Zniewalająca prawda

Zniewalająca prawda

Wbrew temu, co zwolennicy obecnie rządzącej partii o nas, swoich wrogach, opowiadają, potrafimy odróżnić prawdę od kłamstwa.

Pani premier Szydło na kilka godzin przed utratą stanowiska pytała posłów opozycji, którzy złożyli wniosek o jej odwołanie: – „Za co chcecie mnie odwołać? Za to, że Polacy godnie żyją?”. Ponieważ posiedzenie komitetu politycznego PiS, wobec którego złożyła wieczorem dymisję, nie było dostępne dla prasy, nie wiem niestety, czy pytanie to powtórzyła, patrząc tym razem na Jarosława Kaczyńskiego. A przecież powinna, chyba że uznamy, że gdy dwóch robi to samo, to nie jest to samo.

Nie byłoby to, co prawda, pierwsze użycie tej zasady. W gruncie rzeczy nie ma tygodnia, żeby obserwator naszej sceny politycznej i sprzyjających rządowi mediów nie musiał powtarzać sobie, dla uniknięcia skandalu poznawczego, że widocznie można zarzucać przeciwnikom określone błędy, a potem samemu je popełniać z jeszcze większym rozmachem – lecz w tym drugim wypadku o żadnych błędach nie może być mowy. Tomasz Siemoniak zgodził się na zbyt wysoką cenę amerykańskich „Patriotów” – skandal. Antoni Macierewicz zgodził się na jeszcze wyższą cenę (po czym, zdaje się, MON nieoczekiwanie zerwał rozmowy, w wyniku czego w ogóle nie będzie na razie żadnej obrony rakietowej) – to jest w porządku. Nepotyzm uprawiali czasem politycy PO – skandal. Znany poseł partii rządzącej zatrudnia swoje córki – nie ma o czym mówić. Wydatki kancelarii prezydenta Komorowskiego były duże – skandal. Wydatki kancelarii prezydenta Dudy są większe – ale całkowicie uzasadnione. Media publiczne przed „dobrą zmianą” uprawiały prorządową propagandę (wprawdzie trzeba by tego może dowieść, ale zostawmy ten drobiazg) – oburzające. Dzisiejsze „Wiadomości” TVP 1 biją w oczy paskami w rodzaju „Klęska opartej na kłamstwie strategii PO” – ale to tylko informacja. Ktoś kiedyś wyraził wątpliwość co do jakiejś decyzji Jana Pawła II – a zatem zdradzał swoją wrogość wobec Kościoła i, tym samym, wobec wspartej na katolicyzmie Polski. Dziś publicysta „dobrej zmiany” krytykuje cały pontyfikat Franciszka – lecz wynika to przecież z miłości do Kościoła, a patriotyzm owego publicysty jest poza wszelką dyskusją. I tak dalej.

Ten mechanizm sprawia niekiedy, że podsumowujemy wypadki, których jesteśmy świadkami, określeniem „dom wariatów”. Formuła ta jest mocno osadzona w polszczyźnie, ale można jej nie bez słuszności zarzucić, że sprzyja, niejako mimochodem, piętnowaniu osób chorych psychicznie (choć zazwyczaj nie mamy takiej intencji, po prostu sięgamy po utarty zwrot, wyrażający brak sensu w tym, co widzimy). Co może jeszcze gorsze, narażamy się – znów nie bez racji – na zarzut, że uniemożliwiamy tym samym nawiązanie jakiegoś dialogu z entuzjastą Prawa i Sprawiedliwości. Przecież kwestia „brak ci rozumu” (że tak przekształcę formułę wyjściową) drastycznie kończy rozmowę; kiedy padnie, można już tylko przejść do rękoczynów albo wyjść, trzaskając drzwiami.

Choćby tylko z tego powodu warto zastanowić się, co za owym „wariactwem” kryje się naprawdę. Czyli: jak z opisanym paradoksem radzą sobie zwolennicy „dobrej zmiany”. Przecież, nie są zmodyfikowanymi genetycznie monstrami, najeźdźcami z obcej planety, tylko rodakami, takimi ludźmi, jak my. Widzą zatem, na przykład, ile miała kosztować pierwotnie amerykańska broń rakietowa, a ile kosztuje obecnie. I choćby nie wiem jak krytycznie wspominali „Wiadomości” o 19:30 sprzed 2016 roku, gdyby za rządów PO zauważyli na pasku napisy w rodzaju „Polacy popierają rząd”, albo „Świat zazdrości nam wyników gospodarczych”, to wypominaliby je nam do dzisiaj. Jak zatem rozwiązują swój kłopot?

Dorzucę jeszcze jeden argument dowodzący, że to pytanie należy postawić serio. Jeśli mianowicie zdarza się nam, krytykom obecnych władz, rozmawiać z admiratorami prezesa Kaczyńskiego (podział polityczny przeszedł przez rodziny i kręgi przyjaciół, więc wciąż nie jest to sytuacja nieprawdopodobna), bardzo często w odpowiedzi na jakiś zarzut słyszymy: „A za PO to jak było?”. Abstrahuję w tym momencie od kwestii, czy w istocie było równie źle (nie wydaje mi się). Chodzi mi o to, że ta linia obrony zdradza, że entuzjasta PiS-u dostrzega analogie, które powinny go przecież speszyć, a nie być przez niego z triumfem przywoływane.

