Ziobro to wczesny Kaczyński

WEJDĄ, NIE WEJDĄ?

Ale się porobiło! Posypała nam się władza, a opinie o absolutnej omnipotencji Prezesa Wszechczasów okazały się mocno przesadzone. Ślepi wykonawcy poleceń otworzyli jedno oko. Pod dywanem haftowanym w narodowe wzorki rozpoczęła się walka buldogów.

A miało być tak pięknie… Zaraz po wyborach planowano dokończenie demolki sądownictwa. Na wzór Węgier rozpocząć się miała „repolonizacja” publikatorów, czyli wykup wolnych mediów za wygórowaną cenę przez państwowe niegdyś, a obecnie partyjne spółki oraz osoby prywatne, które swój majątek zawdzięczają łaskawości Prezesa. Już prawie gotowe były kolejne ustawy osłabiające samorządy i podporządkowujące rządowi organizacje pozarządowe. Już Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Sieci wyznaczył narodowi polskiemu wielką misję ratowania fundamentów światowej cywilizacji, strasząc Irlandią, która stała się nagle katolicką pustynią. Już przetestowano kolejnego wroga, który zniszczyłby wszelakie tradycje i cały dorobek narodu, gdyby nie odpór PiS. Aż tu nagle – pierdut! Posypały się wszystkie plany.

 

Pal sześć, że Europa wcale nie chce być ratowana, a Polacy nie mają nic przeciwko temu, by żyło im się tak jak w Irlandii. Ważniejsze, że pod znakiem zapytania stanęła nagle przyszłość planowanych „reform”. Wróg, tak niezbędny każdej dyktaturze, ujawnił się znienacka we własnych szeregach koalicji. Ten wróg nazywa się Zbigniew Ziobro. Co prawda już wcześniej objawił się Kaczyńskiemu przeciwnik, który zablokował pocztowe wybory gwarantujące, że ludzie głosować będą, jak chcą, ale wybiorą kogo trzeba – jednak nie zagroziło to omnipotencji prezesa, bo odpowiedzialność za nieodbycie niewyborów udało się zwalić na Senat. Ale szef Solidarnej Polski to całkiem inna sprawa. Bo Ziobro to taki wczesny Kaczyński. Chociaż słabiej cywilizowany i bardziej pozbawiony pozorów zewnętrznej ogłady, to jednak dorównuje pierwowzorowi chorobliwą żądzą władzy, a także butą i arogancją, bezlitosnym cynizmem i pamiętliwą mściwością. Łączy ich też to, że oboje nie nabawili się dotąd szacunku dla prawa i sprawiedliwości, pisanych małymi literami.

Zjednoczona Prawica stanęła sobie zatem na krawędzi utraty władzy, która nawiasem mówiąc jest ostatnio coraz mniej atrakcyjna. Afera goni aferę, najnowsza to pół miliona testów za 15 mln USD, których czułość nie przekracza 15%. Miliony i miliardy giną w kieszeniach prominentów i ich przyjaciół, a kasa państwa pusta. Zadłużenie zwiększyło się do historycznych rozmiarów. Wyborczych obietnic nie ma jak i czym zrealizować, sankcje unijne coraz bliżej, a fundusze norweskie właśnie zablokowano. Bezrobocie rośnie i rosnąć będzie, bo szykują się masowe zwolnienia urzędników. Na dokładkę niezbędne stają się podwyżki podatków i cen. Na politycznej scenie robi się coraz ciaśniej. Z prawej strony rozpychają się nacjonaliści, zagarniający nowych wyborców wśród protestujących grup zawodowych i zdesperowanej młodzieży, która nie dostrzega dla siebie perspektywy rozwoju w kraju, gdzie wszystkie ważniejsze stanowiska zarezerwowano dla wyznawców PiS. Z lewej burzą się związki zawodowe i górnicy, zaskoczeni planem zamykania kopalń, które ta sama władza obiecywała utrzymać „przez co najmniej 30 lat”. Od czoła nacierają kobiety zagrożone ustawami autorstwa fundamentalistów z Ordo Iuris, którzy opanowują kolejne ministerstwa. A do tego połajanki wielebnego dyrektora, który wygraża pląsającym przed nim partyjno-rządowym wyznawcom sprywatyzowanego katolicyzmu, bo odcinają go od źródełka sutych dotacji od hodowców zwierząt futerkowych. W tej sytuacji może faktycznie opłaci się Kaczyńskiemu oddać władzę opozycji, pomóc jej pośliznąć się, po czym tryumfalnie wrócić do rządzenia, powtarzając sprawdzone hasło „Polska w ruinie”?

Zostań patronem KODUJ24.PL

Jest wyłącznie polską specyfiką, że władza staje na krawędzi rozpadu nie dlatego, że jest butna, pazerna i przestępcza, nie z powodu wielkich protestów społecznych, ani dlatego, że opozycja zmusza rządzących do rozejrzenia się za białą flagą. Polskiej władzy, bardziej niż własne błędy i przekręty, zaszkodzić mogą zwierzątka futerkowe, czyli konflikt najsilniejszego ministra ze swoim słabym, dyspozycyjnym premierem. Kością niezgody, ogryzioną do czysta podczas długich i tajnych negocjacji koalicyjnych, jest ustawa gwarantująca bezkarność premierowi oraz Jackowi Sasinowi, ministrowi Szumowskiemu, wiceministrowi Cieszyńskiemu i wielu innym urzędnikom, realizującym w czasie pandemii rozmaite przekręty, na polecenie prezesa lub na własne konto. Zbigniew Ziobro jawi się tu szeryfem walczącym nieugięcie o sprawiedliwość i domagającym się bezwzględnego stosowania prawa, niezależnie od rozmaitych stanów nadzwyczajnych. Tyle tylko, że atakowany przez Zbigniewa Ziobrę projekt ustawy o bezkarności władzy urodził się… w ministerstwie Zbigniewa Ziobry!

