Zupa z bobra

Zupa z bobra

Tylko patrzeć, jak najlepsze restauracje wpiszą do swoich wykwintnych jadłospisów eskalopki z płetwy bobra na pietruszce, a po osiedlach z wielkiej płyty rozniosą się aromaty bulionu na gryzoniach.

Władza rozdaje awanse, a że nie dyskryminuje absolutnie nikogo, bez względu na pochodzenie i gatunek, o „sortach” to już nawet nie wspominając, toteż ostatnio wielce awansowały… bobry. Zwierzątka dotąd słynęły głównie z budowania tam i grobli.

Awans dotyczy podniesienia rangi bobrów do kategorii zwierząt jadalnych, czyli takich, których zaszczytnym przeznaczeniem jest nekrolog w formie restauracyjnego menu. W ostatnich czasach bobry nie uchodziły za stworzenia do zjedzenia, podobnie jak na przykład żubry. Ale to tylko dlatego, że w narodzie, pod wpływem lewactwa i liberalizmu, upadły pradawne tradycje, w tym również te kulinarne. Bo przecież każde dziecko zna piękne polskie przysłowie: „Dobra to jest zupa z bobra”. Czyż więc – w zaistniałych okolicznościach – można się dziwić „dobrej zmianie”, że w trosce o dietę rodaków zapragnęła przypomnieć o starych dobrych czasach, kiedy bobry stanowiły podstawę smacznej i zdrowej kuchni piastowskiej?

Czy wypada też dworować sobie, jak to teraz czyni „totalna opozycja”, z jakże naturalnego pragnienia partii rządzącej, by „rewolucja” stała się wyłączną specjalnością „dobrej zmiany” i – nawet od strony kuchni – przestała się rodakom kojarzyć z Magdą Gessler?

Ale to już za nami i „twarzą” Kuchennych Rewolucji został minister Ardanowski! Bo to on jest autorem śmiałego projektu, by – jak kiedyś kura we Francji – tak teraz pyszny i pożywny bóbr znalazł się w garnku każdego Polaka. Nie tak, jak za PO, która w karcie dań miała tylko mirabelki i szczaw.

Nie dziwota, że na takiej diecie przez kolejne dekady spadał nam przyrost naturalny. Ale teraz to się zmieni i to wcale nie z powodu „pięćsetplusa”, bo ten jak na razie nie spełnił pokładanych w nim nadziei demograficznych. Za to wprowadzenie do diety zupy z bobra będzie mieć jeszcze i ten dodatkowy skutek, że statystyki dzietności nareszcie odbiją się od dna. Według ministra rolnictwa, płetwa bobra to bowiem… afrodyzjak. Coś jak słowiańska wersja rogu nosorożca.

Więc tylko patrzeć, jak najlepsze restauracje wpiszą do swoich wykwintnych jadłospisów eskalopki z płetwy bobra na pietruszce, a po osiedlach z wielkiej płyty rozniosą się aromaty bulionu na gryzoniach. Całkiem niedawno byliśmy już zresztą potentatem na skalę światową w dziedzinie produkcji kiełbasy z nutrii. A bóbr do nutrii podobny jest z gatunku i urody. I nawet nieco bardziej – by tak rzec – apetyczny.

Poza tym nie takie rzeczy uchodzą na świecie za wyjątkowe przysmaki. Rosjanie zasłynęli z jaj jesiotra, które dla elegancji nazwali „kawiorem”. Francuzi wcisnęli wszystkim w charakterze rarytasów żaby i ślimaki. Wylansowali też jadanie ostryg na surowo. Albo weźmy takie raki. Też stworzenia wodne. Jak bobry prawie. A do tego wyglądają jak duże karaluchy. Ba, karaluchy też bywają jadalne. I jeszcze gąsienice, larwy i świerszcze. W ogóle zapanowała teraz na świecie moda na konsumpcję owadów ze względu na ich powszechną dostępność, niskie koszty pozyskania oraz bogate źródło łatwo przyswajalnego białka. Więc z tą zupą z bobra jako kulinarnym symbolem „dobrej zmiany” to – w sumie – nic szczególnego. Ot, taka piękna polska tradycja.

Niestety, przepis ministra na bobra na szaro nie przyjął się. Może dlatego, że Grzegorze Schetyna – znany zwolennik zachodnich mód – jako przystawkę do szczawiowej i kompotu z mirabelek niedawno zaproponował narodowi szaszłyczki z szarańczy…

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
antyuzurpatordarooBartMaciek123454321RafaL P Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
GOOol
GOOol

UE wydało sporo pieniędzy na badania i propagowanie hodowli owadów na żywność. Z dwojga złego wolę bobra.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

To szczura może od razu?

Maciek123454321
Maciek123454321

No, to jest akurat wyjątkowo kretyński komentarz, akurat na poziomie PiS-u.

GOOol
GOOol

Do twojego poziomu i tak jeszcze musiałbym obniżyć.

Maciek123454321
Maciek123454321

„Próżnoś repliki się spodziewał,
nie dam ci prztyczka ani klapsa
nie powiem nawet ‚pies cię jebał’,
bo to mezalians byłby dla psa.”
(Julian Tuwim)

RafaL P
RafaL P

A może by tak tylko amputować bobrom ogony? Bo to tylko na te ogony może być popyt ze strony starych pryków w rodzaju mini-stera Ardanowskiego, któremu już ogon nie staje.

Maciek123454321
Maciek123454321

Proponuję się nie śmiać z chama Ardanowskiego. Jego głupota nie polega na tym, że chciał wciągnąć bobra pod jakimś zupełnie absurdalnym pretekstem na listę gatunków jadalnych umożliwiając tym samym odstrzał tego obecnie ściśle chronionego gatunku. Głupota tego bydlaka polega na tym, że wydawało mu się, że cichcem uda mu się przepchnąć absurd ustawowy. Pytanie brzmi – ILE DOSTAŁEŚ W ŁAPĘ OD BRANŻY FUTRZARSKIEJ, SUKINSYNU??!!!

antyuzurpator
antyuzurpator

Możesz mieć rację, że w rzeczywistości maczali w tym palce „futrzarze” (i nie tylko – czy to nie z futra bobrów robi się np. pędzelki do czyszczenia fotooptyki?).

Bart
Bart

Jak już się pośmiałem z pisowskich głupoli, którzy będą zajadać się tym świństwem (Makłowicz mówi, że to jedna z najohydniejszych rzeczy, które jadł), wrócił smutek. Przecież w sprawie bobra jak zwykle chodzi o patologiczne dążenie pisowców do niszczenia środowiska.

daroo
daroo

Proponuję dołączyć do menu szczura to też gryzoń i w dodatku bardziej dostępny (czyt. liczny) a co? jak szaleć to na bogato