Otóż niedawno uświadomiłem sobie, że w liberalno-demokratycznym systemie pojęć jest pewna luka, która odpowiada za nasze zdziwienie. Mianowicie mówiąc o rzeczywistości stosunkowo rzadko używamy słowa „prawda”. A raczej „Prawda”, pisana wielką literą.

Nie dzieje się tak przecież dlatego, że prawdę lekceważymy. Wbrew temu, co zwolennicy obecnie rządzącej partii o nas, swoich wrogach, opowiadają, potrafimy odróżnić prawdę od kłamstwa. Zresztą nie byłoby chyba łatwo znaleźć kogoś, kto by z pełnym przekonaniem twierdził, że tej różnicy nie dostrzega, albo widząc ją, opowiada się z rozmysłem za zdaniem, które jest oczywiście nieprawdziwe. „W grudniu jest zimno” – to proste twierdzenie łatwo zweryfikować i opowiadając się przeciwko prawdzie raczej prędzej, niż później, doświadczę dyskomfortu, a może nawet, raz czy drugi wyszedłszy z domu w stroju letnim, będę musiał się leczyć z przeziębienia.

Tyle tylko, że dyskutując o tym, jak urządzić państwo albo choć zorganizować jakąś środowiskową akcję, rzeczywiście rzadko pytamy o to, co jest prawdą; dopytujemy się natomiast, na co ludzie, których nasze działanie ma dotyczyć, są gotowi się zgodzić. W tym ograniczonym sensie interesuje nas raczej „consensus” niż „prawda”. Przyjmujemy do wiadomości, że „prawda” stanowi postulat, może cel, do którego ludzie zbliżają się od wielu stron, na rozmaite sposoby. Te nie różnią się od siebie do tego stopnia, żeby raz na jakiś czas nie uderzało nas czyjeś wierutne kłamstwo. Jednak między czymś, co ordynarnie nie zgadza się z empirią, a czymś, co jest z nią idealnie zgodne, rozpościera się – w tym widzeniu świata – ogromny obszar hipotez, przybliżeń, przekonań, intuicji, domysłów – których rozmaitość należy uwzględniać, jeśli po opuszczeniu sfery prostych faktów (typu: „w grudniu jest zimno”) mamy wciąż robić coś razem, a nie bez przerwy się kłócić.

Taki sposób rozumienia pojęcia „prawdy” ma całkiem szlachetnych patronów. Chciałbym przypomnieć jednego z nich, niby oczywistego, a przecież w tym kontekście rzadko przywoływanego. To bodaj najwybitniejszy w polskiej literaturze katolicki (!) poeta, Cyprian Norwid. W znanym ze szkoły wierszu „Ogólniki” czytamy:

„Gdy z wiosną życia duch Artysta
Poi się jej tchem jak motyle,
Wolno mu mówić tylko tyle:
‚Ziemia jest krągła — jest kulista!’

Lecz gdy późniejszych chłodów dreszcze
Drzewem wzruszą — i kwiatki zlecą —
Wtedy dodawać trzeba jeszcze:
‚U biegunów — spłaszczona nieco…’ (…)”

Innymi słowy: owszem, do prawdy (w tym przypadku: o kształcie Ziemi) dążymy – każdy z osobna i wszyscy razem – ale ona odsłania nam się z czasem, po kawałku. Nie wszystko rozumiemy od razu. Przypisanie sobie wszechwiedzy i nieomylności zatrzymuje rozwój (społeczeństw i jednostek). Nie dlatego, że prawdy nie ma, tylko że ona się nam wciąż wymyka. A skoro tak, to w ludzkiej gromadzie lepiej zgodzić się na pewien procent błędnych głosów, niż, narzucając tej gromadzie rzekomo doskonałą jedną prawdę, zaryzykować, że zbłądzimy wszyscy (uczciwie mówiąc, nie jestem pewien, co by Norwid powiedział na ten, logiczny, jak mi się wydaje, wniosek). Takie jest najgłębsze, filozoficzne znacznie liberalnego stosunku do wolności słowa, do ucierania się poglądów i do zgody na to, żeby człowiek w możliwie szerokich granicach miał prawo do życia tak, jak sam uważa, że jest najlepiej (prawdziwie) – o ile, rzecz jasna, nie krzywdzi innych.

Otóż całe to rozumowanie jest czymś horrendalnym w oczach formacji, która obecnie sprawuje w Polsce władzę (zarówno polityczną, jak medialną). Zakłada ona, że prawda – nie, teraz już trzeba napisać: Prawda – jest oczywista i to ludzie polskiej prawicy ją poznali. Proszę zwrócić uwagę, że deklaracja: „To, co mówię, jest Prawdą, więc jeśli się ze mną nie zgadzasz, wybierasz kłamstwo” zrywa rozmowę równie skutecznie, jak zdanie: „Brak ci rozumu”. Słowo „Prawda”, gdy padnie w debacie, likwiduje moje prawo do niezgody, zniewala mnie (to znaczy: pozbawia wolności).

