Zwolnieniach w budżetówce z oszczędnościami i polityką w tle

Zwolnieniach w budżetówce z oszczędnościami i polityką w tle

Zwolnienia pracowników budżetówki mogą ruszyć we wrześniu i październiku. Pożegnać z pracą mogą się pracownicy ministerstw, ZUS, urzędów wojewódzkich, KRUS i NFZ. Teoretycznie mają być zwalniani na podstawie przepisów grupowych. W praktyce rząd zaproponował im o wiele gorsze warunki rozstania z pracą.

Postanowiono wydłużyć okresy zatrudnienia, od których długości uzależniona jest wysokość odprawy. I tak jednomiesięczna odprawa ma obowiązywać, gdy ktoś pracował mniej niż trzy lata, dwumiesięczna będzie dla osób ze stażem od trzech do dziesięciu lat, a trzymiesięczna – powyżej dziesięciu lat. Oznacza to, że rozwiązanie umów o pracę będzie dla państwa dużo tańsze, bo mniej będzie trzeba zwalnianym wypłacać” – wytłumaczył nowe przepisy dr Marcin Wojewódka.

Normalnie, urzędnik objęty zwolnieniem grupowym, powinien otrzymać odprawę w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia, jeśli pracował krócej niż dwa lata; w wysokości dwumiesięcznego, jeśli pracował od dwóch do ośmiu lat; w wysokości trzymiesięcznego, jeśli pracował więcej niż osiem lat.

Rząd zmienił też zasady konsultacji z przedstawicielstwem związków zawodowych. „Porozumienie dotyczące zwolnień grupowych powinno zostać zawarte w ciągu 20 dni od złożenia przez pracodawcę zawiadomienia do związków. Dopiero po 20 dniach zaczynają się kolejne procedury” – podaje „Gazeta Wyborcza”.

We wspomnianym zawiadomieniu pracodawca powinien poinformować m.in. o przyczynach zwolnienia i liczbie pracowników nim objętych. Teraz czas przekazania przez związki zawodowe opinii ws. zwolnień został skrócony do zaledwie 7 dni. „Cała procedura będzie więc w przypadku urzędników znacznie krótsza niż ta wynikająca z przepisów o zwolnieniach grupowych” – mówi Wojewoda.

Powyższe regulacje wprowadzono dzięki ustawie „Tarcza Antykryzysowa 2.0”. Związki zawodowe od dawna wskazują na jej antypracowniczy charakter.

To jednak nie wszystko, bo jak twierdzi OPZZ, czystka ma charakter polityczny. W pierwszej kolejności będą zwalniani starsi urzędnicy mogący już wystąpić o emeryturę, którzy często nie popierają PiS. „To zatem nie będzie żadna reforma administracji, tylko zwyczajna czystka polityczna. Zobaczy pan, że jak sprawa ucichnie, to na te zwolnione etaty będę przyjmować swoich ludzi. Bo jak zwalniają, to znaczy, że będą przyjmować” – ocenił Andrzej Radzikowski z OPZZ.

Zostań patronem KODUJ24.PL

nt

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o