Żony, kierowcy i wszyscy bliscy PiS na listy wyborcze!

Gmyz wulgarnie określał I Prezes SN – prokuratura umorzyła sprawę

Powoli ujawniane są listy wyborcze, a wraz z nimi odsłaniane są wszelkie powinowactwa i znajomości kandydatów z partią rządzącą. Interesująco prezentuje się lista PiS w warszawskim okręgu wyborczym na Mokotowie. Na trzecim miejscu pojawiło się nazwisko żony korespondenta TVP w Berlinie, Cezarego Gmyza, który to nazwał I Prezes Sądu Najwyższego „szlampą”.

Żona korespondenta, pani Elżbieta Wronowska-Gmyz – na co dzień zatrudniona w Narodowym Centrum Kultury – zaskarbiła sobie przychylność partii kiedy w 2016 r. zorganizowała w warszawskiej Kordegardzie wystawę o katastrofie smoleńskiej.

Na uwagę zasługuje numer jeden na wspomnianej liście kandydatów. Jest nim były kierowca Jarosława Kaczyńskiego, radny Warszawy Jacek Cieślikowski. Miesięczne zarobki radnego to niebagatelna suma 14 tys. złotych.

https://twitter.com/NewsPlatforma/status/1040911467703353344

Jak podaje portal wiadomości.gazeta.pl, radny Cieślikowski w 2017 r. „zarobił dokładnie 169 tys. 209 zł. Na tę kwotę złożyło się 108 tys. i 18 tys. zł z dwóch umów o pracę, a dodatkowo Cieślikowski zainkasował 21,3 tys. zł z firmy Geranium (jest jej prezesem) oraz 18 tys. zł ze spółki Srebrna (zasiada w zarządzie).”

Lista wyborcza kandydatów PiS z okręgu Mokotów, to tylko jeden przykład układów i partyjnego kolesiostwa.

wb

Źródła: wiadomości.gazeta.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
WaldemarPaweł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Paweł

Przecież listy w wyborach samorządowych wyglądają tak od zawsze 🙂 Bardzo trudno jest zapełnić wszystkie listy, szczególnie w dzielnicach. Małe komitety dosłownie umieszczają tam ludzi z ulicy.

Waldemar
Waldemar

Mały komitet PiS? Poważnie? Żarty się pana trzymają…

Paweł
Paweł

Nie mówię o PiS, a o komitetach lokalnych, wystawiających kandydatów np. w tylko jednej dzielnicy. To samo tyczy się partii, które nie mają dużo działaczy lokalnych.

Waldemar
Waldemar

Nie wiem, czy naprawdę chciał pan skomentować powyższy artykuł, bo on nie dotyczy partii dużych trochę mniejszych i malutkich, tylko akurat PiSu i jego praktyk, które słusznie nazwano klientelizmem. Ja bym przed tym jednak przestrzegał, bo upychanie wszędzie swoich (do rad nadzorczych, sądownictwa, teraz samorządu) bez oglądania się na kompetencje, to już nie jest tworzenie „nowej elity”, ale po prostu kasty w najgorszym peerelowskim wydaniu.