do sytuacji, że politycy PiS mówią dziś publicznie, że niektórzy ludzie nie są ludźmi i że nie są „normalni”.

Warto to sobie uświadomić i nie głosować na typy spod ciemnej gwiazdy, które chwilowo nazywają siebie „politykami”.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
gregbulkaRafał PJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jantar
Jantar

Ja tylko przypomnę, że w 2016 r. prezes w udzielonym wywiadzie nazwał wszystkich protestujących przeciwko pisowskim rządom i krytykującym jego i jego ludzi „ELEMENTEM ANIMALNYM”. Dopiero później były zdradzieckie mordy, mordercy, hołota (po drodze z wieloma innymi mniejszego kalibru), a teraz jeszcze prezydent, premier, członkowie prezydenckiej świty i posłowie partyjni mówią, że część Polaków to „nie są ludzie, żadne prawa im się nie należą”. Dosyć tego! Przez minione 5 lat jako polska obywatelka nie tolerująca tej partii byłam obrażana i wyzywana przez członków rządu i zwykłych posłów na wszystkie litery alfabetu. Tak samo, jak każdy z Polaków o tych samych… Czytaj więcej »

Jantar
Jantar

I jeszcze jedno, o czym pani Eliza nie napisała. W tym festiwalu wyzwisk i odczłowieczania ludzi bardzo aktywny udział biorą hierarchowie kościelni. To oni od razu powinni pohamować prezesa i protestować przeciwko wyzwiskom na swoich wiernych. Zamiast tego sami aktywnie się dokładają i wykluczają część wiernych. A później się dziwią, że spada religijność Polaków, że Polacy odchodzą od kościoła, że nie chodzą na msze, nie dają na tacę. Przypominam tu pamiętne groby pańskie z okresu Wielkanocy z ostatnich kilku lat, na których były wypisane całe grupy Polaków wykluczonych z bycia Polakiem i katolikiem.

Rafał P
Rafał P

Czy to się zmieni? A jesli tak, to kiedy? Jak na razie to Kaczor ze swoją bandą ma większość w Sejmie, Senat jest dość impotentnym organem, który coś tam może doradzać, nawet protestować, ale pisowska większość sejmowa może senat ignorować. A prezydent? Też właściwie nie ma decydującego głosu. Obserwując to co się już prawie od 5 lat dzieje widzę, że pisuarowa banda może na jakimś nocnym posiedzeniu, o czwartej nad ranem, przegłosować uchwałę, że nie wszystkimi uchwałami sejmowymi trzeba zawracać głowę prezydentowi. No i wtedy to konusowi żoliborskiemu nie będzie nawet potrzebny operator długopisu.

bulka
bulka

o czym tu dyskutować … 🙂 100/100

greg
greg

„Widzę jeden tylko ratunek i remedium na tę sytuację: zasadę zera tolerancji dla polityków” pięknie napisane i trzeba by to wprowadzić w życie, ale sądzę, że przede wszystkim należy wprowadzić zasadę zera tolerancji dla tych publicystów wszelakich mediów, którzy za tych polityków z pełnym zaangażowaniem realizują ich propagandę.