Co gorsza, jeśli ktoś służy Prawdzie – więc przeciwko sobie ma ludzi opowiadających się za kłamstwem – to nie ma takiej metody, po którą nie wolno mu sięgnąć, żeby ich kłamstwo zwalczyć. Skoro nie chcą się z nim zgodzić dobrowolnie, to wypada mu ich zmusić. Skoro nie da się ich zwyciężyć zgodnie z zasadami fair play, to usprawiedliwiona będzie gra faul. Służba Prawdzie (posiadanej przez niego) nie tylko zamyka usta oponentom, ale jego samego czyni nieskalanym. Właśnie dlatego może on bez mrugnięcia okiem powtarzać wszystko to, co robili przeciwnicy, ba, wielokrotnie przekraczać ich poziom błędów, a zgoła niegodziwości, ponieważ ich kompromitują nie tylko (rzeczywiste lub mniemane) manipulacje, nepotyzm, afery i jedzenie ośmiorniczek na dodatek, ale kłamliwa intencja wszystkich tych działań. Jego zaś manipulacje nie są w istocie rzeczy żadnymi manipulacjami, tylko ukazywaniem rzeczy od właściwej strony; nepotyzm nie jest nepotyzmem, lecz otaczaniem się ludźmi, którym może ufać; afery nie są aferami, ale potrzebnym i godziwym finansowaniem ludzi, służących Prawdzie, a żywić się może nawet nektarem i ambrozją, gdyż zasługi jego są niezmierzone.

Ktoś mógłby powiedzieć: ale czy upominanie się o Prawdę nie było jednym zasadniczych haseł „Solidarności” z 1980 roku? Otóż właśnie niezupełnie, a raczej: zupełnie nie. Przez szesnaście miesięcy tamtego Karnawału upominaliśmy się o prawdę przeciwko komunistycznemu kłamstwu, to znaczy: o mnogość tego, co ludzie za prawdę uważali, przeciwko propagandowej urawniłowce jedynego słusznego ustroju. Przeobrażenie owych prawd w Prawdę nastąpiło (niestety) w stanie wojennym, kiedy warunki konspiracji nie sprzyjały pluralizmowi. PiS do tamtych, poniekąd wojennych, warunków się odwołuje. I taki ma też ideał społeczny: karnego wojska, bez wątpliwości i tolerancji dla inaczej myślących, robiących bałagan.

I dlatego jest tak skuteczny. Jak dotąd.

Jerzy Sosnowski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
NikaZgredzinkaJolkaMMaciek123454321PiJar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PiJar
PiJar

Zgadza się, Kaczyński zbudował sektę, oddaną grupę wyznawców (niektórych wręcz na śmierć i życie), którzy głoszą jedyną PRAWDĘ, jaka płynie z jego ust i z przekazu partyjnego. Umiejętnie, cynicznie podtrzymuję tę wiarę i stan gotowości do jej obrony. Pytaniem, które mnie osobiście nurtuje od pewnego czasu, jest kwestia w jaki sposób da się rozładować tę emocjonalną bombę. Wszak nikt dobrowolnie nie rezygnuje z własnych przekonań – tym bardziej tak ugruntowanych i dodatkowo powiązanych z poczuciem własnej wartości, prestiżu, pozycji społecznej, znaczenia. Przy tym sam Kaczyński sprawia wrażenie totalnie zdeterminowanego bronić swojej władzy wszelkimi środkami. Czy zatem wystarczy „zwykłe” załamanie gospodarcze… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

Niestety, chyba się nie mylisz ….

Maciek123454321
Maciek123454321

„Cogito, ergo sum”. (Myślę, więc jestem) Ta złota myśl jednego z najwybitnejszych filozofów w historii ludzkości, coraz częściej zwolennikom Wielkiego Karalucha każe spojrzeć krytycznie na otaczającą nas rzeczywistość. Przecież nawet prosty człowiek MUSI widzieć, że coś jest bardzo „nie halo”. Rano Brosia krzyczy na opozycję „za co chcecie mnie odwołać?”, a wieczorem dostaje kopa. Debil się zastanowi, co jest grane, a co dopiero „pierwszy sort.”

JolkaM
JolkaM

Doskonale Pan to ujął, Panie Redaktorze. Gdyby Pana słowa mogły trafić choć do połowy, nawet do ćwierci zwolenników partii rządzącej…..

PS. Bardzo brakuje Pana w Trójce. Jak i wielu innych wspaniałych dziennikarzy. Wciąż słucham tego zdewastowanego radia, lecz coraz częściej .wyłączam. 🙁

Serdecznie pozdrawiam!

JolkaM

Nika
Nika

Ludzie otworza oczy, w mojej wiosce w 2015 zamkneli poczte. Teraz u schylku 2017, zmieniaja rozklam jazdy skm ( kolej przymiejska) Wczesniej do miasta wojewodzkiego pociag jezdzil co 1 h, teraz ostatnia kolejka bedzie o 14. O 14! A wielu uczniow, studentow, robotnikow korzysta z tej kolejki.