Możliwe, że pod groźbą wyeliminowania z najbliższych list wyborczych, Zbigniew Ziobro odpuści. Możliwe, że jutro czy pojutrze Kaczyński klepnie niektóre postulaty koalicyjnych przystawek, bo przecież wcale nie musi tych zobowiązań dotrzymać. Możliwe, że pisowski ludek, przerażony perspektywą opuszczenia intratnych stanowisk i rozliczeń rozmaitych szwindli i przewałek, wymusi na swoich liderach zażegnanie lub choćby zawieszenie konfliktów.  Ale mam nadzieję, że Polska nie będzie już taka sama. Nadal rządzić nami będą nawiedzeni nieudacznicy oraz młodzi i prężni karierowicze, przygarnięci do rozmaitych ministerstw, żeby robili dym niezbędny do osłaniania partactwa i przekrętów. Nadal doświadczani będziemy plagą bezmyślnej szarańczy, która oblazła Polskę i obgryza ją ze wszystkich stron.  Ale to nie będzie już ta sama władza. Rządzący, pozujący na silnych i bezwzględnych, którzy z byle powodu okazują się słabi, niepewni czy bezradni, są już tylko śmieszni.

 

Mam nadzieję, że nie uda im się zniszczyć samorządów, ostatnich już bastionów demokracji. Mam nadzieję, że potrafimy obronić wolne media przed wzmożonymi patriotycznie funkcjonariuszami, krzyczącymi, że media w Polsce powinny być polskie – ustrzec je przed populistami, którzy nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, czy w takim razie polskojęzyczne gazety, ukazujące się na Litwie czy na Ukrainie, powinny być białoruskie i litewskie? Mam nadzieję, że po raz drugi nie zabronią mi pisać o tym, co widzę, czuję i myślę. Wciąż jeszcze każdy ma prawo ocenić, że minister, który mówi głupoty, jest głupi, że premier który świadomie kłamie, jest kłamczuchem, że urzędnik łamiący konstytucję i ustawy, jest przestępcą, a szeregowy poseł zawłaszczający demokrację i realizujący zwolna swój hybrydowy zamach stanu, zgodnie z Kodeksem Karnym jest po prostu zbrodniarzem.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MaksjurekMaciek123454321Waldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldemar
Waldemar

W miarę postępów w zawłaszczaniu państwa zaostrza się walka między gangami – tak można by strawestować dawne hasło Językoznawcy. Z tą oczywiście róznicą, że w tamtym czasie kończyła się ona pod stienku, a teraz wykopaniem spod tyłka stołka. Zgadzam się z Tuskiem, iż nie nalezy PiSowi w owej namiętnej walce o władzę przeszkadzać, ale też i nie należy wyłącznie przypatrywać się z boku, lecz tworzyć alternatywę dla tych coraz bardziej gangsterskich i nieodpowiedzialnych rządów. Tymczasem – ze smutkiem to stwierdzam – nie widać jej na horyzoncie.

Maciek123454321
Maciek123454321

Bardzo ciekawe, że WSZYSTKIE najgorsze ustawy demolujące porządek prawny w Polsce (plus niesławna ustawa o IPN) wyszły z resortu ziobry i jego kapciowych. Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę. Nie wiadomo, na ile była to inicjatywa samego ziobry, a na ile kaczyński z rozmysłem wepchnął go w całe to gówno, a ten dał się podpuścić. Ci od ziobry są zdecydowanie najgorszymi łajdakami, jacy kiedykolwiek zaistnieli w polskiej polityce. Każdy z nich zasługuje na wieloletnią odsiadkę.

jurek
jurek

Tylko nie zapominajmy, że ta ferajna doszła do władzy bo wspomogła ich agitacją z ambon quasi-partia z Watykanu.
Zbadajmy wreszcie ten wpływ mierząc odsetek wyborców zmanipulowanych przez niedemokratyczną korporację z zagranicy.
Wnioski będą cenne.

Maks
Maks

Powiedzcie mi takie cóś… Czy ta Pani bądź co bądź z PiS nie ma racji ? Mimo, że jest z mojego nieulubionego obozu PiS ja ją za to lubię i szanuję. Nie chodzi o Niemca plującego nam w twarz ale o Holendra ,Angola czy innego z naszzej Europy wyzyskiwacza. Czy to co nas łączy to nas dzieli ? Sam wiem jak oni potafią nas wykorzystywać byłem doświadczyłem a nikt nie ma takiej odwagi jak ta PiS Woman by bronić naszego honoru? Czy jakieś jeszcze mamy konstruktywne relacje z nimi? Tak czy nie ? Odpowiedzcie mi , proszę. https://www.gowork.pl/blog/20-nagrywala-pracodawce-bez-jego-zgody-teraz-moze-trafic-do-wiezienia-sprawa-hansa-g-i-natalii-nitek-plazynskiej/